Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chlebka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chlebka. Pokaż wszystkie posty

16 czerwca 2019

Nie ma to jak domowy ser

choć może żółty to zdecydowanie za dużo powiedziany, bo i smak i konsystencja bardziej przypomina twarogowy, ale jest to świetna alternatywa dla tych którzy lubią wiedzieć co jedzą.
Przepis znalazłam w sieci, ale jak to ja musiałam pozmieniać, pododawać, a przede wszystkim przetestować.
Dzisiejsza wersja jest z suszonymi pomidorami, czosnkiem i bazylią- gotową mieszanką kupioną w sklepie, ale można dodać suszone zioła i warzywa- czosnek niedźwiedzi, paprykę w płatkach, czy zioła prowansalskie- wypróbowałam wszystkie i wszystkie były smaczne.

Kanapka ze świeżym pomidorem, lub tak jak przygotowuje nasza Szwagierka z czosnkiem i polany oliwą z oliwek, pycha!
Z podanych składników wychodzi około 750g serka
Na blogu są jeszcze inne domowe serki, np:domowy serek topiony(klik),  
i serek typu almette z jogurtu(klik)
Polecam :)


Składniki:

2 l mleka 3,2%
7 jaj M
400 ml śmietany 18%
200ml kwaśnego mleka /kefiru
1-2 łyżka przyprawy "suszony czosnek, bazylia"
2 łyzeczki soli morskiej

Mleko wlewam do garnka ( minimum 4 l) - zagotowuję, a w tym samym czasie ubijam jajka z solą, aż będą puszyste. Dodaję śmietanę i kwaśne mleko, na końcu przyprawę - mieszam.
Gdy mleko jest już gorące, wlewamy mieszaninę jaj.
Całość zagotowuję, przez cały czas mieszając i gotuję przez 4-5 minut.
Gdy zacznie sie wytwarzać skrzep - widoczny na zdjęciu, wyłączam gaz.
Na durszlaku lub w innym "dziurawym" koszyku rozkładam serwetę serowarską lub gazę (4-krotnie złożoną) przelewam nasz skrzep, obciążamy i zostawiamy do wystudzenia i odsączenia. Przy tych upałach moja forma stygła sobie prawie 6 godzin. Potem wkładamy do lodówki na minimum 10 godzin.Wtedy ładnie i cieniutko da się kroić.
Prosto prawda? a jak pysznie to już musicie sami się przekonać


19 maja 2019

Indyk w galaretce z ziołami

Galaretka, kojarzy mi ie taka z nóżek wieprzowych i też taką zajadamy.
Ta, na którą podam dzisiaj przepis jest lżejsza, mniej kaloryczna i ma w swoich składnikach żelatynę.
Samej żelatyny   dodałam więcej, bo  chciałam uzyskać od razu formę odpowiednią do krojenia i tam jest jej raz więcej.
Do galaretki, która zastyga w pojemnikach wystarczy tyle co podaję w składnikach.
Wywar musi być dość mocny, esencjonalny, inaczej po zastygnięciu będzie mdławy.
Co się zaś tyczy ziół, to możecie dodać tylko pietruszkę i lubczyk, ja dorzuciłam jeszcze czosnek niedźwiedzi, kurdybanka, oregano





Składniki:
600g mięsa z udźca indyka
2 marchewki
1 pietruszka
1/2 selera
1 cebula
1 l wody
5 ziaren ziela angielskiego
8-10 ziaren pieprzu
2 -3 liście laurowe
1 płaska łyżeczka gorczycy
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka soli
duża garść ziół ( natka pietruszki, lubczyk, czosnek niedźwiedzi, kurdybanek, oregano)
Dodatkowo
2 kopiate łyżki żelatyny

