Frużelinę z kiwi już robiłam kilkakrotnie,
Tym razem miałam też do szybkiego zjedzenia melona, na którego jakoś nie znalazł się nikt chętny, a żeby nie wyrzucać wrzuciłam do garnka
Z podanych składników wyszedł 1litr frużeliny, dlatego część poleciała do słoików,
Najczęściej dodaje do deserów, tartaletek, ale mnie osobiście najbardziej smakuje z zwykłym jogurtem i zjadam na drugie śniadanie, jak i na podwieczorek.
Jogurt domowy ( klik) w przeciwieństwie do tych kupnych jest dobrze tolerowany przez nasze organizmy, a obie z Lilą mamy nietolerancje laktozy.
Polecam:)
500g obranego kiwi
500g obranego melona
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 galaretka o smaku kiwi
sok z 1 limonki
2-3 łyżki cukru
1,5 szklanki zimnej wody
0,5 szklanki wrzątku
Melona kroję w kosteczkę, podlewam szklanką wody, dodaję cukier i gotuję około 5 minut.
Kiwi kroję w nieco większą kostkę, dodaję do melona- gotuję kolejne 5 minut.
Mąkę rozprowadzam w 0,5 szklanki zimnej wody, wlewam do owoców i gotuję 1 minutę, tylko tyle żeby mąka się podgotowała i straciła swój surowy smak.
Galaretkę rozpuszczam we wrzątku i wlewam na samym końcu, delikatnie mieszam i gotowe.
Jeżeli część przeznaczycie do słoików, to muszą być wyparzone i od razu przekładamy i pasteryzujemy 5 minut
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
17 marca 2019
6 stycznia 2019
Krem czekoladowy z suszonych owoców
Witajcie po świętach;)
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców nie znalazłam w naszym blogowym świecie, więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)
Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)
Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak, a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach
Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
dodałam jeszcze garść suszonej żurawiny, żeby krem nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji kremu
Polecam :)
Składniki:
400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3 szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan
Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom dzieci - nie są długo gotowane i pozostają dość twarde.
Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył
Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D
trochę ten świąteczny czas przedłużył się na blogu z przyczyn prozaicznych- już jakiś czas temu dorwało mnie przeziębienie i zwyczajnie nie mogę się wyleczyć, już mi się wydaję że jest lepiej a tu następne się wykluwa:(
Ale za to mam pyszny przepis na krem czekoladowy typu "nutella"
Zastanawiałam się co zrobić z suszonych owoców, które dostałam na Wigilijny kompot,ekologiczne i nie pryskane :)i postawiłam na krem :)
podobnych kremów znajdziecie mnóstwo , owszem, ale są to kremy z daktyli lub śliwek ( sama mam taki na blogu;) czy rodzynek, ale z suszonych owoców nie znalazłam w naszym blogowym świecie, więc chyba mogę zaznaczyć, ze to przepis autorski ;)
Krem smakuje pysznie, można wykorzystać go do pieczywa, ciasta czy ciasteczek, albo wyjadać prosto ze słoiczka:)
Ja tym razem postawiłam na wafle i ledwie udało mi się zrobić zdjęcia- znikają bardzo szybko:)
Jeżeli dodacie do masy zmielony cynamon i/lub imbir to będzie taki bardziej piernikowy smak, a zamiast czekolady gorzkiej można dodać mleczną wtedy będzie słodszy krem- nam jednak wystarczy słodycz zawarta w owocach
Jak już pisałam wykorzystałam resztki suszonych owoców ,zostało po tzw garści- gruszek, jabłek, śliwek ( nie wędzonych) moreli ( one są najcięższe, dlatego kilka wystarczy) i rodzynek,
dodałam jeszcze garść suszonej żurawiny, żeby krem nie był za mdły.
Banana można wykluczyć, jest potrzebny tylko do poprawienia konsystencji kremu
Polecam :)
Składniki:
400 g mixu suszonych owoców ( gruszki, jabłka, śliwki,morele, rodzynki i żurawina)
2 i 1/3 szklanki wrzącej wody
100g gorzkiej czekolady
3 łyżki ciemnego, gorzkiego kakao
1 dojrzały banan
Owoce zalewam wrzątkiem i odstawiam na 30 minut.
Po tym czasie zagotowuję i ponownie odstawiam do wystygnięcia.
Nie gotuję, zależy mi jednak żeby jak najwięcej witamin zostało w kremie;)
Odlewam nieco płynu- będzie potrzeby do rozpuszczenia czekolady
a resztę dokładnie miksuję razem z kakao i bananem.
Kolejny krok zależy już od Was, a mianowicie od blendera i czy wolicie aksamitne kremy,
Mój sobie nie poradził i musiałam całość przetrzeć przez sito.
