Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co z tym? czyli zjadamy nie wyrzucamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co z tym? czyli zjadamy nie wyrzucamy. Pokaż wszystkie posty

27 stycznia 2019

Terrina z mięsa gotowanego

Dlaczego terrina a nie pasztet?
bo większości pasztet kojarzy się z pieczeniem, a ten na który zaraz podam przepis był gotowany w foremkach.Szybciej i  łatwiej, a przy tym nie ma szans go wysuszyć.
Oczywiście można to zrobić w piekarniku, ale wystarczy na gazie i to dobra alternatywa dla tych co piekarnika nie posiadają:)
Przepis na terrinę wegetariańską przedstawiałam na samym początku blogowania i była z kalafiora i brokułu (klik)


Dla mnie to kolejny przepis na wykorzystanie mięsa z rosołu,  podawałam już inny również po niedzielny (klik) ale  coś trzeba z mięsem zrobić, a czasami nie mam ochoty lub czasu na  krokiety czy pierogi
Inne pasztety mięsne lub warzywne znajdziecie tutaj (klik)

Polecam z żurawiną lub brusznicą (klik) czy z galaretką z granatu (klik) - smakuje wybornie
i nikt się nie domyśli, ze tak na prawdę to produkt uboczny po obiedzie.
a i jeszcze jedno;)
do przepisu wykorzystałam smalec, gęsi jest najlepszy, ale może to też być masło- tłuszcz musi być dodany , po zastygnięciu spaja całą masę i pasztet się nie "sypie"

Do pasztetu wykorzystałam dwie małe foremki na 500ml wsadu


Polecam.
Składniki:
500 g gotowanego mięsa  z indyka (podudzie)
6 wątróbek z kurczaka
1 cebula
100g smalcu 
3/4 szklanki rosołu
1-2 garście żurawiny suszonej
1 łyżka ziół prowansalskich
1 łyżka majeranku
1  łyżka czosnku granulowanego
2 łyżki musztardy
sól i pieprz do smaku


Zaczynam od zalania żurawiny gorącą przegotowaną wodą- wody później nie wylewam, ale wykorzystuję np do herbaty- pycha!!
Smalec rozpuszczam i lekko studzę.
Wątróbkę oczyszczam i przesmażam na tłuszczu razem z posiekaną cebulą.
Opieczoną podlewam rosołem i duszę 9 minut- studzę.


Mięso mielę razem z wątróbką i cebulą, rosół odlewam ale nie wylewam!
Do masy dodaję przyprawy, rosół i i rozpuszczony smalec- mieszam do połączenia się na jednolitą masę.
Foremki wkładam do dużego garnka i wlewam wodę- tak 1-2 cm poniżej i doprowadzam do wrzenia.
Pasztet parzę przez około 40 minut.
Foremki wykładam i studzę.
Zimne wkładam do lodówki na kilka godzin.
Smacznego  :)

 


6 stycznia 2019

Krem czekoladowy z suszonych owoców

Witajcie po świętach;)
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu  dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych  kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców  nie znalazłam w naszym blogowym świecie,  więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)


Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)

Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak,  a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach

Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
 dodałam jeszcze garść  suszonej żurawiny, żeby krem  nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji  kremu

Polecam :)

Składniki:

400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3  szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan


Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w  kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom  dzieci - nie są długo gotowane i pozostają  dość twarde.

Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył

Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu  tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D


4 listopada 2018

Kluski wrocławskie

Przeszukuję moje stare przepisy w poszukiwaniu takich które łatwo zmienić na te bezglutenowe i znalazłam ten, na kluski wrocławskie.
Wieki ich nie robiłam, a szkoda bo to świetny na wykorzystanie resztek.
Ziemniaki z obiadu i czerstwy chleb to chyba nie tylko mój problem, a tak łatwo zmienić go na coś pysznego.
Tym razem wykorzystałam biały chleb bezglutenowy na zakwasie, ale może to być każdy drożdżowy.
Najlepiej ( w/g nas) smakuje z gulaszem - tym razem z indyka, ale może być też i wieprzowy czy wołowy, ale można je też podać z skwarkami z boczku/ masłem i kefirem w letnie dni smakują wybornie