Cebule opalam.
Z wszystkich składników- oprócz żelatyny- gotuję rosół, studzę.
Obieram i  drobno kroję mięso, 1 marchewkę kroję na ćwierć plasterki.
Zioła myję, dokładnie osuszam i drobno siekam.
Odmierzam wywar- powinno być około 800ml, jeżeli jest mniej dolewam wodę, jeżeli więcej, wykorzystuję do zupy, lub w inny sposób. Na galaretkę potrzebuję tylko 800ml
Odlewam pół szklanki i wsypuję żelatynę.
Gdy żelatyna napęcznieje, podgrzewam do rozpuszczenia, ale nie zagotowuję.
Do miski, lub garnka przekładam mięso, wlewam zimny wywar i przygotowaną żelatynę- doprawiam do smaku pieprzem, ew solą.
Tak przygotowaną galaretkę rozlewam do pojemniczków i zostawiam do stężenia.
Możemy zajadać z musztardą, cebulką i cytryną- każdy tak jak woli.
Moja była już tak doprawiona, ze zjadam ja z pajdą chlebka, bez dodatków:)
Smacznego :)































24 marca 2019

Schab suszony w czosnku niedźwiedzim

Przygotowujecie mięso w ten sposób?
Jeżeli nie to spróbujecie koniecznie- jak dla nas PYCHA!
Choć muszę przyznać, że i ja robię go bardzo rzadko i zazwyczaj wtedy gdy trafi się promocja:)
Przepis krótki- raptem potrzeba kilku przypraw, tylko czas oczekiwania niestety to przeszło tydzień.
I nie tylko chodzi o czas suszenia, ale rożny będzie też czas odsączania wody
Tym razem trafił mi się kawałek tak na szprycowany że łącznie przeleżał w lodówce przeszło cztery dni, potem już suszenie właściwe w pończosze ( im cieńsza tym lepsza).
Swoją przygotowuję w czosnku - niedźwiedzim suszonym i granulowanym, jest bardzo delikatny,
jeżeli wolicie coś ostrzejszego to dodajcie soli i pieprzu lub ostrej papryki, wtedy będzie też obwódka będzie miała piękny kolor.
Nie podaje też dokładnej gramatury, wszystko zależy od tego jak dokładnie obtoczycie mięso.
Polecam, nie tylko od święta :)


Składniki

1kg schabu środkowego
sól i cukier do obtoczenia- około 1/2 szklanki
czosnek niedźwiedzi suszony
czosnek granulowany

Schab myję, osuszam i oczyszczam z tłuszczu i błonek.
Mięso przekładam do pojemnika i posypuję cukrem, dokładnie obtaczam ze wszystkich stron.
Pojemnik przykrywam i wkładam do lodówki na minimum 24 godziny ( u mnie było 36h)
W między czasie odlewam wodę, która się wydobyła z mięsa.
Następnie mięso myję, osuszam ręcznikiem kuchennym.
 Postępuję tak samo jak w przypadku cukru
Do umytego pudełeczka ponownie wkładam mięso i tym razem zasypuję solą- dokładnie obtaczam, przykrywam i wkładam do lodówki na kolejne 36 godziny, zlewam w miedzy czasie wodę.
Mięso ponownie myję i osuszam.
Przygotowuję przyprawy, jak już pisałam kombinacja dowolna.
Schab dokładnie nimi obtaczam, przekładam do pudełeczka i trafia on na kolejne 24 godziny do lodówki. Następnego dnia  delikatnie wkładamy do pończochy.


Mięso wieszam w miejscu przewiewnym i najlepiej o temperaturze pokojowe.
U mnie wisiał na karniszu w kuchni, tylko w takim miejscu, gdzie nie świeci bezpośrednio słońce.
Czas suszenia też zależy od temperatury otoczenia, najlepiej sprawdzać- tzn jeżeli lekko ściskam mięso i jest miękkie to suszę dalej,
Ale taki suszone 4-5 dniowe bardzo przypona wędlinę łososiową ( taką można u nas kupić)
podsuszona ale miękka, im bardziej sucha ,tym bardziej twarda- wybór pozostawiam Wam.
Zawsze można spróbować po kilku dniach czy nam odpowiada- jeżeli nie odkrojoną część pokrywam przyprawami i suszę dalej:)

Polecam:)


17 lutego 2019

Rolada z boczku

Dostałam ostatnio ładny kawałek, dość chudego boczku i od razu wiedziałam, ze muszę przygotować z niego roladę do pieczywa.
Można ją też podawać na ciepło, ale ja zdecydowanie wolę  jako wędlina do pieczywa.
Przygotowanie nie jest trudne, można ją przygotować dość szybko, jedynie pieczenie i studzenie wymaga więcej czasu.
Polecam.