Skórki owoców mogły by jednak zaszkodzić naszym żołądkom dzieci - nie są długo gotowane i pozostają dość twarde.
Czekoladę łamię na kawałki podlewam wodą z owoców i rozpuszczam i mieszam, żeby się dokładnie rozpuściło
Czekoladę dodaję do masy i mieszam mikserem, żeby się krem dokładnie połączył
Gotowy krem przekładam do słoików (pojemników) i wstawiam do lodówki.
Zjadamy w ciągu tygodnia - o ile się uda utrzymać go tak długo;D
23 września 2018
Jabłecznik z cynamonową kruszonką
Szarlotki i jabłeczniki królują teraz w przepisach i nie ma co się dziwić, bo to wyjątkowo smaczne ciasta, a drzewka obrodziły mimo suszy.
Ten przepis znalazłam kilka lat temu w broszurce prześlij przepis (chyba;) ale nieco go zmieniłam.
Tam nazywał się "widelcem mieszany" bo robi się go bardzo szybko i bez problemów, ja jednak używam robota
Można dodawać rożne owoce sezonowe, mnie z borówkami smakuje chyba najlepiej, ale za to Mała woli z jabłkami
Kruszonka wyszła bardzo delikatna, jeżeli wolicie nieco większe grudki, to dodajcie jeszcze po łyżce cukru i mąki.
Jabłka najlepiej użyć te mało soczyste, lub trzeba będzie wydłużyć nieco czas pieczenia
Polecam
Składniki na blachę 24x37 cm
5 jajek M
200g cukru
350g mąki
125ml oleju
250ml maślanki
2 łyzeczki proszku do pieczenia
1-2 jabłka
Kruszonka
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
50g masła
płaska łyżeczka cynamonu
Jabłka kroję na ćwiartki,obieram, pozbywam się gniazd nasiennych i kroję w plasterki
Wszystkie suche składniki wsypuję do miski i mieszam do połączenia.
Tak samo postępuję z tymi mokrymi.
Do mokrych wsypuję składniki suche i mieszam tylko do połączenia się składników.
Ciasto wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą.
Na górę układam jabłka, postawiłam je i wbiłam w ciasto.
Na górę przygotowuję kruszonkę
Wszystkie składniki rozrabiam tak długo aż się połączą i powstaną grudki- równomiernie rozsypuję na cieście.
Ciasto piekę w 175 stopniach przez 45-50 minut,
Upieczone studzę.
Ewentualnie można posypać jeszcze cukrem pudrem, ale według mnie jest wystarczająco słodkie.
Smacznego:)
Ten przepis znalazłam kilka lat temu w broszurce prześlij przepis (chyba;) ale nieco go zmieniłam.
Tam nazywał się "widelcem mieszany" bo robi się go bardzo szybko i bez problemów, ja jednak używam robota
Można dodawać rożne owoce sezonowe, mnie z borówkami smakuje chyba najlepiej, ale za to Mała woli z jabłkami
Kruszonka wyszła bardzo delikatna, jeżeli wolicie nieco większe grudki, to dodajcie jeszcze po łyżce cukru i mąki.
Jabłka najlepiej użyć te mało soczyste, lub trzeba będzie wydłużyć nieco czas pieczenia
Polecam
Składniki na blachę 24x37 cm
5 jajek M
200g cukru
350g mąki
125ml oleju
250ml maślanki
2 łyzeczki proszku do pieczenia
1-2 jabłka
Kruszonka
1/2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
50g masła
płaska łyżeczka cynamonu
Jabłka kroję na ćwiartki,obieram, pozbywam się gniazd nasiennych i kroję w plasterki
Wszystkie suche składniki wsypuję do miski i mieszam do połączenia.
Tak samo postępuję z tymi mokrymi.
Do mokrych wsypuję składniki suche i mieszam tylko do połączenia się składników.
Ciasto wylewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub wysmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą.
Na górę układam jabłka, postawiłam je i wbiłam w ciasto.
Na górę przygotowuję kruszonkę
Wszystkie składniki rozrabiam tak długo aż się połączą i powstaną grudki- równomiernie rozsypuję na cieście.
Ciasto piekę w 175 stopniach przez 45-50 minut,
Upieczone studzę.
Ewentualnie można posypać jeszcze cukrem pudrem, ale według mnie jest wystarczająco słodkie.
Smacznego:)
16 września 2018
Kruche ciasto ze śliwkami i czekoladą
Lubicie??
dla nas to obowiązkowe ciacho na jesień, tak samo jak szarlotka- nic tak teraz nie smakuje, prawda?
Dzisiaj proponuję śliwki zwinięte w ruloniki, ale spokojnie możecie podzielić na dwie części(3/4 i 1/4) większą wylepić dno tortownicy, poukładać śliwki ( będzie ich mniej niż w przepisie) skórką do dołu i zetrzeć na górę resztę ciasta.
