choć może żółty to zdecydowanie za dużo powiedziany, bo i smak i konsystencja bardziej przypomina twarogowy, ale jest to świetna alternatywa dla tych którzy lubią wiedzieć co jedzą.
Przepis znalazłam w sieci, ale jak to ja musiałam pozmieniać, pododawać, a przede wszystkim przetestować.
Dzisiejsza wersja jest z suszonymi pomidorami, czosnkiem i bazylią- gotową mieszanką kupioną w sklepie, ale można dodać suszone zioła i warzywa- czosnek niedźwiedzi, paprykę w płatkach, czy zioła prowansalskie- wypróbowałam wszystkie i wszystkie były smaczne.
Kanapka ze świeżym pomidorem, lub tak jak przygotowuje nasza Szwagierka z czosnkiem i polany oliwą z oliwek, pycha!
Z podanych składników wychodzi około 750g serka
Na blogu są jeszcze inne domowe serki, np:domowy serek topiony(klik),
i serek typu almette z jogurtu(klik)
Polecam :)
Składniki:
2 l mleka 3,2%
7 jaj M
400 ml śmietany 18%
200ml kwaśnego mleka /kefiru
1-2 łyżka przyprawy "suszony czosnek, bazylia"
2 łyzeczki soli morskiej
Mleko wlewam do garnka ( minimum 4 l) - zagotowuję, a w tym samym czasie ubijam jajka z solą, aż będą puszyste. Dodaję śmietanę i kwaśne mleko, na końcu przyprawę - mieszam.
Gdy mleko jest już gorące, wlewamy mieszaninę jaj.
Całość zagotowuję, przez cały czas mieszając i gotuję przez 4-5 minut.
Gdy zacznie sie wytwarzać skrzep - widoczny na zdjęciu, wyłączam gaz.
Na durszlaku lub w innym "dziurawym" koszyku rozkładam serwetę serowarską lub gazę (4-krotnie złożoną) przelewam nasz skrzep, obciążamy i zostawiamy do wystudzenia i odsączenia. Przy tych upałach moja forma stygła sobie prawie 6 godzin. Potem wkładamy do lodówki na minimum 10 godzin.Wtedy ładnie i cieniutko da się kroić.
Prosto prawda? a jak pysznie to już musicie sami się przekonać
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chlebka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą coś do chlebka. Pokaż wszystkie posty
16 czerwca 2019
19 maja 2019
Indyk w galaretce z ziołami
Galaretka, kojarzy mi ie taka z nóżek wieprzowych i też taką zajadamy.
Ta, na którą podam dzisiaj przepis jest lżejsza, mniej kaloryczna i ma w swoich składnikach żelatynę.
Samej żelatyny dodałam więcej, bo chciałam uzyskać od razu formę odpowiednią do krojenia i tam jest jej raz więcej.
Do galaretki, która zastyga w pojemnikach wystarczy tyle co podaję w składnikach.
Wywar musi być dość mocny, esencjonalny, inaczej po zastygnięciu będzie mdławy.
Co się zaś tyczy ziół, to możecie dodać tylko pietruszkę i lubczyk, ja dorzuciłam jeszcze czosnek niedźwiedzi, kurdybanka, oregano
Składniki:
600g mięsa z udźca indyka
2 marchewki
1 pietruszka
1/2 selera
1 cebula
1 l wody
5 ziaren ziela angielskiego
8-10 ziaren pieprzu
2 -3 liście laurowe
1 płaska łyżeczka gorczycy
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka soli
duża garść ziół ( natka pietruszki, lubczyk, czosnek niedźwiedzi, kurdybanek, oregano)
Dodatkowo
2 kopiate łyżki żelatyny
Cebule opalam.
Z wszystkich składników- oprócz żelatyny- gotuję rosół, studzę.
Obieram i drobno kroję mięso, 1 marchewkę kroję na ćwierć plasterki.
Zioła myję, dokładnie osuszam i drobno siekam.
Odmierzam wywar- powinno być około 800ml, jeżeli jest mniej dolewam wodę, jeżeli więcej, wykorzystuję do zupy, lub w inny sposób. Na galaretkę potrzebuję tylko 800ml
Odlewam pół szklanki i wsypuję żelatynę.
Gdy żelatyna napęcznieje, podgrzewam do rozpuszczenia, ale nie zagotowuję.
Do miski, lub garnka przekładam mięso, wlewam zimny wywar i przygotowaną żelatynę- doprawiam do smaku pieprzem, ew solą.
Tak przygotowaną galaretkę rozlewam do pojemniczków i zostawiam do stężenia.
Możemy zajadać z musztardą, cebulką i cytryną- każdy tak jak woli.
Moja była już tak doprawiona, ze zjadam ja z pajdą chlebka, bez dodatków:)
Smacznego :)

Ta, na którą podam dzisiaj przepis jest lżejsza, mniej kaloryczna i ma w swoich składnikach żelatynę.
Samej żelatyny dodałam więcej, bo chciałam uzyskać od razu formę odpowiednią do krojenia i tam jest jej raz więcej.
Do galaretki, która zastyga w pojemnikach wystarczy tyle co podaję w składnikach.
Wywar musi być dość mocny, esencjonalny, inaczej po zastygnięciu będzie mdławy.
Co się zaś tyczy ziół, to możecie dodać tylko pietruszkę i lubczyk, ja dorzuciłam jeszcze czosnek niedźwiedzi, kurdybanka, oregano
Składniki:
600g mięsa z udźca indyka
2 marchewki
1 pietruszka
1/2 selera
1 cebula
1 l wody
5 ziaren ziela angielskiego
8-10 ziaren pieprzu
2 -3 liście laurowe
1 płaska łyżeczka gorczycy
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka soli
duża garść ziół ( natka pietruszki, lubczyk, czosnek niedźwiedzi, kurdybanek, oregano)
Dodatkowo
2 kopiate łyżki żelatyny
Z wszystkich składników- oprócz żelatyny- gotuję rosół, studzę.
