Zanim przejdę do przepisu, to chciałabym Was zaprosić na stronę Charytatywni Allegro(klik), gdzie odbywają się aukcje prac moich i moich blogowych Przyjaciółek, a zbieramy na turnus rehabilitacyjny dla mojej córki- nie dostałyśmy dofinansowania, a jak wiecie koszty nie są małe:)
Zapraszam serdecznie, może znajdziecie coś dla siebie:)
Jak wiecie niespecjalnie przepadam za alkoholem, ale nie żebym była całkowitą abstynentką.
Przy większych okolicznościach, czy spotkaniach rodzinnych lampkę winę wypiję, ale częściej sięgnę po piwo, szczególnie cytrynowe;D
Lubię też nalewki, ale one są już od wielkiego święta i tak też często je robię:)
Podałam już przepis na szybką nalewkę truskawkową (klik)- ciągle nr1 w naszej babskiej części rodziny
a dzisiaj przyszedł czas na nalewkę długoterminową.
Nawet bardzo długoterminową, bo jej przygotowanie zaczęłam rok temu, a zaserwowałam w ubiegłym tygodniu, czyli rok dojrzewania mamy za sobą:)
Ratafia jest z samych czerwonych owoców- truskawek, poziomek, malin, czereśni, wiśni, czerwonej porzeczki- dodawana partiami i w szczycie dojrzewania, takie najbardziej czerwone owoce wybierałam, bo są najbardziej słodkie, a co za sobą niesie potrzebują mniej cukru.
Oczywiście przy ostatniej partii można dosłodzić- to już wasza decyzja jak bardzo słodką chcecie
Użyłam też wódki ( nazwa kojarzona z zupą) w prostokątnej butelce- tą znamy i nie mamy nieprzyjemnych objawów, ale tak jak zawsze mówię: używamy tego co sami lubimy, bo przecież gusta są różne i o nich się nie dyskutuje.
Nalewka co roku wychodzi inna, a to wszystko za sprawą owoców, ich smaku i słodkości, które co roku potrafią być inne
Zdjęć z czasów produkcji tym razem nie będzie, bo gdzieś się ulotniły:) a i jeszcze jedno- gdybyście próbowali nalewkę zaraz po zlaniu i doszli do wniosku, ze wam nie smakuje- to ją zamknijcie w ciemnym miejscu i zapomnijcie o niej na kilka miesięcy- ja tak miałam i o mały figiel bym ją wylała, dobrze, ze moja natura na to nie pozwoliła i pomyślałam, ze po odparowaniu % będę miała do ciasta, tak też miałam zrobić w ubiegły tygodniu, przy okazji pieczenia tortu dla Teściowej, dobrze że ja wcześniej spróbowałam:)
Ok wstęp długawy, ale cała reszta jest tak krótka, że trzeba było trochę wyjaśnić.
Polecam od święta oczywiście i na poprawienie trawienia:)
Składniki
potrzebujemy po pół kilograma owoców - truskawek, poziomek, malin, czerwonej porzeczki, czereśni i w śni( wydrylowanych),
Wódki tyle, by owoce były za każdym razem przykryte
3-4 łyżki cukru na każdą porcję owoców
Owoce myję, odsączam dokładnie na sitku, wkładam do dużego 5 litrowego słoja, zasypuję 3-4 łyżkami cukru, zalewam alkoholem, mieszam delikatnie i odstawiam do czasu aż dojrzeją kolejne owoce.
Po dodaniu ostatnich owoców ( u mnie to wiśnie) sprawdzam stan słodkości ( jak trzeba to dosładzam) odstawiam słój w ciemne miejsce na 3 miesiące, po czym odcedzam owoce.
Następnie naleweczkę przelewam przez filtry do kawy ( wymieniam w razie potrzeby, bo wiadomo, ze nie są zbyt trwałe), przelewam do butelek i odstawiam w ciemne miejsce ( barek;)
Jak już wspominałam degustacja u nas przypadła po roku, czyli nalewka stała około 9 miesięcy, ale z tego co wiem, to wystarczą 2 miesiące
Na zdrowie kochani :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czereśnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czereśnie. Pokaż wszystkie posty
24 czerwca 2018
29 czerwca 2016
Frużelina czereśniowa ze stewią
Robiłam do tej pory tylko frużelinę truskawkową, tym razem postanowiłam zrobić z czereśni.
W zimie do deserów będzie idealna.