Składniki
2,4kg boczku świeżego ze skórą, bez kości
farsz
0,5 kg mielonej łopatki/szynki
1łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka pieprzu  czarnego  lub ziołowego
1 łyżeczka kminku mielonego
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka soli
2-3 łyżki zimnej wody
dodatkowo:
mielony kminek i czerwona papryka
sznurek bawełniany
1-1,5szklanki bulionu/rosołu/ wody



Boczek myję i dokładnie wycieram, wycinam wszystkie chrząstki - zawsze się jakieś znajdą, skutecznie utrudniają zwijanie rolady.
Nacinam skórę , w mniej więcej 1centymetrową kratkę lub jak kto woli w romby.
Wszystkie składniki farszu dokładnie mieszam.
Gotowy farsz wykładam na boczek,z tej strony z której były kości, upycham dokładnie też w te zagłębienia, z drugiej strony zostawiam 3-4 cm bez farszu.
Boczek zwijam w ciasna roladę (zaczynam od tej strony gdzie mam farsz) i związuję sznurkiem.
Całą roladę oprószam cienko kminkiem i papryką czerwoną
Gotową przekładam do dopasowanego garnka żeliwnego ( tzw gęślarski) wlewam 1 szklankę wywaru.
Garnek wstawiam do nagrzanego do 220 stopni piekarnika  i odkryty piekę przez 40 minut, żeby się ładnie zrumieniła.
Po tym czasie roladę przykrywam, zmniejszam temperaturę do 180 stopni i piekę przez kolejne 2 godziny.
W miedzy czasie sprawdzam ilość bulionu, jeżeli trzeba podlewam resztą.


Upieczona roladę studzę w tym samym garnku, zimną wkładam do lodówki najlepiej na całą noc i dopiero następnego dnia  usuwam sznurek i kroję, a kroi się bardzo cienko:)

Smacznego:)


6 stycznia 2019

Krem czekoladowy z suszonych owoców

Witajcie po świętach;)
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu  dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych  kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców  nie znalazłam w naszym blogowym świecie,  więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)


Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)

Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak,  a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach

Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
 dodałam jeszcze garść  suszonej żurawiny, żeby krem  nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji  kremu

Polecam :)

Składniki:

400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3  szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan


Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w  kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom  dzieci - nie są długo gotowane i pozostają  dość twarde.

Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył

Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu  tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D


23 maja 2018

Pasta z brokuła i pokrzywy

Pisałam już, że ciepię na niedoczas ?
dlatego znowu pasta- wszyscy chętnie je zajadają, a i smakuje świetnie!
Wiecie, że pokrzywa oczyszcza organizm, pomaga zwalczyć stres,
stosowana jest w celu zmniejszenia alergii, obniżenia poziomu cholesterolu i mocznika, chlorku sodu, redukcji stanów zapalnych, łagodzenia bólu, zahamowania wypadaniu włosów, rozszerzenia naczyń krwionośnych, obniżeniu ciśnienia krwi. Poza tym pozytywnie wpływa ona na proces leczenia ran.
Picie naparów lub dodawanie świeżych listków młodej pokrzywy do sałatek ułatwia przemianę materii i wzmaga  apetyt ( to akurat u mnie nie jest wskazane;)
 Związki w niej zawarte oczyszczają układ trawienny, odprowadzają złogi żółciowe, a także korzystnie wpływają na pracę  trzustki, wątroby i żołądka.
Pokrzywę stosuje się w  chorobach wątroby i przewodu pokarmowego, nieżycie żołądka i jelit, a także przy biegunkach. 
                                                                                                    wiadomości zaczerpnięte z tej strony  (klik)