Obieram i drobno kroję mięso, 1 marchewkę kroję na ćwierć plasterki.
Zioła myję, dokładnie osuszam i drobno siekam.
Odmierzam wywar- powinno być około 800ml, jeżeli jest mniej dolewam wodę, jeżeli więcej, wykorzystuję do zupy, lub w inny sposób. Na galaretkę potrzebuję tylko 800ml
Odlewam pół szklanki i wsypuję żelatynę.
Gdy żelatyna napęcznieje, podgrzewam do rozpuszczenia, ale nie zagotowuję.
Do miski, lub garnka przekładam mięso, wlewam zimny wywar i przygotowaną żelatynę- doprawiam do smaku pieprzem, ew solą.
Tak przygotowaną galaretkę rozlewam do pojemniczków i zostawiam do stężenia.
Możemy zajadać z musztardą, cebulką i cytryną- każdy tak jak woli.
Moja była już tak doprawiona, ze zjadam ja z pajdą chlebka, bez dodatków:)
Smacznego :)
24 marca 2019
Schab suszony w czosnku niedźwiedzim
Przygotowujecie mięso w ten sposób?
Jeżeli nie to spróbujecie koniecznie- jak dla nas PYCHA!
Choć muszę przyznać, że i ja robię go bardzo rzadko i zazwyczaj wtedy gdy trafi się promocja:)
Przepis krótki- raptem potrzeba kilku przypraw, tylko czas oczekiwania niestety to przeszło tydzień.
I nie tylko chodzi o czas suszenia, ale rożny będzie też czas odsączania wody
Tym razem trafił mi się kawałek tak na szprycowany że łącznie przeleżał w lodówce przeszło cztery dni, potem już suszenie właściwe w pończosze ( im cieńsza tym lepsza).
Swoją przygotowuję w czosnku - niedźwiedzim suszonym i granulowanym, jest bardzo delikatny,
jeżeli wolicie coś ostrzejszego to dodajcie soli i pieprzu lub ostrej papryki, wtedy będzie też obwódka będzie miała piękny kolor.
Nie podaje też dokładnej gramatury, wszystko zależy od tego jak dokładnie obtoczycie mięso.
Polecam, nie tylko od święta :)
Składniki
1kg schabu środkowego
sól i cukier do obtoczenia- około 1/2 szklanki
czosnek niedźwiedzi suszony
czosnek granulowany
Schab myję, osuszam i oczyszczam z tłuszczu i błonek.
Mięso przekładam do pojemnika i posypuję cukrem, dokładnie obtaczam ze wszystkich stron.
Pojemnik przykrywam i wkładam do lodówki na minimum 24 godziny ( u mnie było 36h)
W między czasie odlewam wodę, która się wydobyła z mięsa.
Następnie mięso myję, osuszam ręcznikiem kuchennym.
Postępuję tak samo jak w przypadku cukru
Do umytego pudełeczka ponownie wkładam mięso i tym razem zasypuję solą- dokładnie obtaczam, przykrywam i wkładam do lodówki na kolejne 36 godziny, zlewam w miedzy czasie wodę.
Mięso ponownie myję i osuszam.
Przygotowuję przyprawy, jak już pisałam kombinacja dowolna.
Schab dokładnie nimi obtaczam, przekładam do pudełeczka i trafia on na kolejne 24 godziny do lodówki. Następnego dnia delikatnie wkładamy do pończochy.
Mięso wieszam w miejscu przewiewnym i najlepiej o temperaturze pokojowe.
U mnie wisiał na karniszu w kuchni, tylko w takim miejscu, gdzie nie świeci bezpośrednio słońce.
Czas suszenia też zależy od temperatury otoczenia, najlepiej sprawdzać- tzn jeżeli lekko ściskam mięso i jest miękkie to suszę dalej,
Ale taki suszone 4-5 dniowe bardzo przypona wędlinę łososiową ( taką można u nas kupić)
podsuszona ale miękka, im bardziej sucha ,tym bardziej twarda- wybór pozostawiam Wam.
Zawsze można spróbować po kilku dniach czy nam odpowiada- jeżeli nie odkrojoną część pokrywam przyprawami i suszę dalej:)
Polecam:)
Jeżeli nie to spróbujecie koniecznie- jak dla nas PYCHA!
Choć muszę przyznać, że i ja robię go bardzo rzadko i zazwyczaj wtedy gdy trafi się promocja:)
Przepis krótki- raptem potrzeba kilku przypraw, tylko czas oczekiwania niestety to przeszło tydzień.
I nie tylko chodzi o czas suszenia, ale rożny będzie też czas odsączania wody
Tym razem trafił mi się kawałek tak na szprycowany że łącznie przeleżał w lodówce przeszło cztery dni, potem już suszenie właściwe w pończosze ( im cieńsza tym lepsza).
Swoją przygotowuję w czosnku - niedźwiedzim suszonym i granulowanym, jest bardzo delikatny,
jeżeli wolicie coś ostrzejszego to dodajcie soli i pieprzu lub ostrej papryki, wtedy będzie też obwódka będzie miała piękny kolor.
Nie podaje też dokładnej gramatury, wszystko zależy od tego jak dokładnie obtoczycie mięso.
Polecam, nie tylko od święta :)
Składniki
1kg schabu środkowego
sól i cukier do obtoczenia- około 1/2 szklanki
czosnek niedźwiedzi suszony
czosnek granulowany
Schab myję, osuszam i oczyszczam z tłuszczu i błonek.
Mięso przekładam do pojemnika i posypuję cukrem, dokładnie obtaczam ze wszystkich stron.
Pojemnik przykrywam i wkładam do lodówki na minimum 24 godziny ( u mnie było 36h)
W między czasie odlewam wodę, która się wydobyła z mięsa.