Od początku sugerowałam się tym(klik) przepisem, jednak postanowiłam nieco poeksperymentować.
Zamiast cukru dodałam wyciąg ze stewi, którą uprawiam od kilku lat.
Dodawałam ją już do kompotu z truskawek i nic się nie popsuło i było wystarczająco słodkie.
Stewię już można kupić w sklepach, trzeba się tylko do niej przekonać, ale na prawdę warto :)
Wykorzystałam ubiegłoroczny susz, świeżej trzeba będzie dodać nieco więcej.
Składniki:
2 kg wydrylowanej czereśni
10g suszonych liści stewi
6 szklanek wody
1 duża cytryna
40 g żelatyny
6 łyżeczek mąki ziemniaczanej
Żelatynę mieszam z wodą- około 1/3 szklanki, odstawiam do napęcznienia,potem podgrzewam do rozpuszczenia, ale nie gotuję.
Mąkę ziemniaczaną rozpuszczam w 1/3 szklanki wody.
Cytrynę, myję, przelewam wrzątkiem i ścieram skórkę.
Stewię zalewam 2 szklankami wody, dodaje cytrynę pokrojoną w plasterki i gotuję na małym ogniu przez 10 minut.
Woda odparuje i ściemnieje- odcedzam
.
Czereśnie przekładam do garnka, zalewam pozostałą wodą, dodaję skórkę z cytryny i wywar ze stewi.
Gotuję na małym ogniu około 10 minut. nie mieszam, jedynie potrząsam garnkiem.
Czas gotowania zależy od owoców- musicie spróbować czy nie są w środku jeszcze surowe, ale myślę że te 10 minut w zupełności wystarczy.
Wlewam rozrobioną mąką ziemniaczaną i gotuję minutkę, żeby mąka straciła swoją surowość.
Dodajemy żelatynę i delikatnie mieszamy do połączenia z kisielem czereśniowym, ale juz nie gotuję
Frużelinę przekładam do wyparzonych słoików, dokładnie zakręcam i od razu pasteryzuję w gorącej wodzie 10-15 minut w zależności od słoików.
W zimie do deserów będzie idealna.
Od początku sugerowałam się tym(klik) przepisem, jednak postanowiłam nieco poeksperymentować.
Zamiast cukru dodałam wyciąg ze stewi, którą uprawiam od kilku lat.
Dodawałam ją już do kompotu z truskawek i nic się nie popsuło i było wystarczająco słodkie.
Stewię już można kupić w sklepach, trzeba się tylko do niej przekonać, ale na prawdę warto :)
Wykorzystałam ubiegłoroczny susz, świeżej trzeba będzie dodać nieco więcej.
Składniki:
2 kg wydrylowanej czereśni
10g suszonych liści stewi
6 szklanek wody
1 duża cytryna
40 g żelatyny
6 łyżeczek mąki ziemniaczanej
Żelatynę mieszam z wodą- około 1/3 szklanki, odstawiam do napęcznienia,potem podgrzewam do rozpuszczenia, ale nie gotuję.
Mąkę ziemniaczaną rozpuszczam w 1/3 szklanki wody.
Cytrynę, myję, przelewam wrzątkiem i ścieram skórkę.
Stewię zalewam 2 szklankami wody, dodaje cytrynę pokrojoną w plasterki i gotuję na małym ogniu przez 10 minut.
Woda odparuje i ściemnieje- odcedzam
.
Czereśnie przekładam do garnka, zalewam pozostałą wodą, dodaję skórkę z cytryny i wywar ze stewi.
Gotuję na małym ogniu około 10 minut. nie mieszam, jedynie potrząsam garnkiem.
Czas gotowania zależy od owoców- musicie spróbować czy nie są w środku jeszcze surowe, ale myślę że te 10 minut w zupełności wystarczy.
Wlewam rozrobioną mąką ziemniaczaną i gotuję minutkę, żeby mąka straciła swoją surowość.
Dodajemy żelatynę i delikatnie mieszamy do połączenia z kisielem czereśniowym, ale juz nie gotuję
Frużelinę przekładam do wyparzonych słoików, dokładnie zakręcam i od razu pasteryzuję w gorącej wodzie 10-15 minut w zależności od słoików.
8 lipca 2015
Syrop czereśniowy
Idealny do deserów i lodów waniliowych, ale można dodawać go i do wody czy herbaty.