Herbatę z pokrzywy pijam regularnie- zdecydowanie wolę ją bardziej niż zieloną.
A ostatnio przekonał się do niej i mój ślubny, dlatego postanowiłam nieco poeksperymentować w kuchni - Jego mina bezcenna;D
ale zajadał pastę świadomie i bardzo mu smakowała, dlatego i Wam polecam:)
Cóż pokrzywy mam ekologiczne, własne i prosto z ogrodu, do tej pory wykorzystywane, po fermentacji do podlewania i pielęgnacji roślin, teraz młode rośliny i listki znajdą zastosowanie w kuchni, a że rosną przez cały okres wegetatywny to powstanie jeszcze kilka przepisów
A jak u Was- jadacie ?



Składniki
1 średni brokuł ( cały, razem z nóżką)
120-140 g sera fety
1/2 cebuli
około 30 g młodych liści pokrzywy 
pieprz do smaku
garść ziaren słonecznika.



Brokuł dzielę na różyczki na 4 części, tak samo jak nóżkę.
Podzielony gotuję na parze przez 15-18 minut- trzeba sprawdzić po 15 minutach.
Liście pokrzywy myję i osuszam czystą ściereczką, rozdrabniam, tak samo cebulę siekam w kosteczkę.
Słonecznik podprażam na suchej patelni.

Pokrzywę, cebulę i gorący brokuł miksuję   robotem kuchennym z nożami do siekania mięs, ale można użyć blendera.
Teraz można mix odstawić do wystudzenia, ja jednak od razu dodałam fetę, i część ziaren słonecznika- zmiksowałam do konsystencji pasty, ale nie papki.
Przygotowaną pastę przełożyłam do słoika i po wystudzeniu powędrowała do lodówki.
Pasta jest zdecydowanie smaczniejsza po przegryzieniu się składników.
Smacznego:)


16 maja 2018

Pasta jajeczna z wędliną

Lubicie pasty?
ja bardzo i to tak na równi z sałatkami- można wykorzystać resztki zalęgające w lodówce,lub  przemycić coś nielubianego, a przy tym najczęściej wychodzi coś nowego, bo chyba nie zdarzyło mi się zrobić dwóch identycznych past
Dzisiaj padło na resztkę swojskiej, wędzonej wędliny- nie wiele jej było, dlatego dodałam jeszcze jajka i kilka innych produktów i wyszła pyszna pasta z nutą papryki i wędzonki.
Polecam.


Składniki:
3 jajka
200g wędliny wędzonej
1/2 cebuli
1/2 papryki świeżej
2-3 łyżki majonezu ( można pół na pół z jogurtem greckim)
1/2 płaskiej papryki słodkiej w proszku
czosnek suszony do smaku
sól i pieprz do smaku



Jajka gotuje na twardo, studzę i obieram.
Jajka, paprykę, wędlinę i cebulę mielę w maszynce do mięsa
Dodaję paprykę słodką i majonez- mieszam 
Doprawiam solą pieprzem, czosnkiem
Pastę wkładam do lodówki na minimum 3 godziny, żeby się schłodziła i przegryzła:).

Smacznego :)


8 listopada 2017

no to Klops

a ściślej klops na dwa sposoby,   tradycyjny upieczony w piekarniku, lub parzony w szynkowarze.
Ten drugi sposób to też świetna alternatywa, dla tych co nie mają piekarnika lub nie mogą jeść potraw pieczonych i smażonych
Przygotowane przeze mnie  zamiast wędliny do pieczywa, ale równie dobrze będzie smakował na ciepło