Tyle ze ja powciskałam do śliwek jeszcze gorzką czekoladę i smakowało bajecznie;)
Polecam:)
składniki na tortownicę o średnicy 27 cm
ciasto kruche
400g mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
100g masła
2 jajka M
4 łyżki gęstej śmietany lub jogurtu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skórka otarta z 1/2 cytryny
dodatkowo
około 27 śliwek
około 40-50 g gorzkiej czekolady
2 łyżki bułki tartej
Wszystkie składniki ciasta posiekam nożem, a gdy przypominają kruszonkę szybko zagniatam rękoma . Ciasto musi być jednolite.
Gotowe wkładam do woreczka i do lodówki na minimum 30 minut.
Tortownicę smaruję dość grubo masłem lub wykładam papierem do pieczenia.
Śliwki myję i nacinam nożem, tak by dało się wyjąć pestkę, ale nie rozcinam do końca.
Czekoladę kroję na mniejsze kawałki ( w zależności jak duże mam śliwki)
i wkładam do środka owoców.
Ciasto dzielę na połowę i wałkuję na prostokąt o grubości około 0,5 cm.
Każdy prostokąt rozcinam w połowie
Na zewnętrznych, dłuższych bokach podsypuję bułkę tartą, na nią układam śliwki.
Bułka wchłonie nam większość soku.
Zwijam do środka dość ściśle.
Teraz zaczynam zwijać już w tortownicy ślimaczka- od środka i tam gdzie się kończy jeden rulon dociskam ciasto i zaczynam zwijać kolejny.
Powinno zostać około 1 cm luzu po bokach.
Ciasto piekę 35-40 minut w 175 stopniach.
Zimne można oprószam cukrem pudrem ale można też przygotować lukier cytrynowy
Smacznego:)
dla nas to obowiązkowe ciacho na jesień, tak samo jak szarlotka- nic tak teraz nie smakuje, prawda?
Dzisiaj proponuję śliwki zwinięte w ruloniki, ale spokojnie możecie podzielić na dwie części(3/4 i 1/4) większą wylepić dno tortownicy, poukładać śliwki ( będzie ich mniej niż w przepisie) skórką do dołu i zetrzeć na górę resztę ciasta.
Tyle ze ja powciskałam do śliwek jeszcze gorzką czekoladę i smakowało bajecznie;)
Polecam:)
składniki na tortownicę o średnicy 27 cm
ciasto kruche
400g mąki pszennej
1/2 szklanki cukru
100g masła
2 jajka M
4 łyżki gęstej śmietany lub jogurtu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
skórka otarta z 1/2 cytryny
dodatkowo
około 27 śliwek
około 40-50 g gorzkiej czekolady
2 łyżki bułki tartej
Wszystkie składniki ciasta posiekam nożem, a gdy przypominają kruszonkę szybko zagniatam rękoma . Ciasto musi być jednolite.
Gotowe wkładam do woreczka i do lodówki na minimum 30 minut.
Tortownicę smaruję dość grubo masłem lub wykładam papierem do pieczenia.
Śliwki myję i nacinam nożem, tak by dało się wyjąć pestkę, ale nie rozcinam do końca.
Czekoladę kroję na mniejsze kawałki ( w zależności jak duże mam śliwki)
i wkładam do środka owoców.
Ciasto dzielę na połowę i wałkuję na prostokąt o grubości około 0,5 cm.
Każdy prostokąt rozcinam w połowie
Na zewnętrznych, dłuższych bokach podsypuję bułkę tartą, na nią układam śliwki.
Bułka wchłonie nam większość soku.
Zwijam do środka dość ściśle.
Teraz zaczynam zwijać już w tortownicy ślimaczka- od środka i tam gdzie się kończy jeden rulon dociskam ciasto i zaczynam zwijać kolejny.
Powinno zostać około 1 cm luzu po bokach.
Ciasto piekę 35-40 minut w 175 stopniach.
Zimne można oprószam cukrem pudrem ale można też przygotować lukier cytrynowy
Smacznego:)
8 lipca 2018
Ciasto z owocami i kruszonką
Ciacho proste, bez przekładania i mas, ale równie pyszne i znika nawet ciepłe.
Takie ciacha mają chyba największe wzięcie, bo moje szybkie z porzeczkami (klik)
ma najwięcej wejść w tej kategorii
Zamiast malin i borówek można dać inne owoce, ale najlepiej smakują właśnie te lekko kwaskowate.
Ja dodałam borówkę amerykańska, bo taką mam w ogrodzie, jeżeli dodacie zwykłą to pamiętajcie, że ma ona więcej soku i najlepiej dać jej ciut mniej
Wybór jednak pozostawiam Wam.