Następnie mięso myję, osuszam ręcznikiem kuchennym.
Postępuję tak samo jak w przypadku cukru
Do umytego pudełeczka ponownie wkładam mięso i tym razem zasypuję solą- dokładnie obtaczam, przykrywam i wkładam do lodówki na kolejne 36 godziny, zlewam w miedzy czasie wodę.
Mięso ponownie myję i osuszam.
Przygotowuję przyprawy, jak już pisałam kombinacja dowolna.
Schab dokładnie nimi obtaczam, przekładam do pudełeczka i trafia on na kolejne 24 godziny do lodówki. Następnego dnia delikatnie wkładamy do pończochy.
Mięso wieszam w miejscu przewiewnym i najlepiej o temperaturze pokojowe.
U mnie wisiał na karniszu w kuchni, tylko w takim miejscu, gdzie nie świeci bezpośrednio słońce.
Czas suszenia też zależy od temperatury otoczenia, najlepiej sprawdzać- tzn jeżeli lekko ściskam mięso i jest miękkie to suszę dalej,
Ale taki suszone 4-5 dniowe bardzo przypona wędlinę łososiową ( taką można u nas kupić)
podsuszona ale miękka, im bardziej sucha ,tym bardziej twarda- wybór pozostawiam Wam.
Zawsze można spróbować po kilku dniach czy nam odpowiada- jeżeli nie odkrojoną część pokrywam przyprawami i suszę dalej:)
Polecam:)
17 lutego 2019
Rolada z boczku
Dostałam ostatnio ładny kawałek, dość chudego boczku i od razu wiedziałam, ze muszę przygotować z niego roladę do pieczywa.
Można ją też podawać na ciepło, ale ja zdecydowanie wolę jako wędlina do pieczywa.
Przygotowanie nie jest trudne, można ją przygotować dość szybko, jedynie pieczenie i studzenie wymaga więcej czasu.
Polecam.
Składniki
2,4kg boczku świeżego ze skórą, bez kości
farsz
0,5 kg mielonej łopatki/szynki
1łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka pieprzu czarnego lub ziołowego
1 łyżeczka kminku mielonego
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka soli
2-3 łyżki zimnej wody
dodatkowo:
mielony kminek i czerwona papryka
sznurek bawełniany
1-1,5szklanki bulionu/rosołu/ wody
Boczek myję i dokładnie wycieram, wycinam wszystkie chrząstki - zawsze się jakieś znajdą, skutecznie utrudniają zwijanie rolady.
Nacinam skórę , w mniej więcej 1centymetrową kratkę lub jak kto woli w romby.
Wszystkie składniki farszu dokładnie mieszam.
Gotowy farsz wykładam na boczek,z tej strony z której były kości, upycham dokładnie też w te zagłębienia, z drugiej strony zostawiam 3-4 cm bez farszu.
Boczek zwijam w ciasna roladę (zaczynam od tej strony gdzie mam farsz) i związuję sznurkiem.
Całą roladę oprószam cienko kminkiem i papryką czerwoną
Gotową przekładam do dopasowanego garnka żeliwnego ( tzw gęślarski) wlewam 1 szklankę wywaru.
Garnek wstawiam do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i odkryty piekę przez 40 minut, żeby się ładnie zrumieniła.
Po tym czasie roladę przykrywam, zmniejszam temperaturę do 180 stopni i piekę przez kolejne 2 godziny.
W miedzy czasie sprawdzam ilość bulionu, jeżeli trzeba podlewam resztą.
Upieczona roladę studzę w tym samym garnku, zimną wkładam do lodówki najlepiej na całą noc i dopiero następnego dnia usuwam sznurek i kroję, a kroi się bardzo cienko:)
Smacznego:)
Można ją też podawać na ciepło, ale ja zdecydowanie wolę jako wędlina do pieczywa.
Przygotowanie nie jest trudne, można ją przygotować dość szybko, jedynie pieczenie i studzenie wymaga więcej czasu.
Polecam.
Składniki
2,4kg boczku świeżego ze skórą, bez kości
farsz
0,5 kg mielonej łopatki/szynki
1łyżeczka ziół prowansalskich
1 łyżeczka pieprzu czarnego lub ziołowego
1 łyżeczka kminku mielonego
1 łyżeczka czosnku granulowanego
1 łyżeczka soli
2-3 łyżki zimnej wody
dodatkowo:
mielony kminek i czerwona papryka
sznurek bawełniany
1-1,5szklanki bulionu/rosołu/ wody
Boczek myję i dokładnie wycieram, wycinam wszystkie chrząstki - zawsze się jakieś znajdą, skutecznie utrudniają zwijanie rolady.
Nacinam skórę , w mniej więcej 1centymetrową kratkę lub jak kto woli w romby.
Wszystkie składniki farszu dokładnie mieszam.
Gotowy farsz wykładam na boczek,z tej strony z której były kości, upycham dokładnie też w te zagłębienia, z drugiej strony zostawiam 3-4 cm bez farszu.
Boczek zwijam w ciasna roladę (zaczynam od tej strony gdzie mam farsz) i związuję sznurkiem.
Całą roladę oprószam cienko kminkiem i papryką czerwoną
Gotową przekładam do dopasowanego garnka żeliwnego ( tzw gęślarski) wlewam 1 szklankę wywaru.
Garnek wstawiam do nagrzanego do 220 stopni piekarnika i odkryty piekę przez 40 minut, żeby się ładnie zrumieniła.
Po tym czasie roladę przykrywam, zmniejszam temperaturę do 180 stopni i piekę przez kolejne 2 godziny.
W miedzy czasie sprawdzam ilość bulionu, jeżeli trzeba podlewam resztą.