Niestety jak dla mnie smak czereśni jest słabo wyczuwalny, ale jest, a w zimie przywołuje wspomnienia ciepłego lata, dlatego polecam:)
Przepis prosty, najwięcej pracy jest przy drylowaniu- ale jest to konieczne.
Składniki:
1.30 kg czereśni ( waga z pestkami)
700ml wody
500 g cukru
sok z 1/2 cytryny
szczypta cunamony1-2 goździki
Czereśnie myje, osuszam i dryluje.
Pestki odcedzam , sok dodaję do czereśni
Wodę zagotowuje, do wrzątku dodaje owoce, razem z sokiem i razem gotuje jeszcze 10 minut.
Po tym czasie całość odstawiam- najlepiej na całą noc, albo przynajmniej na 6-7 godzin.
Następnie całość przelewam na na durszlak i ponownie pozostawiam tym razem na 3-4 godziny.
Jeżeli będziemy próbowali odcisnąć sok to syrop zrobi nam się mętny i wtedy już nie wygląda tak fajnie:)
Do odciśniętego soku dodaje cukier, sok z cytryny, cynamon i goździki- razem gotuje 35-40 minut.
Wrzący syrop przelewam do wyparzonych butelek lub słoików, dokładnie zakręcam i odwracam do góry dnem.
Ja dodatkowo pasteryzuję 10 minut, choć podobno nie trzeba- ale to już robicie, a właściwie nie robicie na własną odpowiedzialność:)
W zależności od gatunku czereśni i długości gotowania wychodzi nam około 750-850 ml syropu.
Polecam:)
Niestety jak dla mnie smak czereśni jest słabo wyczuwalny, ale jest, a w zimie przywołuje wspomnienia ciepłego lata, dlatego polecam:)
Przepis prosty, najwięcej pracy jest przy drylowaniu- ale jest to konieczne.
1.30 kg czereśni ( waga z pestkami)
700ml wody
500 g cukru
sok z 1/2 cytryny
szczypta cunamony1-2 goździki
Czereśnie myje, osuszam i dryluje.
Pestki odcedzam , sok dodaję do czereśni
Wodę zagotowuje, do wrzątku dodaje owoce, razem z sokiem i razem gotuje jeszcze 10 minut.
Po tym czasie całość odstawiam- najlepiej na całą noc, albo przynajmniej na 6-7 godzin.
Następnie całość przelewam na na durszlak i ponownie pozostawiam tym razem na 3-4 godziny.
Jeżeli będziemy próbowali odcisnąć sok to syrop zrobi nam się mętny i wtedy już nie wygląda tak fajnie:)
Do odciśniętego soku dodaje cukier, sok z cytryny, cynamon i goździki- razem gotuje 35-40 minut.
Wrzący syrop przelewam do wyparzonych butelek lub słoików, dokładnie zakręcam i odwracam do góry dnem.
Ja dodatkowo pasteryzuję 10 minut, choć podobno nie trzeba- ale to już robicie, a właściwie nie robicie na własną odpowiedzialność:)
W zależności od gatunku czereśni i długości gotowania wychodzi nam około 750-850 ml syropu.
Polecam:)
19 lipca 2014
Czereśnie kandyzowane w syropie
Przepis prosty choć rozłożony w czasie, ale mamy swoje czereśnie lub wiśnie bez chemii i sztucznych barwników.
Składniki:
1 kg czereśni z ogonkami i pestkami
600 g cukru
pół łyżeczki kwasu cytrynowego lub 2 łyżki soku z cytryny
Owoce myje i dryluje- pozostawiam ogonki!
Gotuje syrop z 200g cukru, kwasku i 1/3 szklanki wody- studzę.
Dodaje czereśnie i podgrzewając na małym ogniu doprowadzam do wrzenia, natychmiast wyłączam płomień- nie mieszam, jedynie lekko potrząsam rondlem.
Odstawiam na 24 godziny.
Następnego dnia, odcedzam owoce, do syropu dodaje 200g cukru, lekko podgrzewam do rozpuszczenia cukru.
Gdy cukier się rozpuści dodaje owoce i powtarzam podgrzewanie- wyłączam ogień i pozostawiam ponownie na 24 godziny
Trzeciego ostatniego dnia robię dokładnie tak samo, po czym przekładam owoce do wyparzonych słoików, syrop zagotowuje i zalewam czereśnie.
Słoiczki zamykam i pasteryzuje 15 minut.
Czereśnie można wysuszyć np na patyczkach do szaszłyków, ale nie są już takie jędrne i soczyste jak te z syropu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