Polecam:)
składniki na blachę 24x39 cm
4 jajka M
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
0,5 szklanki mleka
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Kruszonka:
100g masła
120- 140 g cukru
120-125 g mąki
dodatkowo:
150 g malin
150g borówki amerykańskiej ( można leśnej)
2-3 łyżki cukru pudru
Przygotowanie:
Całe jajka ucieram z cukrem tak długo aż masa zbieleje, podwoi swoja objętość, a cukier się rozpuści.
Do jajek dodaję stopniowo i na przemian przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia i sodą, mleko i olej. Na końcu wlewam ocet i miksujemy jeszcze chwilkę.
Ciasto przelewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Na ciasto układam owoce.
Przygotowuję kruszonkę.
Jeżeli macie miękkie masło, to powinno wystarczyć 120 g cukru, ja swoje rozpuszczałam w mikrofali i dlatego cukru i mąki jest ciut więcej, przygotowanie jednak jest zawsze takie samo- rozcieramy wszystkie składniki w palcach tak długo aż się połączą w mniejsze lub większe grudki.
Kruszonki jest dość dużo, ale my ja bardzo lubimy :)
Ciasto piekę przez 45-50 minut w temperaturze 170stopni.
Upieczone oprószam cukrem pudrem
Smacznego:)
Takie ciacha mają chyba największe wzięcie, bo moje szybkie z porzeczkami (klik)
ma najwięcej wejść w tej kategorii
Zamiast malin i borówek można dać inne owoce, ale najlepiej smakują właśnie te lekko kwaskowate.
Ja dodałam borówkę amerykańska, bo taką mam w ogrodzie, jeżeli dodacie zwykłą to pamiętajcie, że ma ona więcej soku i najlepiej dać jej ciut mniej
Wybór jednak pozostawiam Wam.
Polecam:)
składniki na blachę 24x39 cm
4 jajka M
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
0,5 szklanki mleka
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Kruszonka:
100g masła
120- 140 g cukru
120-125 g mąki
dodatkowo:
150 g malin
150g borówki amerykańskiej ( można leśnej)
2-3 łyżki cukru pudru
Przygotowanie:
Całe jajka ucieram z cukrem tak długo aż masa zbieleje, podwoi swoja objętość, a cukier się rozpuści.
Do jajek dodaję stopniowo i na przemian przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia i sodą, mleko i olej. Na końcu wlewam ocet i miksujemy jeszcze chwilkę.
Ciasto przelewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Na ciasto układam owoce.
Przygotowuję kruszonkę.
Jeżeli macie miękkie masło, to powinno wystarczyć 120 g cukru, ja swoje rozpuszczałam w mikrofali i dlatego cukru i mąki jest ciut więcej, przygotowanie jednak jest zawsze takie samo- rozcieramy wszystkie składniki w palcach tak długo aż się połączą w mniejsze lub większe grudki.
Kruszonki jest dość dużo, ale my ja bardzo lubimy :)
Ciasto piekę przez 45-50 minut w temperaturze 170stopni.
Upieczone oprószam cukrem pudrem
Smacznego:)
1 lipca 2018
Czekoladowo- jogurtowa kostka z wiśniami
Mało się udzielam w necie, ale to sezon zapraw i siedzę w słoiczkach po uszy:)
Przepisy są już na blogu, ale jak tylko przygotuję coś nowego ( a na pewno będzie;) to oczywiście wstawię i tutaj.
Dzisiaj mam coś pysznego i lżejszego od innych przepisów- masa zrobiona na bazie jogurtu, a większość cukru zamieniłam na czekoladę- pysznie było, szczególnie masa mi zasmakowała, więc będą i kolejne "wariacje" na temat
Przepis powstał podczas drylowania wiśni- nie znoszę tego etapu, ale same wiśnie uwielbiam pod każdą postacią.
Polecam, bo ciasto jest lekko kwaskowate z wyraźną nutą owoców i delikatnym smakiem gorzkiej i białej czekolady.
Oczywiście białą czekoladę możecie zastąpić cukrem,dodać esencji lub cukru waniliowego, słodkość masy możecie dostosować do swoich potrzeb, nam odpowiadają właśnie takie, mało słodkie
Składniki na blachę 39x24
Ciasto:
3 jaja "M"
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki mąki pszennej
1 płaska łyżeczka kakao
2 kopiate łyżki ciemnego kakao
50 g startej gorzkiej czekolady
Masa jogurtowa
3 duże kubki jogurtu naturalnego ( każdy po 370g)
3- 4 łyżki cukru pudru
200g białej czekolady
2 łyżki żelatyny
Galaretka wiśniowa
3/4 l wydrylowanych wiśni
3 szklanki wody
2 galaretki wiśniowe
Ciasto przygotowuję tak samo jak biszkopt:
Oddzielam białka od żółtek.