Upieczona roladę studzę w tym samym garnku, zimną wkładam do lodówki najlepiej na całą noc i dopiero następnego dnia usuwam sznurek i kroję, a kroi się bardzo cienko:)
Smacznego:)
6 stycznia 2019
Krem czekoladowy z suszonych owoców
Witajcie po świętach;)
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców nie znalazłam w naszym blogowym świecie, więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)
Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)
Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak, a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach
Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
dodałam jeszcze garść suszonej żurawiny, żeby krem nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji kremu
Polecam :)
Składniki:
400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3 szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan
Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom dzieci - nie są długo gotowane i pozostają dość twarde.
Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył
Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców nie znalazłam w naszym blogowym świecie, więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)
Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)
Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak, a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach
Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
dodałam jeszcze garść suszonej żurawiny, żeby krem nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji kremu
Polecam :)
Składniki:
400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3 szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan
Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom dzieci - nie są długo gotowane i pozostają dość twarde.
Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył
Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D
23 maja 2018
Pasta z brokuła i pokrzywy
Pisałam już, że ciepię na niedoczas ?
dlatego znowu pasta- wszyscy chętnie je zajadają, a i smakuje świetnie!
Wiecie, że pokrzywa oczyszcza organizm, pomaga zwalczyć stres,
dlatego znowu pasta- wszyscy chętnie je zajadają, a i smakuje świetnie!
Wiecie, że pokrzywa oczyszcza organizm, pomaga zwalczyć stres,
stosowana
jest w celu zmniejszenia alergii,
obniżenia poziomu cholesterolu i mocznika,
chlorku sodu, redukcji stanów zapalnych, łagodzenia bólu, zahamowania wypadaniu włosów, rozszerzenia naczyń krwionośnych, obniżeniu ciśnienia krwi. Poza tym pozytywnie wpływa ona na
proces leczenia ran.
Picie
naparów lub dodawanie świeżych listków młodej pokrzywy do
sałatek ułatwia przemianę materii i wzmaga apetyt ( to akurat u mnie nie jest wskazane;)
Związki w niej zawarte oczyszczają układ trawienny, odprowadzają złogi żółciowe, a także korzystnie wpływają na pracę trzustki, wątroby i żołądka.
Pokrzywę
stosuje się w chorobach wątroby i przewodu pokarmowego, nieżycie żołądka i jelit, a także przy biegunkach.
Herbatę z pokrzywy pijam regularnie- zdecydowanie wolę ją bardziej niż zieloną.
A ostatnio przekonał się do niej i mój ślubny, dlatego postanowiłam nieco poeksperymentować w kuchni - Jego mina bezcenna;D
ale zajadał pastę świadomie i bardzo mu smakowała, dlatego i Wam polecam:)
Cóż pokrzywy mam ekologiczne, własne i prosto z ogrodu, do tej pory wykorzystywane, po fermentacji do podlewania i pielęgnacji roślin, teraz młode rośliny i listki znajdą zastosowanie w kuchni, a że rosną przez cały okres wegetatywny to powstanie jeszcze kilka przepisów
A jak u Was- jadacie ?
Składniki
1 średni brokuł ( cały, razem z nóżką)
120-140 g sera fety
1/2 cebuli
około 30 g młodych liści pokrzywy
pieprz do smaku
garść ziaren słonecznika.
Brokuł dzielę na różyczki na 4 części, tak samo jak nóżkę.
Podzielony gotuję na parze przez 15-18 minut- trzeba sprawdzić po 15 minutach.
Liście pokrzywy myję i osuszam czystą ściereczką, rozdrabniam, tak samo cebulę siekam w kosteczkę.
Słonecznik podprażam na suchej patelni.
Pokrzywę, cebulę i gorący brokuł miksuję robotem kuchennym z nożami do siekania mięs, ale można użyć blendera.
Teraz można mix odstawić do wystudzenia, ja jednak od razu dodałam fetę, i część ziaren słonecznika- zmiksowałam do konsystencji pasty, ale nie papki.
Przygotowaną pastę przełożyłam do słoika i po wystudzeniu powędrowała do lodówki.
Pasta jest zdecydowanie smaczniejsza po przegryzieniu się składników.
Smacznego:)
16 maja 2018
Pasta jajeczna z wędliną
Lubicie pasty?
ja bardzo i to tak na równi z sałatkami- można wykorzystać resztki zalęgające w lodówce,lub przemycić coś nielubianego, a przy tym najczęściej wychodzi coś nowego, bo chyba nie zdarzyło mi się zrobić dwóch identycznych past
Dzisiaj padło na resztkę swojskiej, wędzonej wędliny- nie wiele jej było, dlatego dodałam jeszcze jajka i kilka innych produktów i wyszła pyszna pasta z nutą papryki i wędzonki.
Polecam.
Składniki:
3 jajka
200g wędliny wędzonej
1/2 cebuli
1/2 papryki świeżej
2-3 łyżki majonezu ( można pół na pół z jogurtem greckim)
1/2 płaskiej papryki słodkiej w proszku
czosnek suszony do smaku
sól i pieprz do smaku
Jajka gotuje na twardo, studzę i obieram.
Jajka, paprykę, wędlinę i cebulę mielę w maszynce do mięsa
Dodaję paprykę słodką i majonez- mieszam
Doprawiam solą pieprzem, czosnkiem
Pastę wkładam do lodówki na minimum 3 godziny, żeby się schłodziła i przegryzła:).
Smacznego :)
ja bardzo i to tak na równi z sałatkami- można wykorzystać resztki zalęgające w lodówce,lub przemycić coś nielubianego, a przy tym najczęściej wychodzi coś nowego, bo chyba nie zdarzyło mi się zrobić dwóch identycznych past
Dzisiaj padło na resztkę swojskiej, wędzonej wędliny- nie wiele jej było, dlatego dodałam jeszcze jajka i kilka innych produktów i wyszła pyszna pasta z nutą papryki i wędzonki.