Polecam :)

Składniki:
200g chleba
500g ugotowanych ziemniaków
2 jajka
3-4 łyżki mąki ziemniaczanej + trochę do formowania
sól i pieprz do smaku
kilka gałązek tymianku do gotowania ( można ominąć, choć uważam, że nadaje świetny smak)


Chleb kroję w kosteczkę i przesmażam na oleju/maśle do zrumienienia - tak jak grzanki.
Ziemniaki mielę , lub jeszcze ciepłe przepuszczam przez praskę i studzę odkryte, żeby odparowały.
Do ziemniaków dodaję grzanki i pozostałe składniki- dobrze mieszam, tak żeby grzanki były jednakowo rozprowadzone w cieście


Mąki dodaję w zależności od ziemniaków i stopnia odparowania, może to być mniej lub więcej niż 4 łyżki, ciasto na kluski ma być elastyczne ale łatwo dające się uformować.
Ręce oprószam mąką ziemniaczaną i formuję kluseczki wielkości  orzecha włoskiego.
Kluski wkładam do osolonego wrzątku z tymiankiem  partiami i tylko tak żeby woda lekko pyrkała przez 8-10 minut
Wyszło mi około 35 klusek i gotowałam na dwa razy po 9 minut.
Po ugotowaniu od razu podaję lub przelewam zimną wodą, a później chwilę odgrzewam w wodzie, lub obsmażam na boczku- pycha:)

Polecam:)


15 kwietnia 2018

Gruszkowiec, czyli lekkie ciasto z owocami i masą serową

Jak już pisałam będzie kilka ciast z wykorzystaniem owoców z/ lub z kompotów.
Najczęściej zjadamy owoce z kompotu, ale jak zostaną to szkoda wyrzucić i tak mam przepis na kolejne ciasto.
Ciasto lekkie i pełne gruszkowego smaku
Zresztą zobaczcie sami:)



 Inspiracje znalazłam TUTAJ(klik)  ale  podaję z moimi zmianami

Składniki na blaszkę 24x24 cm

Biszkopt

3 jajka M
3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżki wody
2 łyżki oleju
1/4 łyżeczka proszku do pieczenia

Masa serowa x 2

350 g sera z wiaderka
2/3 szklanki kremówki 30%
1 kopiata łyżka cukru pudru
2 łyżki żelatyny
200ml kompotu z gruszek

 Mus gruszkowy

0,5 kg owoców z kompotu
 2 galaretki o smaku gruszek
1 1/3 szklanki kompotu z gruszek

Dodatkowo 1/2 szklanki kompotu do nasączenia blatu


Jajka ubijam z cukrem tak długo, aż masa zbieleje i podwoi swoja objętość.
Dolewam wodę i olej- ubijam przez chwilę a na końcu wsypuję przesianą  mąkę z proszkiem do pieczenia.- mieszam już delikatnie, ale dokładnie do połączenia się wszystkich składników.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekę w piekarniku nagrzanym  do 180 minut przez 18 minut.
Ciasto studzę i zdejmuję papier.

Przygotowuję pierwszą część masy serowej.

Żelatynę zalewam 3 łyżkami kompotu, a gdy napęcznieje podgrzewam do rozpuszczenia- łączę z pozostałym kompotem
Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy kompot z żelatyną
Ciasto wkładam z powrotem do blaszki, nasączam kompotem, wykładam masę i wyrównuję górę sprawdzając czy nie zostaje gdzieś wolna przestrzeń- wkładam do lodówki.

Przygotowuje mus owocowy.

Kompot podgrzewam i rozpuszczam w nim galaretki, odstawiam do ostudzenia.
Owoce miksuję i przecieram przez sito.
Gruszki łączę z zimnymi galaretkami i wylewam na masę serową- wkładam do lodówki i przygotowuję kolejną porcję masy serowej.

Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy galaretkę.

Mimo że wygląda to na duży wkład pracy, ale każda kolejna warstwa zastyga bardzo szybko
i wszystko można zrobić w tak zwanym międzyczasie.
Ja w międzyczasie przygotowywałam obiad, lub jak kto woli ciasto przygotowałam podczas gotowania obiadu ;D 
Smak ciasta wyjątkowy i polecam serdecznie:)


25 marca 2018

Sernik "Straciatella" z wiśniami

To taka moja wariacja na temat czekolady.
Bardzo lubię lody straciatella w duecie z  z miętowymi lub z wiśniowymi właśnie, dlatego powstał ten przepis.
Ciasto jest bardzo delikatne, dlatego czekoladę dobrze jest mocniej posiekać, starta się gubi i nie ma tego efektu, ale też można,
Wykorzystałam 3/4 l słoik kompotu wiśniowego,  czyszczę spiżarnie i tak będą teraz częściej ciasta z owocami
Masa serowa jest bez pieczenia, a całość przygotowuje się dość szybko.



Polecam:

składniki na blaszkę o średnicy 27 cm

Ciasto:
3 jajka M
1/4 szklanka cukru
50g mąki
1/2 łyzeczki proszku do pieczenia
50g czekolady gorzkiej z min.80% kakao

Masa serowa
500g sera z wiaderka
1,5 szklanki śmietany kremówki 30%
2 łyżki cukru pudru ( jeżeli lubicie to można więcej)
3 płaskie łyzeczki żelatyny +3 łyżki wody
50g czekolady gorzkiej z min.80% kakao

Galaretka
1/2 l kompotu z wiśni ( można uzupełnić wodą) +owoce
galaretka wiśniowa




Ciasto:
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia.
Ciasto przygotowuję dokładnie tak samo jak biszkopt, czyli ubijam białka na sztywno ze szczyptą soli.
Do ubitej piany dodaję stopniowo cukier, każdą kolejną część dodaję po rozpuszczeniu się partii.
Dodaję po jednym żółtku i ucieram do połączenia. Odstawiam mikser i do masy dodaję przesiana mąkę z proszkiem do pieczenia i czekoladę- delikatnie mieszam szpatułką.
Ciasto przelewam do tortownicy i piekę w 175 stopniach przez 20-25 minut
Sprawdzam patyczkiem i studzę.


Masa:

Czekoladę ścieram na dużych oczkach
Śmietanę ubijam na sztywno, pod koniec dodając cukier.
Do ubitej dodaję stopniowo ser.
Żelatynę zalewam zimną wodą odstawiam do napęcznienia i podgrzewam do rozpuszczenia-
dodaję łyżkę masy serowej- dokładnie mieszam i nie przerywając ubijania wlewam do masy,
Na końcu dodaję startą czekoladę i dokładnie mieszam.
Masę przekładam na blat, wyrównuję górę.

Galaretka:
Kompot mocno podgrzewam ale nie gotujemy, wsypuję galaretkę i mieszam do rozpuszczenia.
Galaretkę odstawiam do wystudzenia.
Do zimnej, lekko już gęstniejącej dodaje wiśnie i wylewam na ciasto.
Tak przygotowane ciasto wkładam do lodówki na kilka godzin.

Smacznego :)


7 marca 2018

Krupnik

Nie wiem co się dzieję, ale przez 10 minut nie mogłam się zalogować na bloga, potem zobaczyłam że mamy znowu jakieś zmiany wiec wygląda na to że Blogger rozrabia:(
ale juz jestem i mam nadzieję, ze nic złego sie nie stanie
Złapałam jakiegoś paskudnego wirusa i gdyby nie zaległe przepisy pewnie bym się dzisiaj nie pokazała.
Przy tym (klik) przepisie juz pisałam, że pokażę jak wykorzystać zostający sos, szkoda go wylewać bo można go wykorzystać np w podany ponizej sposób
Tłuszcz który będzie na górze można usunąć, nam zależy na tej galaretce z dołu, która będzie fantastyczną i bardzo aromatyczna bazą naszej zupy.
Można ja podgrzać i przecedzić, ale nie trzeba.
Wypróbujcie koniecznie lub przygotujcie bez- krupnik jest zawsze pyszną i sycącą, a także rozgrzewająca zupą
Polecam.