Białka na sztywno ubijam ze szczyptą soli, dodaję stopniowo cukier, potem po jednym żółtku.
Wyłączam robot i do masy dodaję startą czekoladę, przesianą mąkę razem z proszkiem i kakao,
mieszam delikatnie szpatułką.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia- wyrównuję dokładnie górę i piekę 25-30 minut w 170 stopniach.
Upieczone studzę i ponczuje ( użyłam soku z wiśni, który przygotowywałam do galaretki na końcu wpisu)
Masa jogurtowa:
Żelatynę zalewam 4 łyżkami zimnej wody i odstawiam do napęcznienia, następnie podgrzewam do rozpuszczenia.
Czekoladę rozpuszczam nad kąpielą wodną - rozpuszczoną łączymy z żelatyną.
Jogurt przekładam do misy włączam robota i cienkim strumieniem wlewam czekoladę z żelatyną- teraz można dodać cukier i sprawdzić czy ta ilość wystarczy.
Masę przelewam na ciasto i władam do lodówki do stężenia
Galaretka wiśniowa
wydrylowane wiśnie zalewam wodą i gotuję 10 minut.
Powinno być dokładnie litr, ale jeżeli jest więcej odlewam nadprodukcje:) i używam jej do napączowania ciasta,dodaję galaretkę i delikatnie mieszam do rozpuszczenia.
Galaretkę studzę i lekko tężejącą wylewam na masę.
Ponownie ciasto wkładam do lodówki.
Smacznego:)
Przepisy są już na blogu, ale jak tylko przygotuję coś nowego ( a na pewno będzie;) to oczywiście wstawię i tutaj.
Dzisiaj mam coś pysznego i lżejszego od innych przepisów- masa zrobiona na bazie jogurtu, a większość cukru zamieniłam na czekoladę- pysznie było, szczególnie masa mi zasmakowała, więc będą i kolejne "wariacje" na temat
Przepis powstał podczas drylowania wiśni- nie znoszę tego etapu, ale same wiśnie uwielbiam pod każdą postacią.
Polecam, bo ciasto jest lekko kwaskowate z wyraźną nutą owoców i delikatnym smakiem gorzkiej i białej czekolady.
Oczywiście białą czekoladę możecie zastąpić cukrem,dodać esencji lub cukru waniliowego, słodkość masy możecie dostosować do swoich potrzeb, nam odpowiadają właśnie takie, mało słodkie
Składniki na blachę 39x24
Ciasto:
3 jaja "M"
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki mąki pszennej
1 płaska łyżeczka kakao
2 kopiate łyżki ciemnego kakao
50 g startej gorzkiej czekolady
Masa jogurtowa
3 duże kubki jogurtu naturalnego ( każdy po 370g)
3- 4 łyżki cukru pudru
200g białej czekolady
2 łyżki żelatyny
Galaretka wiśniowa
3/4 l wydrylowanych wiśni
3 szklanki wody
2 galaretki wiśniowe
Ciasto przygotowuję tak samo jak biszkopt:
Oddzielam białka od żółtek.
Białka na sztywno ubijam ze szczyptą soli, dodaję stopniowo cukier, potem po jednym żółtku.
Wyłączam robot i do masy dodaję startą czekoladę, przesianą mąkę razem z proszkiem i kakao,
mieszam delikatnie szpatułką.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia- wyrównuję dokładnie górę i piekę 25-30 minut w 170 stopniach.
Upieczone studzę i ponczuje ( użyłam soku z wiśni, który przygotowywałam do galaretki na końcu wpisu)
Masa jogurtowa:
Żelatynę zalewam 4 łyżkami zimnej wody i odstawiam do napęcznienia, następnie podgrzewam do rozpuszczenia.
Czekoladę rozpuszczam nad kąpielą wodną - rozpuszczoną łączymy z żelatyną.
Jogurt przekładam do misy włączam robota i cienkim strumieniem wlewam czekoladę z żelatyną- teraz można dodać cukier i sprawdzić czy ta ilość wystarczy.
Masę przelewam na ciasto i władam do lodówki do stężenia
Galaretka wiśniowa
wydrylowane wiśnie zalewam wodą i gotuję 10 minut.
Powinno być dokładnie litr, ale jeżeli jest więcej odlewam nadprodukcje:) i używam jej do napączowania ciasta,dodaję galaretkę i delikatnie mieszam do rozpuszczenia.
Galaretkę studzę i lekko tężejącą wylewam na masę.
Ponownie ciasto wkładam do lodówki.