Polecam.
Składniki:
3 jajka
200g wędliny wędzonej
1/2 cebuli
1/2 papryki świeżej
2-3 łyżki majonezu ( można pół na pół z jogurtem greckim)
1/2 płaskiej papryki słodkiej w proszku
czosnek suszony do smaku
sól i pieprz do smaku
Jajka gotuje na twardo, studzę i obieram.
Jajka, paprykę, wędlinę i cebulę mielę w maszynce do mięsa
Dodaję paprykę słodką i majonez- mieszam
Doprawiam solą pieprzem, czosnkiem
Pastę wkładam do lodówki na minimum 3 godziny, żeby się schłodziła i przegryzła:).
Smacznego :)
8 listopada 2017
no to Klops
a ściślej klops na dwa sposoby, tradycyjny upieczony w piekarniku, lub parzony w szynkowarze.
Ten drugi sposób to też świetna alternatywa, dla tych co nie mają piekarnika lub nie mogą jeść potraw pieczonych i smażonych
Przygotowane przeze mnie zamiast wędliny do pieczywa, ale równie dobrze będzie smakował na ciepło
Oba przygotowywane razem do momentu "wykończenia"
Mięso podzieliłam na dwie części- do jednej dodałam żelatynę, do drugiej jajko, ponownie wyrobiłam i dalej już będzie w opisie.
Smak porównywalnie taki sam, choć bez tej nutki pieczenia, ale jak nie pokazałam który jest który, to domownicy nie zwrócili na to uwagi.
Parzony wiadomo będzie lżejszy i mniej kaloryczny, ale to już musicie sami zdecydować którą wersję wolicie
a ten przepis to taka moja podpowiedź dla pewnej Osoby, która stwierdziła, że jej się chyba nie chce bawić z szynkowarem
W przepisie użyłam przypraw i szynkowara który otrzymałam od Firmy "Tradismak"
zwróćcie uwagę, że ich przypraw nie dostaniecie w sklepie a są świetne :)
Polecam :)
składniki:
2 kg nie za chudej łopatki
2 cebule
3-4 łyżki bułki tartej
3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
2 łyżeczki soli
3 ząbki czosnku
2,5 garści majeranku ( czyli dość dużo)
dodatkowo
Kilka plastrów słoniny lub boczku ( wystarczy folia aluminiowa)
1 jajko
1 łyżka żelatyny + 1/4 szklanka wody
Mielę łopatkę razem z cebulą, dodaję przyprawy, czosnek przeciśnięty przez praskę i bułkę tartą- wyrabiam przez kilka minut, aż masa zrobi się jednolita i zbita.
Mięso dzielę na pół- do jednej części dodaję jajko- dokładnie wyrabiam- przekładam do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki, na górę układam plasterki słoniny
Piekę 50 minut w 180 stopniach, potem zdejmuję słoninkę i dopiekam kolejne25 minut.
Upieczony klops pozostawiam do schłodzenia, a potem wkładam do lodówki
Do drugiej dodaję żelatynę wymieszaną w wodzie- również dokładnie wyrabiam i przekładam do woreczka.
Woreczek wkładam do szynkowaru i dokładnie zamykam
Szynkowar wkładam do garnka( koniecznie wyłożony ściereczka) z zimną wodą
Gdy woda osiągnęła 90st, skręcam gaz do minimum i parzę tak długo, aż wkład w środku osiągnie
71 s.
Szynkowar schładzam w bardzo zimnej wodzie, potem wkładam do lodówki na całą noc.
I na następny dzień mamy pyszną pieczeń do chleba- bez chemii, wzmacniaczy smaku i konserwantów, a żurawiną(klik) smakuje wybornie:)
Smacznego:)
Ten drugi sposób to też świetna alternatywa, dla tych co nie mają piekarnika lub nie mogą jeść potraw pieczonych i smażonych
Przygotowane przeze mnie zamiast wędliny do pieczywa, ale równie dobrze będzie smakował na ciepło
Oba przygotowywane razem do momentu "wykończenia"
Mięso podzieliłam na dwie części- do jednej dodałam żelatynę, do drugiej jajko, ponownie wyrobiłam i dalej już będzie w opisie.
Smak porównywalnie taki sam, choć bez tej nutki pieczenia, ale jak nie pokazałam który jest który, to domownicy nie zwrócili na to uwagi.
Parzony wiadomo będzie lżejszy i mniej kaloryczny, ale to już musicie sami zdecydować którą wersję wolicie
a ten przepis to taka moja podpowiedź dla pewnej Osoby, która stwierdziła, że jej się chyba nie chce bawić z szynkowarem
W przepisie użyłam przypraw i szynkowara który otrzymałam od Firmy "Tradismak"
zwróćcie uwagę, że ich przypraw nie dostaniecie w sklepie a są świetne :)
Polecam :)
składniki:
2 kg nie za chudej łopatki
2 cebule
3-4 łyżki bułki tartej
3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
2 łyżeczki soli
3 ząbki czosnku
2,5 garści majeranku ( czyli dość dużo)
dodatkowo
Kilka plastrów słoniny lub boczku ( wystarczy folia aluminiowa)
1 jajko
1 łyżka żelatyny + 1/4 szklanka wody
Mielę łopatkę razem z cebulą, dodaję przyprawy, czosnek przeciśnięty przez praskę i bułkę tartą- wyrabiam przez kilka minut, aż masa zrobi się jednolita i zbita.
Mięso dzielę na pół- do jednej części dodaję jajko- dokładnie wyrabiam- przekładam do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki, na górę układam plasterki słoniny
Piekę 50 minut w 180 stopniach, potem zdejmuję słoninkę i dopiekam kolejne25 minut.
Upieczony klops pozostawiam do schłodzenia, a potem wkładam do lodówki
Do drugiej dodaję żelatynę wymieszaną w wodzie- również dokładnie wyrabiam i przekładam do woreczka.