Składniki:

galaretka z kurczaka ( można ominąć)
1,5 l wywaru warzywnego /bulionu/rosołu
2 duże- 3 mniejsze ziemniaki
1 średnia cebula
1 marchewka
6-8 łyżek kaszy jęczmiennej
2-3 ząbki czosnku
4-5 plasterków suszonych grzybów + 0,5 wody
2 łyżeczki bulionówki domowej(klik)
sól i pieprz, czosnek granulowany  do smaku
2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
kawałek białej części pora




Grzyby  zalewam zimna wodą i gotuję 30 minut.
Marchewkę ścieram na dużych oczkach, czosnek kroję drobno, por w półplasterki,a ziemniaki i cebulkę w kostkę.
Na łyżce masła podsmażam drobno pokrojoną cebulkę, dodaję marchew i czosnek, potem ziemniaki- duszę i często mieszam żeby się nie przypaliło,
Gdy ziemniaki zrobią się lekko szkliste wlewam wywar z galaretką , ugotowane grzyby i przepłukaną kaszę, dodaję bulionówkę
Gotuję wszystko razem przez 12-15 minut- do miękkości ziemniaków.
Jeżeli mam dobry wywar czy rosół nie trzeba juz doprawiać,  to już indywidualna spawa,
ale można dodać sól, pieprz czy czosnek granulowany, na końcu posypuje jeszcze natką pietruszki i mam pyszną zupkę

Smacznego:)


18 lutego 2018

Ciasteczka marchewkowe- bez jaj i cukru

Małe ,chrupiące i pyszne a przy tym zdrowsze i ekonomiczne ciasteczka idealne dla małych i dużych łasuchów,
Ciasteczka najczęściej przygotowuje dla Małej jako dodatek do drugiego śniadania.
Nie dodaje się do nich cukru i jaj, a marchewka najlepsza jest ta z recyklingu.



Zaskoczeni?

Odkryłam to już dawno gdy szkoda mi było wyrzucić pulpę która została z soku marchewkowego.
Wtedy używałam sokowirówki, teraz spróbowałam z wyciskarką- jak widać ciasteczka wyszły, a prawda jest taka, że żaden robot nie wyciśnie całego soku i jak potrzecie w palcach to zobaczycie ile jeszcze go zostało;D

Jeżeli jednak będziecie chcieli użyć marchewki, to trzeba ja bezie zetrzeć na małych oczkach i trochę wycisnąć.
Polecam przełożyć je nutellą śliwkowa lub galaretką porzeczkową- pycha!


Składniki:
250g masła lub palmy z Murzynkiem
300g mąki pszennej
20-25 g przygotowanej marchewki
płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Dodatkowo:
cukier puder ( u mnie trzcinowy)
lub powidła śliwkowe, galaretka porzeczkowa, ulubiony dżem


Na stolnicę  przesiewam mąkę, dodaję marchewkę i  pokrojone na kawałki   masło - wszystko razem siekam, potem szybko zagniatam.
Ciasto wałkuję na grubość 2 -3 milimetrów i wykrawam foremka ciasteczka.
Przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piekę w 175 stopniach przez 12-15 minut aż ciasteczka się ze złocą.
Upieczone studzę i przekładam tym co lubimy najbardziej lub zwyczajnie oprószamy cukrem pudrem i wcinam.
A to co zostaje przechowuję w szczelnych puszkach i w lodówce:)

Smacznego :)