Oba przygotowywane razem do momentu "wykończenia"
Mięso podzieliłam na dwie części- do jednej dodałam żelatynę, do drugiej jajko, ponownie wyrobiłam i dalej już będzie w opisie.
Smak porównywalnie taki sam, choć bez tej nutki pieczenia, ale jak nie pokazałam który jest który, to domownicy nie zwrócili na to uwagi.
Parzony wiadomo będzie lżejszy i mniej kaloryczny, ale to już musicie sami zdecydować którą wersję wolicie
a ten przepis to taka moja podpowiedź dla pewnej Osoby, która stwierdziła, że jej się chyba nie chce bawić z szynkowarem
W przepisie użyłam przypraw i szynkowara który otrzymałam od Firmy "Tradismak"
zwróćcie uwagę, że ich przypraw nie dostaniecie w sklepie a są świetne :)


Polecam :)
składniki:

2 kg nie za chudej łopatki
2 cebule
3-4 łyżki bułki tartej
3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
2 łyżeczki soli
3 ząbki czosnku
2,5 garści majeranku ( czyli dość dużo)

dodatkowo
Kilka plastrów słoniny lub boczku  ( wystarczy folia aluminiowa)
1 jajko
1 łyżka żelatyny + 1/4 szklanka wody


Mielę łopatkę razem z cebulą, dodaję przyprawy, czosnek przeciśnięty przez praskę i bułkę tartą- wyrabiam przez kilka minut, aż masa zrobi się jednolita i zbita.

Mięso dzielę na pół- do jednej części dodaję jajko- dokładnie wyrabiam- przekładam do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki, na górę układam plasterki słoniny
Piekę  50 minut w 180 stopniach, potem zdejmuję słoninkę i dopiekam kolejne25 minut.
Upieczony klops pozostawiam do schłodzenia, a potem wkładam  do lodówki


Do drugiej dodaję żelatynę wymieszaną w wodzie- również dokładnie wyrabiam i przekładam do woreczka.
Woreczek wkładam do szynkowaru i dokładnie zamykam
Szynkowar wkładam do garnka( koniecznie wyłożony ściereczka) z zimną wodą
Gdy woda osiągnęła 90st, skręcam gaz  do minimum i parzę tak długo, aż wkład w środku osiągnie
71 s.

Szynkowar schładzam w bardzo zimnej wodzie, potem wkładam do lodówki na całą noc.
I na następny dzień mamy pyszną pieczeń do chleba- bez chemii, wzmacniaczy smaku i konserwantów, a żurawiną(klik) smakuje wybornie:)
Smacznego:)



11 października 2017

Karczek pieczony w marynacie

Takie mięsko piekę do pieczywa, choć nie tylko, bo i na ciepło do obiadu można podać:)



Często podaję przepisy na domową wędlinę z szynkowara.
To prosty sposób, ale nie wszyscy chcą go od razu kupować i tak powstał ten przepis.
Mięso w przyprawach firmy Tradismak o której pisałam już tutaj (klik)
przygotowane bez szynkowara, ale też marynowane i upieczone w piekarniku.
Proponuję dziś nieco inny przepis i inną przyprawę, równie dobrą jak te poprzednie.
Marynata jest słodko-ostra, taka jaką lubimy najbardziej.
Podczas pieczenia utworzy nam się pyszny pikantny sos, który możemy wykorzystać do obiadu
Polecam:)


Składniki:
1- 1,20kg chudego karczku

Marynata:
2-2,5 łyżki przyprawy kebabczeta (klik)
2 łyżki miodu
2 łyżki ostrej musztardy ( u mnie  Dijon)
2 łyżki oleju


Składniki marynaty dokładnie mieszam ( najlepiej w pudełku) i dokładnie smaruję nią mięso.
Pudełko zamykam i wkładam do lodówki na minimum 24 godziny.
Po tym czasie mięso przekładam ( razem z marynatą )do rękawa  pieczeniowego *i wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.
Temperaturę piekarnika zmniejszam do 180 i piekę przez  1,5- 2 godziny.