Woreczek wkładam do szynkowaru i dokładnie zamykam
Szynkowar wkładam do garnka( koniecznie wyłożony ściereczka) z zimną wodą
Gdy woda osiągnęła 90st, skręcam gaz do minimum i parzę tak długo, aż wkład w środku osiągnie
71 s.
Szynkowar schładzam w bardzo zimnej wodzie, potem wkładam do lodówki na całą noc.
I na następny dzień mamy pyszną pieczeń do chleba- bez chemii, wzmacniaczy smaku i konserwantów, a żurawiną(klik) smakuje wybornie:)
Smacznego:)
11 października 2017
Karczek pieczony w marynacie
Często podaję przepisy na domową wędlinę z szynkowara.
To prosty sposób, ale nie wszyscy chcą go od razu kupować i tak powstał ten przepis.
Mięso w przyprawach firmy Tradismak o której pisałam już tutaj (klik)
przygotowane bez szynkowara, ale też marynowane i upieczone w piekarniku.
Proponuję dziś nieco inny przepis i inną przyprawę, równie dobrą jak te poprzednie.
Marynata jest słodko-ostra, taka jaką lubimy najbardziej.
Podczas pieczenia utworzy nam się pyszny pikantny sos, który możemy wykorzystać do obiadu
Polecam:)
Składniki:
1- 1,20kg chudego karczku
Marynata:
2-2,5 łyżki przyprawy kebabczeta (klik)
2 łyżki miodu
2 łyżki ostrej musztardy ( u mnie Dijon)
2 łyżki oleju
Składniki marynaty dokładnie mieszam ( najlepiej w pudełku) i dokładnie smaruję nią mięso.
Pudełko zamykam i wkładam do lodówki na minimum 24 godziny.
Po tym czasie mięso przekładam ( razem z marynatą )do rękawa pieczeniowego *i wkładam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.
Temperaturę piekarnika zmniejszam do 180 i piekę przez 1,5- 2 godziny.
Jeżeli mięso przygotowywaliśmy na obiad, dajemy mu odpocząć 10 minut nim zaczniemy kroić
Smacznego :)
13 września 2017
Pasta z łososiem
Moja Mała bardzo lubi wszelkie pasty i sałatki, a że czas szkolny sie rozpoczął to i przepisów będzie więcej.
U nas wszyscy bardzo lubią łososia, ale że cena nie jest najniższa to łączę go z innymi produktami.
Tym razem padło na jajka.
Polecam:)
2 jajka
150 g łososia wędzonego
2 łyżki majonezu
3-4 łyżki posiekanego szczypiorku
2 małe ogórki konserwowe
Jajka gotuję na twardo, studzę, obieram i razem z łososiem i mielę w maszynce ( można zblendować.)
Dodaję majonez, posiekany szczypiorek i ogórek starty na małych oczkach lub zmielony razem z resztą
Całość doprawiam pieprzem i ew solą, choć ja już tego unikam.
I tyle :)
Pastę warto zrobić dwie godziny przed podaniem
Smacznego
U nas wszyscy bardzo lubią łososia, ale że cena nie jest najniższa to łączę go z innymi produktami.
Tym razem padło na jajka.
Polecam:)
2 jajka
150 g łososia wędzonego
2 łyżki majonezu
3-4 łyżki posiekanego szczypiorku
2 małe ogórki konserwowe
Jajka gotuję na twardo, studzę, obieram i razem z łososiem i mielę w maszynce ( można zblendować.)
Dodaję majonez, posiekany szczypiorek i ogórek starty na małych oczkach lub zmielony razem z resztą
Całość doprawiam pieprzem i ew solą, choć ja już tego unikam.
I tyle :)
Pastę warto zrobić dwie godziny przed podaniem
Smacznego
30 sierpnia 2017
Domowa wędlina z karczku
Dzisiaj kolejny przepis na domową wędlinkę z wykorzystaniem szynkowaru i przypraw od Firmy "Tradismak"
Jeden przepis z wykorzystaniem przypraw od Firmy " Tradismak "pokazałam juz tutaj(klik)
tym razem przepis dla tych co nie lubią mielonek- raczej wędlina twardsza, ale smakuje też inaczej niż te przygotowane z mięsa mielonego.
Ostatnio kupiłam strzykawkę do nastrzykiwań , no i okres marynowania wydłużył się u mnie do 5 dni, następnym razem trzymałam 7 dni, a w zimie zamierzam przetrzymać do dwóch tygodni
Jeżeli nie macie szynkowaru to mięso tak przygotowane można upiec, czy uwędzić- wybór jak zawsze pozostawiam Wam:)
Składniki:
1,40 chudego karczku
Marynata:
1 łyżka przyprawy "Rozkoszna"
3 ząbki czosnku
2 litry wody
5 ziarenek pieprzu
5 ziarenek ziela angielskiego
2 duże liście laurowe
2 łyżki peklosmaczku
1 łyżka soli ( można ominąć)
0,5 łyżeczki gorczycy
do obtoczenia :2-3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
1 łyżka papryki czerwonej
1 łyżka "czosnku staropolskiego" lub zwykłego granulowanego
Wszystkie składniki marynaty- oprócz peklosmaczku gotuję przez 5-7 minut- studzę.
W letniej marynacie rozpuszczam sól peklującą "peklosmaczek" i całkowicie studzę
Do zimnej marynaty wkładam mięso (można zrobić nastrzykiwania ) i odstawiam w zimne miejsce - codziennie obracam mięso i sprawdzam stan marynaty,
Jeżeli trzeba, przygotowuje nową i dalej marynuję mięso.
Jak już pisałam 5 dni to trochę za mało i proponuję od razu peklować minimum 7-14 dni
Zamarynowane mięso suszę i obtaczamy wymieszanymi przyprawami i wkładam do woreczka
Woreczek wkładam do szynkowaru - górę zwijam, a szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 2,5-3 godziny lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.
Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
I gotowe
Na górze tak samo zrobi sie galaretka i jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładam do ciepłej wody
Smacznego :)
Jeden przepis z wykorzystaniem przypraw od Firmy " Tradismak "pokazałam juz tutaj(klik)
tym razem przepis dla tych co nie lubią mielonek- raczej wędlina twardsza, ale smakuje też inaczej niż te przygotowane z mięsa mielonego.
Ostatnio kupiłam strzykawkę do nastrzykiwań , no i okres marynowania wydłużył się u mnie do 5 dni, następnym razem trzymałam 7 dni, a w zimie zamierzam przetrzymać do dwóch tygodni
Jeżeli nie macie szynkowaru to mięso tak przygotowane można upiec, czy uwędzić- wybór jak zawsze pozostawiam Wam:)
Składniki:
1,40 chudego karczku
Marynata:
1 łyżka przyprawy "Rozkoszna"
3 ząbki czosnku
2 litry wody
5 ziarenek pieprzu
5 ziarenek ziela angielskiego
2 duże liście laurowe
2 łyżki peklosmaczku
1 łyżka soli ( można ominąć)
0,5 łyżeczki gorczycy
do obtoczenia :2-3 łyżki przyprawy "Rozkoszna"
1 łyżka papryki czerwonej
1 łyżka "czosnku staropolskiego" lub zwykłego granulowanego
Wszystkie składniki marynaty- oprócz peklosmaczku gotuję przez 5-7 minut- studzę.
W letniej marynacie rozpuszczam sól peklującą "peklosmaczek" i całkowicie studzę
Do zimnej marynaty wkładam mięso (można zrobić nastrzykiwania ) i odstawiam w zimne miejsce - codziennie obracam mięso i sprawdzam stan marynaty,
Jeżeli trzeba, przygotowuje nową i dalej marynuję mięso.
Jak już pisałam 5 dni to trochę za mało i proponuję od razu peklować minimum 7-14 dni
Zamarynowane mięso suszę i obtaczamy wymieszanymi przyprawami i wkładam do woreczka
Woreczek wkładam do szynkowaru - górę zwijam, a szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 2,5-3 godziny lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.
Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
I gotowe
Na górze tak samo zrobi sie galaretka i jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładam do ciepłej wody
Smacznego :)
12 lipca 2017
Szynka drobiowa z szynkowara
Jeszcze w czerwcu nawiązałam współpracę z firmą "Tradismak" (klik) w ramach której dostałam szynkowar "Duet "z zestawem profesjonalnych przypraw (klik)
Jeszcze raz dziękuje za możliwość przetestowania firmie Tradismak i Ewie też :)
a co dokładnie znalazłam w przesyłce, poczytacie u Sponsora :)
Jak widać przyprawy te przygotowywane są dla zakładów mięsnych i gastronomii
Na pierwszy ogień poszła przyprawa "John" polecana jako posypka lub przyprawa do mies i wędlin domowych
Przyprawa jest świetna, wypróbowałam ją do pieczenia udek, podkręciłam smak zupy, a dzisiaj podam Wam przepis na domową wędlinę z szynkowara właśnie
A dlaczego warto mieć taki szynkowar?
-po pierwsze domowa wędlina jest najlepsza, a nie wszyscy możemy mieć wędzarkę w ogrodzie- ja mam, ale też nie zawsze mam czas na przygotowanie dość dużej partii, a małej się nie opłaca.
Po za tym wszystko sie znudzi i od czasu do czasu chce się czegoś innego;)
- po drugie chyba jednak najważniejsze wiemy co jemy i unikamy całej tablicy Mendelejewa
-po trzecie koszt , ja kupiłam udka w promocji po niecałe 3 zł za kilogram, miałam dwa kilo więc na czysto 1 kg wędliny wyszedł 6 zł za kilogram, no powiedzcie mi gdzie kupicie zdrową żywność taniej?
Na kościach ugotowałam mocny bulion i mam bazę na dwie/trzy zupy dla 4 osób, więc koszt praktycznie się jeszcze pomniejsza :)
Pewnie szynkowar z zawartością parzy się dwie godziny, ale to na minimalnym ogniu, (nawet mniejszym niż przy gotowaniu rosołu,) a kg wędliny starcza na dłużnej, dlatego też wybrałam ten większy szynkowar, choć widziałam jeszcze większe- rozmiar możecie dobrać do swoich potrzeb
- jedyny minus to to ze dość długo się przygotowuje, ale
można wcześniej zaplanować już kolejną porcję
albo zamiast peklosmaczku/peklosoli dodać zwykłą sól, szynka będzie szarawa, ale też bez długiego czekania :)
A teraz juz przepis:)
Szyneczka wyszła pachnąca, wystarczająco zbita, by kroić ją bardzo cienko i nie rozpada sie
Polecam:)
Składniki:
6 dość dużych udek (po oczyszczeniu 1200g mięsa)
20-22 g peklosmaczku
2 ząbki czosnku
4 łyżeczki przyprawy "John"
płaska łyżeczka pieprzu świeżo mielonego
35g żelatyny
1/4 szklanki wody
Dodatkowo
-szynkowar
-woreczek foliowy
Peklowanie na sucho-
Mięso oddzielam od kości ( można też pozbyć się skóry, ale szynka będzie za sucha)
zasypuję peklosmaczkiem , dokładnie mieszam i odstawiam do lodówki na 2-3 dni
Można również przygotować bez peklowania,dodajemy wtedy sól kuchenną i od razu przygotowujemy jak dalej.....