10 stycznia 2018

Pierogi z kaczką i jabłkiem

Do tego przepisu będę wracała jeszcze nie raz- okazał sie hitem wśród domowników.
Udało mi się kupić porcje rosołową z kaczki właśnie, mięsa niewiele ale szkoda wyrzucić, a że lubię kaczkę pieczona z jabłkami to poszłam tym smakiem i tak powstały pyszne i wyjątkowe pierogi
Dodałam biały pieprz i jest go dość dużo, ale łyżeczka to ta mniejsza nie 5 ml no i zawsze lepiej doprawiać pod swój smak


Ciasto:
500g mąki
125-130 gorącej wody
125-130 ciepłego mleka
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki oleju/rozpuszczonego masła

Farsz:
250g mięsa gotowanego z kaczki
1/2  średnia cebula
1 kwaśne jabłko
5 łyżek rosołu
1 jajko
garść majeranku
płaska łyżeczka białego pieprzu ( można mniej , do smaku)
płaska łyżeczka czosnku granulowanego
szczypta cynamonu



Ciasto:
 Wszystkie składniki na ciasto łączę, wyrabiam gładkie i elastyczne ciasto.
Ciasto musi być miękkie i elastyczne, ale nie może lepić się do rąk, w razie potrzeby podsypuję jeszcze odrobiną mąki i dokładnie wyrabiam.
Przykrywam czystą ściereczką i odstawiam na minimum 30 minut.
Farsz:
Cebule drobno siekam i szklę na 2-3 łyżkach oleju,
Jabłko obieram i ścieram na dużych oczka, dodaję do cebuli i smażę razem aż odparuje cały sok z jabłka a  cebulka i jabłka trochę się przyrumienią, dodaję szczyptę cynamonu, mieszam i odstawiam do wystudzenia
Mięso mielę, dodaję do niego cebulkę z jabłkiem, jajko, majeranek i resztę przypraw i rosół ( jeżeli mięso jest dość wilgotne opuszczam ten składnik) mieszam do połączenia sie składników.


 Ciasto wałkuję, niezbyt cienko, szklanką wykrawam kółeczka, rozkładam farsz i dokładnie zlepiam brzegi.
Pierogi gotuję w osolonym wrzątku 2-3 minuty od wypłynięcia.
Podaję polane roztopionym masełkiem


Smacznego:)

4 stycznia 2018

Buraczki zasmażane

czyli ciąg dalszy poprzedniego przepisu.
Przepis to wynik kilku lat poszukiwań smaku buraczków śp Babci mojego ślubnego.
Dodam, ze ja nigdy ich nie jadłam, a przepis  niestety odszedł wraz z nią.



Buraczki można jeść na ciepło z mielonym- pycha!!
ale również na zimno - zdarzyło się że wyjadałam prosto ze słoiczka, tak tak, bo ja to co jest mi w tej chwili nie potrzebne  pakuję do słoiczka, pasteryzuje i wyciągam w kolejnych tygodniach.

Ja wykorzystuje buraczki do końca, ale też ich nie rozgotowuję, nie marnuję jedzenia, tym bardziej że niczemu nie odstępują tym gotowanym specjalnie na sałatkę.
Przepis podam od początku, żeby nikt nie musiał szukać, ale zaczynam od momentu - cebulę siekam;D

Polecam:)
Składniki

1kg buraków
1l wody
1 płaska łyżka kminku
1 łyżeczka soli 
2-3 łyżki oleju
1 cebula
1 kwaśne jabłko
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki octu



Buraki obieram i myje, a następnie ścieram na dużych oczkach tarki
Zalewam wodą, dodaję sól i kminek i gotuje 15 minut.
Studzę .
Cebule bardzo drobno siekam w kosteczkę i szklę na gorącym oleju, dodaję 2 łyżki mąki i robię tradycyjną złotą zasmażkę.


Wlewam zimny wywar- dokładnie mieszam żeby nie było grudek, dodaję buraki.
Jeżeli buraczki są za gęste to dolewam pół szklanki wody.
Na końcu dodaję obrane i starte jabłko i doprawiam octem, ew solą i pieprzem.