Smacznego:)
24 czerwca 2018
Ratafia z czerwonych owoców
Zanim przejdę do przepisu, to chciałabym Was zaprosić na stronę Charytatywni Allegro(klik), gdzie odbywają się aukcje prac moich i moich blogowych Przyjaciółek, a zbieramy na turnus rehabilitacyjny dla mojej córki- nie dostałyśmy dofinansowania, a jak wiecie koszty nie są małe:)
Zapraszam serdecznie, może znajdziecie coś dla siebie:)
Jak wiecie niespecjalnie przepadam za alkoholem, ale nie żebym była całkowitą abstynentką.
Przy większych okolicznościach, czy spotkaniach rodzinnych lampkę winę wypiję, ale częściej sięgnę po piwo, szczególnie cytrynowe;D
Lubię też nalewki, ale one są już od wielkiego święta i tak też często je robię:)
Podałam już przepis na szybką nalewkę truskawkową (klik)- ciągle nr1 w naszej babskiej części rodziny
a dzisiaj przyszedł czas na nalewkę długoterminową.
Nawet bardzo długoterminową, bo jej przygotowanie zaczęłam rok temu, a zaserwowałam w ubiegłym tygodniu, czyli rok dojrzewania mamy za sobą:)
Ratafia jest z samych czerwonych owoców- truskawek, poziomek, malin, czereśni, wiśni, czerwonej porzeczki- dodawana partiami i w szczycie dojrzewania, takie najbardziej czerwone owoce wybierałam, bo są najbardziej słodkie, a co za sobą niesie potrzebują mniej cukru.
Oczywiście przy ostatniej partii można dosłodzić- to już wasza decyzja jak bardzo słodką chcecie
Użyłam też wódki ( nazwa kojarzona z zupą) w prostokątnej butelce- tą znamy i nie mamy nieprzyjemnych objawów, ale tak jak zawsze mówię: używamy tego co sami lubimy, bo przecież gusta są różne i o nich się nie dyskutuje.
Nalewka co roku wychodzi inna, a to wszystko za sprawą owoców, ich smaku i słodkości, które co roku potrafią być inne
Zdjęć z czasów produkcji tym razem nie będzie, bo gdzieś się ulotniły:) a i jeszcze jedno- gdybyście próbowali nalewkę zaraz po zlaniu i doszli do wniosku, ze wam nie smakuje- to ją zamknijcie w ciemnym miejscu i zapomnijcie o niej na kilka miesięcy- ja tak miałam i o mały figiel bym ją wylała, dobrze, ze moja natura na to nie pozwoliła i pomyślałam, ze po odparowaniu % będę miała do ciasta, tak też miałam zrobić w ubiegły tygodniu, przy okazji pieczenia tortu dla Teściowej, dobrze że ja wcześniej spróbowałam:)
Ok wstęp długawy, ale cała reszta jest tak krótka, że trzeba było trochę wyjaśnić.
Polecam od święta oczywiście i na poprawienie trawienia:)
Składniki
potrzebujemy po pół kilograma owoców - truskawek, poziomek, malin, czerwonej porzeczki, czereśni i w śni( wydrylowanych),
Wódki tyle, by owoce były za każdym razem przykryte
3-4 łyżki cukru na każdą porcję owoców
Owoce myję, odsączam dokładnie na sitku, wkładam do dużego 5 litrowego słoja, zasypuję 3-4 łyżkami cukru, zalewam alkoholem, mieszam delikatnie i odstawiam do czasu aż dojrzeją kolejne owoce.
Po dodaniu ostatnich owoców ( u mnie to wiśnie) sprawdzam stan słodkości ( jak trzeba to dosładzam) odstawiam słój w ciemne miejsce na 3 miesiące, po czym odcedzam owoce.
Następnie naleweczkę przelewam przez filtry do kawy ( wymieniam w razie potrzeby, bo wiadomo, ze nie są zbyt trwałe), przelewam do butelek i odstawiam w ciemne miejsce ( barek;)
Jak już wspominałam degustacja u nas przypadła po roku, czyli nalewka stała około 9 miesięcy, ale z tego co wiem, to wystarczą 2 miesiące
Na zdrowie kochani :)
Zapraszam serdecznie, może znajdziecie coś dla siebie:)
Jak wiecie niespecjalnie przepadam za alkoholem, ale nie żebym była całkowitą abstynentką.
Przy większych okolicznościach, czy spotkaniach rodzinnych lampkę winę wypiję, ale częściej sięgnę po piwo, szczególnie cytrynowe;D
Lubię też nalewki, ale one są już od wielkiego święta i tak też często je robię:)
Podałam już przepis na szybką nalewkę truskawkową (klik)- ciągle nr1 w naszej babskiej części rodziny
a dzisiaj przyszedł czas na nalewkę długoterminową.