Mięso podzieliłam- w proporcji 60:40
60 % to to bardziej poszarpane, ze skórą i tłuszczem- zmieliłam w maszynce do mięsa
40% to chudsze i nieco większe kawałki- rozbiłam tłuczkiem, tylko tyle żeby naruszyć strukturę mięsa
Żelatynę namaczam w wodzie.
Do mięsa dodaję wszystkie przyprawy, żelatynę i czosnek przeciśnięty przez praskę.
Dokładnie mieszam przez kilka minut, aż mięso wchłonie całą wodę i dokładnie połączy w całość
Woreczek wkładam do szynkowaru i mocno napychamy mięsem - górę woreczka zwijam
Szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił nam sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 120 minut lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.
W szynie i pokrywce jest odpowiedni otwór w który można włożyć termometr
Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Potem możemy już wcinać:)
Jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładamy do ciepłej wody
w środkowej części były bardziej widoczne duże kawałki mięsa:)
Tym przepisem żegnam sie z Wami do końca miesiaca.
Zabieram Małą na turnus rehabilitacyjny i mam nadzieję ze jednak tam nie bedzie netu i odpoczniemy na 100%
Pozdrawiam serdecznie :)
Jeszcze raz dziękuje za możliwość przetestowania firmie Tradismak i Ewie też :)
a co dokładnie znalazłam w przesyłce, poczytacie u Sponsora :)
Jak widać przyprawy te przygotowywane są dla zakładów mięsnych i gastronomii
Na pierwszy ogień poszła przyprawa "John" polecana jako posypka lub przyprawa do mies i wędlin domowych
Przyprawa jest świetna, wypróbowałam ją do pieczenia udek, podkręciłam smak zupy, a dzisiaj podam Wam przepis na domową wędlinę z szynkowara właśnie
A dlaczego warto mieć taki szynkowar?
-po pierwsze domowa wędlina jest najlepsza, a nie wszyscy możemy mieć wędzarkę w ogrodzie- ja mam, ale też nie zawsze mam czas na przygotowanie dość dużej partii, a małej się nie opłaca.
Po za tym wszystko sie znudzi i od czasu do czasu chce się czegoś innego;)
- po drugie chyba jednak najważniejsze wiemy co jemy i unikamy całej tablicy Mendelejewa
-po trzecie koszt , ja kupiłam udka w promocji po niecałe 3 zł za kilogram, miałam dwa kilo więc na czysto 1 kg wędliny wyszedł 6 zł za kilogram, no powiedzcie mi gdzie kupicie zdrową żywność taniej?
Na kościach ugotowałam mocny bulion i mam bazę na dwie/trzy zupy dla 4 osób, więc koszt praktycznie się jeszcze pomniejsza :)
Pewnie szynkowar z zawartością parzy się dwie godziny, ale to na minimalnym ogniu, (nawet mniejszym niż przy gotowaniu rosołu,) a kg wędliny starcza na dłużnej, dlatego też wybrałam ten większy szynkowar, choć widziałam jeszcze większe- rozmiar możecie dobrać do swoich potrzeb
- jedyny minus to to ze dość długo się przygotowuje, ale
można wcześniej zaplanować już kolejną porcję
albo zamiast peklosmaczku/peklosoli dodać zwykłą sól, szynka będzie szarawa, ale też bez długiego czekania :)
A teraz juz przepis:)
Szyneczka wyszła pachnąca, wystarczająco zbita, by kroić ją bardzo cienko i nie rozpada sie
Polecam:)
Składniki:
6 dość dużych udek (po oczyszczeniu 1200g mięsa)
20-22 g peklosmaczku
2 ząbki czosnku
4 łyżeczki przyprawy "John"
płaska łyżeczka pieprzu świeżo mielonego
35g żelatyny
1/4 szklanki wody
Dodatkowo
-szynkowar
-woreczek foliowy
Peklowanie na sucho-
Mięso oddzielam od kości ( można też pozbyć się skóry, ale szynka będzie za sucha)
zasypuję peklosmaczkiem , dokładnie mieszam i odstawiam do lodówki na 2-3 dni
Można również przygotować bez peklowania,dodajemy wtedy sól kuchenną i od razu przygotowujemy jak dalej.....
Mięso podzieliłam- w proporcji 60:40
60 % to to bardziej poszarpane, ze skórą i tłuszczem- zmieliłam w maszynce do mięsa
40% to chudsze i nieco większe kawałki- rozbiłam tłuczkiem, tylko tyle żeby naruszyć strukturę mięsa
Żelatynę namaczam w wodzie.
Do mięsa dodaję wszystkie przyprawy, żelatynę i czosnek przeciśnięty przez praskę.
Dokładnie mieszam przez kilka minut, aż mięso wchłonie całą wodę i dokładnie połączy w całość
Woreczek wkładam do szynkowaru i mocno napychamy mięsem - górę woreczka zwijam
Szynkowar zamykam.
Przygotowuję duży garnek- taki żeby po przykryciu zmieścił nam sie szynkowar
Na dno układam ściereczkę i wlewam wodę, 1 centymetr poniżej krawędzi szynkowara.
Całość podgrzewam - gdy woda osiągnie temperaturę 90 st, zmniejszam ogień do minimum i parzę szyneczkę przez około 120 minut lub do czasu gdy nasza szynka w środku osiągnie temperaturę 71 stopni.
W szynie i pokrywce jest odpowiedni otwór w który można włożyć termometr
Po tym czasie wkładam szynkowar do bardzo zimnej wody, po całkowitym ostygnięciu wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Potem możemy już wcinać:)
Jeżeli jest problem z wyciągnięciem, to na chwilkę wkładamy do ciepłej wody
w środkowej części były bardziej widoczne duże kawałki mięsa:)
Tym przepisem żegnam sie z Wami do końca miesiaca.
Zabieram Małą na turnus rehabilitacyjny i mam nadzieję ze jednak tam nie bedzie netu i odpoczniemy na 100%
Pozdrawiam serdecznie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