Oczywiście octu możecie dać więcej/mniej , to już zależy od Was
Zostawiam tyle ile potrzebuję, resztę przekładam do słoików i pasteryzuje 15 minut,

Smacznego:)

Tym samym zapraszam wszystkich blogerów do publikowania postów w którym można wykorzystać resztki, czerstwy chleb itp stanowczo marnujemy za dużo żywności a jak przeczytałam że średnio polska rodzina marnuje jej za 2000 zł rocznie to aż mnie zatkało- to niedopuszczalne w tych czasach gdy część społeczeństwa głoduje, wszystkich chętnych  wpiszę do zakładki (tutaj)  byśmy mogli  się  dzielić pomysłami i wiem, ze jeżeli skorzysta z tych przepisów garstka to już będzie nasz sukces

https://www.blogger.com/blogger.g?blogID=1424232674635131231#editor/target=page;pageID=6428159385881636004;onPublishedMenu=pages;onClosedMenu=pages;postNum=0;src=link



13 grudnia 2017

Sałatka z frankfurterkami

Na blogach królują już przepisy świąteczne, a u mnie sałatka z rodzaju przegląd lodówki.
Moje przygotowania do świat zaczęły sie od mycia lodówki, gdzie znalazłam kilka produktów do szybkiego zagospodarowania i stąd ten przepis, ale myślę że po świętach też sie moze przydać:)
Do sałatki użyłam tez nowej przyprawy  od firmy "Tradismak" - "Jarska" w dwóch odsłonach  łagodnej  i pikantnej, ale o tym później.


Polecam, bo sałatka wyszła pyszna:)

Składniki:
1/2 szklanki makaronu "łezki"
200g frankfurterek
1/2 cebuli
1/2 małej papryki
2 ogórki konserwowe
3 pieczarki konserwowe
2 łyżki groszku konserwowego
1-2 łyżki majonezu
1 łyżeczka przyprawy "Jarska" łagodna
1/2  łyżeczki  przyprawy "Jarska" pikantna
2-3 łyżki drobno posiekanej natki pietruszki



Makaron gotuję w lekko osolonej wodzie z dodatkiem "Jarskiej" łagodnej około 5 minut- odcedzam i studzę.
Kiełbaski kroję na cienkie talarki, ja je  lekko obsmażyłam, osączyłam z tłuszczu i wystudziłam.
Zrobiłam to tylko dlatego, ze już trochę leżały w lodówce, a ja nie lubię ryzykować, no i sam proces podkręca smak i to jak :D
Cebulę, paprykę, pieczarki i ogórki kroję w drobną kosteczkę. groszek odcedzam.
Wszystkie składniki przekładam do miski, dodaję natkę,   majonez i mieszam.
Przyprawiam do smaku pikantną "Jarską. solą i pieprzem i odstawiam do lodówki żeby się przegryzła.


Smacznego:)

A teraz przesyłka którą otrzymałam zawierała dwa zestawy przypraw- w wersji łagodnej i pikantnej,  znalazłam też  firmowy kalendarz i skarpetę na prezenty- jeszcze raz bardzo dziękuje:)



Wszystkie przyprawy są bez dodatku soli- można je stosować bez obawy o przesolenie dania, ale też mogą je stosować wszyscy na diecie z chorobami naczyniowo-sercowymi oraz chorobami nerek i bezglutenowej.
Składniki ( na zdjęciu) widać - wszystko naturalne i bez GMO, które mają wpływ na nasz organizm.