Nawet bardzo długoterminową, bo jej przygotowanie zaczęłam rok temu, a zaserwowałam w ubiegłym tygodniu, czyli rok dojrzewania mamy za sobą:)
Ratafia jest z samych czerwonych owoców- truskawek, poziomek, malin, czereśni, wiśni, czerwonej porzeczki- dodawana partiami i w szczycie dojrzewania, takie najbardziej czerwone owoce wybierałam, bo są najbardziej słodkie, a co za sobą niesie potrzebują mniej cukru.
Oczywiście przy ostatniej partii można dosłodzić- to już wasza decyzja jak bardzo słodką chcecie
Użyłam też wódki ( nazwa kojarzona z zupą) w prostokątnej butelce- tą znamy i nie mamy nieprzyjemnych objawów, ale tak jak zawsze mówię: używamy tego co sami lubimy, bo przecież gusta są różne i o nich się nie dyskutuje.
Nalewka co roku wychodzi inna, a to wszystko za sprawą owoców, ich smaku i słodkości, które co roku potrafią być inne
Zdjęć z czasów produkcji tym razem nie będzie, bo gdzieś się ulotniły:) a i jeszcze jedno- gdybyście próbowali nalewkę zaraz po zlaniu i doszli do wniosku, ze wam nie smakuje- to ją zamknijcie w ciemnym miejscu i zapomnijcie o niej na kilka miesięcy- ja tak miałam i o mały figiel bym ją wylała, dobrze, ze moja natura na to nie pozwoliła i pomyślałam, ze po odparowaniu % będę miała do ciasta, tak też miałam zrobić w ubiegły tygodniu, przy okazji pieczenia tortu dla Teściowej, dobrze że ja wcześniej spróbowałam:)
Ok wstęp długawy, ale cała reszta jest tak krótka, że trzeba było trochę wyjaśnić.
Polecam od święta oczywiście i na poprawienie trawienia:)
Składniki
potrzebujemy po pół kilograma owoców - truskawek, poziomek, malin, czerwonej porzeczki, czereśni i w śni( wydrylowanych),
Wódki tyle, by owoce były za każdym razem przykryte
3-4 łyżki cukru na każdą porcję owoców
Owoce myję, odsączam dokładnie na sitku, wkładam do dużego 5 litrowego słoja, zasypuję 3-4 łyżkami cukru, zalewam alkoholem, mieszam delikatnie i odstawiam do czasu aż dojrzeją kolejne owoce.
Po dodaniu ostatnich owoców ( u mnie to wiśnie) sprawdzam stan słodkości ( jak trzeba to dosładzam) odstawiam słój w ciemne miejsce na 3 miesiące, po czym odcedzam owoce.
Następnie naleweczkę przelewam przez filtry do kawy ( wymieniam w razie potrzeby, bo wiadomo, ze nie są zbyt trwałe), przelewam do butelek i odstawiam w ciemne miejsce ( barek;)
Jak już wspominałam degustacja u nas przypadła po roku, czyli nalewka stała około 9 miesięcy, ale z tego co wiem, to wystarczą 2 miesiące
Na zdrowie kochani :)
22 kwietnia 2018
"Rukola z morelami"
Tak jest i z tym ciastem.
Przygotowałam mus z moich moreli (klik), jeżeli nie macie to proponuję użyć brzoskwiń+ sok z cytryny. Morele są kwaśne i fajnie podkręcają smak ciasta, tym samym różowaną słodkość bezy.
Są jeszcze mirabelki, słodkie na surowo, kwaśne po obróbce- jeżeli macie kompot to jak najbardziej nadają się do tego przepisu.
Ciasto z tych mniej słodkich i odchudzone- zamiast kremówki w masie -mleko:)
Polecam:)
Składniki na tortownice o średnicy 27 cm
Ciasto:
1 pełna szklanka mąki
3/4 szklanka cukru
100g orzechów włoskich ( garść posiekać, resztę zmielić)
3/4 szklanki oleju słonecznikowego
80g rukoli
2 łyzeczki proszku do pieczenia
3 jaja
Masa
1 biała czekolada
200ml mleka
2 łyżki żelatyny +3 łyżki wody
1/2 l mleka
2 budynie śmietankowe bez cukru
2 łyżki cukru
200g masła
Beza
0,5 szklanki białek ( około 3-4 sztuki zależy jak duże mamy jajka)
50 g orzechów włoskich ( pół na pół zmielonych i posiekanych)
120g cukru
1 łyżka octu
1 łyżka mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
Galaretka morelowa
400g owoców z syropu
1szklanka syropu z moreli
1 galaretka morelowa / cytrynowa
dodatkowo
szklanka syropu do nawodnienia biszkoptu
Ciasto
Najbezpieczniej jest bezę i ciasto przygotować dzień wcześniej, bo wiadomo że beza suszy się dość długo
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia
Przygotowuję tak jak biszkopt, czyli ubijam ze szczyptą soli białka na sztywno.
Pianę utrwalam dodając stopniowo cukier, potem pojedynczo żółtka.