Jeżeli mięso przygotowywaliśmy na obiad, dajemy mu odpocząć 10 minut nim zaczniemy kroić

* można użyć foli aluminiowej, ale musimy brzegi podwinąć do góry, by nie "uciekł "sos

Smacznego :)

13 września 2017

Pasta z łososiem

Moja Mała bardzo lubi wszelkie pasty i sałatki, a że czas szkolny sie rozpoczął to i przepisów będzie więcej.
U nas wszyscy bardzo lubią łososia, ale że cena nie jest najniższa to łączę go z innymi produktami.
Tym razem padło na jajka.


Polecam:)

2 jajka
150 g  łososia wędzonego
 2 łyżki majonezu
3-4 łyżki posiekanego szczypiorku
2 małe ogórki  konserwowe



Jajka gotuję na twardo, studzę, obieram i razem z łososiem i  mielę w maszynce ( można zblendować.)
Dodaję majonez, posiekany szczypiorek i ogórek starty na małych oczkach lub zmielony razem z resztą
Całość doprawiam pieprzem i ew solą, choć ja już tego unikam.

I tyle :)
Pastę warto zrobić dwie godziny przed podaniem
Smacznego




30 sierpnia 2017

Domowa wędlina z karczku

Dzisiaj kolejny przepis na domową wędlinkę z wykorzystaniem szynkowaru i przypraw od Firmy "Tradismak"
Jeden przepis z wykorzystaniem przypraw od Firmy " Tradismak "pokazałam juz tutaj(klik)
tym razem przepis dla tych co nie lubią mielonek- raczej wędlina twardsza, ale smakuje też inaczej niż te przygotowane z mięsa mielonego.
Ostatnio kupiłam strzykawkę do nastrzykiwań , no i okres marynowania wydłużył się u mnie do 5 dni, następnym razem  trzymałam 7 dni, a w zimie zamierzam przetrzymać do dwóch tygodni
Jeżeli nie macie szynkowaru to mięso tak przygotowane  można upiec, czy uwędzić- wybór jak zawsze pozostawiam Wam:)



Składniki:
1,40 chudego karczku

Marynata:
1 łyżka przyprawy "Rozkoszna"
3 ząbki czosnku
2 litry wody
5 ziarenek pieprzu
5 ziarenek ziela angielskiego
2 duże liście laurowe
2 łyżki peklosmaczku
1 łyżka soli ( można ominąć)
0,5 łyżeczki  gorczycy

do obtoczenia :2-3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
1 łyżka papryki czerwonej
1 łyżka "czosnku staropolskiego" lub zwykłego granulowanego


Wszystkie składniki marynaty- oprócz peklosmaczku gotuję przez 5-7 minut- studzę.
W letniej marynacie rozpuszczam sól peklującą "peklosmaczek" i całkowicie  studzę
Do zimnej marynaty wkładam mięso (można zrobić nastrzykiwania ) i odstawiam w zimne miejsce - codziennie obracam mięso i sprawdzam stan marynaty,
Jeżeli trzeba, przygotowuje nową i dalej marynuję mięso.
Jak już pisałam 5 dni to trochę za mało i proponuję od razu peklować minimum 7-14 dni


Zamarynowane mięso suszę i obtaczamy wymieszanymi przyprawami i wkładam do woreczka
Woreczek wkładam do szynkowaru  - górę zwijam, a szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił  sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość  podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 2,5-3 godziny   lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.

Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
I gotowe

Na górze tak samo zrobi sie galaretka i jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładam do ciepłej wody

Smacznego :)



12 lipca 2017

Szynka drobiowa z szynkowara

Jeszcze w czerwcu nawiązałam współpracę z firmą "Tradismak" (klik) w ramach której dostałam szynkowar  "Duet "z zestawem profesjonalnych przypraw (klik)
Jeszcze raz dziękuje za możliwość przetestowania firmie Tradismak i Ewie też :)
a co dokładnie znalazłam w przesyłce, poczytacie u Sponsora :)