Przyprawa z którą dzisiaj przygotowałam przepis jest bardzo podobna do znanej chorwackiej jarzynki, ale ta jest bardziej czytelna i bez glutaminianu sodu i cukru - więc i bardziej czytelna i zdrowsza.
Dodałam ja juz też do zupy i fajnie podkręca smak.
Nam bardzo odpowiada, a Wy musicie sami sie o tym przekonać:)

24 maja 2017

Po niedzielny pasztet

Po niedzielny, bo zrobiony z tego co mi zostało z rosołu, czyli mięso gotowane + jarzyny
do tego dołożyłam tylko wątróbkę i mamy pyszny pasztet mięsny.
Takie mięso gotowane często wykorzystuję do pasztecików  czy pierogów, ale  ile można:)



Tym razem przygotowałam go z udek i podudzia  indyczego  ale z kury też pysznie smakuje
Polecam

Składniki gotowane
2 udka
500g podudzia indyczego
2 duże marchewki lub 3 małe
1 większa pietruszka
1/2 selera
1 szklanka rosołu

Dodatkowo:
5-6 wątróbek  drobiowych
1 duża cebula
2 łyżki kaszy manny
1 łyżka mąki pszennej
2 łyżki ostrej musztardy np rosyjskiej
4 łyżki oleju
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
1/4 łyżeczki pieprzu czarnego
1 łyżeczka papryki wędzonej ( może być zwykła)
kilka plasterków  boczku wędzonego
żurawina do mięs


Zaczynam od podsmażenia na złoto cebuli pokrojonej w kostkę, potem obsmażam wątróbkę-  duszę razem przez 4-5 minut i odstawiam do wystudzania

Mięso, warzywa i wątróbkę z cebula mielę w maszynce do mięsa.
Masę przyprawiam do smaku i dokładnie wyrabiam dolewając rosołu
Na początek dolewam szklankę, ale jeżeli masa jest sucha wykorzystuję 1,5 szklanki.
Przekładam masę do foremki aluminiowej lub do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.
Wygładzamy i układamy plasterki boczku
Pasztet piekę w 180 stopniach przez 60 minut.
Upieczony studzę.
Na górę wyłożyłam żurawinę do mięs
Polecam :)


25 stycznia 2017

Rubinowa sałatka

Przepis na tą sałatkę powstał juz jakiś czas temu, ale nigdy nie doczekał się na publikację - znikała bardzo szybko i tak samo byłoby i tym razem.
Jak widać po zdjęciach robione po południu, ale że mamy czas zimowy to i ciemno robi się bardzo szybko.

Pamiętam jak robiłam ją pierwszy raz- mój M stwierdził że sałatka jest bleee i nie będzie jej jadł- a proszę bardzo, łaski bzzzzzz będzie więcej dla nas:)

Niestety dałam ją spróbować ponownie, jak już była doprawiona i dosmaczona- zajadał jak się patrzy, a na koniec usłyszałam- pycha!!
Dlatego nie próbujcie podczas przygotowania, ale już na sam koniec, dosmaczcie ją pod swój smak.

Podstawowym składnikiem są buraki kiszone ( klik) - pozostałość po zakwasie, który teraz zimą pijemy regularnie.
I nawet do kiszenia buraki od razu ścieram na tarce, wystarczy tylko odcedzić.
Ścieranie małych kawałków juz nie jest takie łatwe, no i strasznie farbuje ręce.


Składniki:
450 g kiszonych buraków
1 jabłko
1 większa cebula
1 łyżka miodu
1 łyżeczka czosnku granulowanego
0,5 puszki kukurydzy
2 -3 jajka ugotowane na twardo
sól i pierz do smaku
2 łyżki majonezu
łyżka oleju



Buraki, jabłko i jajka ścieram na dużych oczkach tarki do warzyw.
Kukurydzę przekładamy na sitko i odcedzam z zalewy.
Cebulę kroję w drobną kosteczkę i dzielę na dwie części.
Połowę podsmażam na oleju na złoto i studzę.
Cebula po przesmażeniu jest słodka i razem z miodem zbilansuje  wyrównuje kwasowość buraków, a druga połowa natomiast zaostrza smak sałatki.


Do buraków dodaję kukurydzę, cebulę i przyprawy- mieszam z majonezem i dosmaczam
Sałatka jest właściwie gotowa do spożycia- nam taka najbardziej smakuje, ale na drugi dzień też jest pyszna.
Smacznego :)