Jak widać przyprawy te przygotowywane są dla zakładów mięsnych i gastronomii
Na pierwszy ogień poszła przyprawa "John" polecana jako posypka lub przyprawa do mies i wędlin domowych
Przyprawa jest świetna,  wypróbowałam ją do pieczenia udek,  podkręciłam smak zupy, a dzisiaj podam Wam przepis na domową wędlinę z szynkowara właśnie
A dlaczego warto mieć taki szynkowar?
-po pierwsze domowa wędlina jest najlepsza, a nie wszyscy możemy mieć wędzarkę w ogrodzie- ja mam, ale też nie zawsze mam czas na przygotowanie dość dużej partii, a małej się nie opłaca.
Po za tym wszystko sie znudzi i od czasu do czasu chce się czegoś innego;)
- po drugie chyba jednak najważniejsze wiemy co jemy i unikamy całej tablicy Mendelejewa
-po trzecie koszt , ja kupiłam udka w promocji po niecałe 3 zł za kilogram, miałam dwa kilo więc na czysto  1 kg wędliny wyszedł 6 zł za kilogram, no powiedzcie mi gdzie kupicie zdrową żywność taniej?
 Na kościach ugotowałam mocny bulion i mam bazę na dwie/trzy zupy dla 4 osób, więc koszt praktycznie się jeszcze pomniejsza :)
Pewnie szynkowar z zawartością parzy się dwie godziny, ale to na minimalnym ogniu, (nawet mniejszym niż przy gotowaniu rosołu,) a kg wędliny starcza na dłużnej, dlatego też wybrałam ten większy szynkowar, choć widziałam jeszcze większe- rozmiar możecie dobrać do swoich potrzeb
- jedyny minus to to ze dość długo się przygotowuje, ale
można wcześniej zaplanować już kolejną porcję
albo zamiast peklosmaczku/peklosoli dodać zwykłą sól, szynka będzie szarawa, ale też bez długiego czekania :)
A teraz juz przepis:)
Szyneczka wyszła pachnąca, wystarczająco zbita, by kroić ją bardzo cienko i nie rozpada sie
Polecam:)

Składniki:


6 dość dużych udek (po  oczyszczeniu 1200g mięsa)
20-22 g peklosmaczku
2 ząbki czosnku
4 łyżeczki przyprawy "John"
płaska łyżeczka pieprzu świeżo mielonego
35g żelatyny
1/4 szklanki wody
Dodatkowo
-szynkowar
-woreczek foliowy



Peklowanie na sucho-
Mięso oddzielam od kości ( można też pozbyć się skóry, ale szynka będzie za sucha)
zasypuję peklosmaczkiem , dokładnie mieszam i odstawiam do lodówki na 2-3 dni
Można również przygotować bez peklowania,dodajemy wtedy sól kuchenną i od razu przygotowujemy jak dalej.....
Mięso podzieliłam- w proporcji 60:40
60 % to to bardziej poszarpane, ze skórą i tłuszczem- zmieliłam w maszynce do mięsa
40% to chudsze i nieco większe kawałki- rozbiłam tłuczkiem, tylko tyle żeby naruszyć strukturę mięsa
Żelatynę namaczam w wodzie.


Do mięsa dodaję wszystkie przyprawy, żelatynę i czosnek przeciśnięty przez praskę.
Dokładnie mieszam przez kilka minut, aż mięso wchłonie całą wodę i dokładnie połączy w całość
Woreczek wkładam do szynkowaru i mocno napychamy mięsem - górę woreczka zwijam
Szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił nam sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość  podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 120 minut lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.
W szynie i pokrywce jest odpowiedni otwór w który można włożyć termometr

Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Potem możemy już wcinać:)

Jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładamy do ciepłej wody
w środkowej części były bardziej widoczne duże kawałki mięsa:)


Tym przepisem żegnam sie z Wami do końca miesiaca.
Zabieram Małą na turnus rehabilitacyjny i mam nadzieję ze jednak tam nie bedzie netu i odpoczniemy na 100%

Pozdrawiam serdecznie :)