Mąkę przesiewam z proszkiem do pieczenia, a umytą i osuszona rukolę miksuję z olejem na papkę.
Do masy jajecznej dodaję mąkę i rukolę- delikatnie ale dokładnie mieszam szpatułką do połączenia się składników.
Masę przelewam do tortownicy i piekę 45-50 minut w temperaturze 175 stopni.
Ciasto rośnie niewiele, ale za to równo i nie trzeba później wyrównywać.
Beza
.Białka ubijam na sztywno ze szczyptą soli.
Do białek dodaję stopniowo cukier- każdą kolejną porcję po rozpuszczeniu się poprzedniej.
Na końcu dodaję orzechy, ocet i mąkę ziemniaczaną- delikatnie, ale dokładnie mieszam.
Na papierze do pieczenia odrysowuję denko od tortownicy, bezę przekładam do rękawa cukierniczego i wyciskam na papier.
Średnica bezy powinna być około 1 cm mniejsza niż narysowane koło.
Wkładam do piekarnika nagrzanego do 175 stopni i piekę przez 10 minut, potem zmniejszam do 140 stopni i suszymy 60- 80 minut, Potem uchylam drzwiczki i zostawiam na noc
Masa budyniowa:
Mleko podgrzewam razem z białą czekoladą- gdy czekolada się rozpuści odstawiam do wystudzenia- od czasu do czasu mieszam, bo czekolada zastygnie tak jak kożuch.
Z 1/2 l mleka odlewam część i w niej rozpuszczam oba budynie- resztę zagotowuję i dalej postępuję tak jak przy budyniach właśnie.
Ugotowany budyń studzę
Żelatynę zalewam zimną wodą, po napęcznieniu podgrzewam do rozpuszczenia, odstawiam.
Masło ucieram na puch, dodaję po łyżce budyniu i pilnuję, by kolejną porcję dodać dopiero po dokładnym zmiksowaniu poprzedniej.
Żelatynę wlewam do mleka, mieszam i całość wlewam do ubitej masy.
Masę dzielę na dwie większe części i jedną mniejszą na górę ciacha.
Upieczone studzimy, przekrawam na dwa blaty i nawadniam równo syropem z moreli.
Jak będzie wyglądało ciasto zależy czy użyjecie rękawa i wyciśniecie okręgi, czy zwyczajnie rozsmarujecie porcje kremy, potem musu morelowego- ja wybrałam okręgi:)
Na masę z musem układam bezę, ponownie nakładam masę budyniową i mus, przykrywam blatem z ciasta,
Na całą górę wykładam cienką warstwę masy budyniowej i ozdabiam według uznania
Ciasto należy schłodzić przez kilka godzin.
Smacznego
15 kwietnia 2018
Gruszkowiec, czyli lekkie ciasto z owocami i masą serową
Jak już pisałam będzie kilka ciast z wykorzystaniem owoców z/ lub z kompotów.
Najczęściej zjadamy owoce z kompotu, ale jak zostaną to szkoda wyrzucić i tak mam przepis na kolejne ciasto.
Ciasto lekkie i pełne gruszkowego smaku
Zresztą zobaczcie sami:)
Inspiracje znalazłam TUTAJ(klik) ale podaję z moimi zmianami
Składniki na blaszkę 24x24 cm
Biszkopt
3 jajka M
3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżki wody
2 łyżki oleju
1/4 łyżeczka proszku do pieczenia
Masa serowa x 2
350 g sera z wiaderka
2/3 szklanki kremówki 30%
1 kopiata łyżka cukru pudru
2 łyżki żelatyny
200ml kompotu z gruszek
Mus gruszkowy
0,5 kg owoców z kompotu
2 galaretki o smaku gruszek
1 1/3 szklanki kompotu z gruszek
Dodatkowo 1/2 szklanki kompotu do nasączenia blatu
Jajka ubijam z cukrem tak długo, aż masa zbieleje i podwoi swoja objętość.
Dolewam wodę i olej- ubijam przez chwilę a na końcu wsypuję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia.- mieszam już delikatnie, ale dokładnie do połączenia się wszystkich składników.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 minut przez 18 minut.
Ciasto studzę i zdejmuję papier.
Przygotowuję pierwszą część masy serowej.
Żelatynę zalewam 3 łyżkami kompotu, a gdy napęcznieje podgrzewam do rozpuszczenia- łączę z pozostałym kompotem
Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy kompot z żelatyną
Ciasto wkładam z powrotem do blaszki, nasączam kompotem, wykładam masę i wyrównuję górę sprawdzając czy nie zostaje gdzieś wolna przestrzeń- wkładam do lodówki.
Przygotowuje mus owocowy.
Kompot podgrzewam i rozpuszczam w nim galaretki, odstawiam do ostudzenia.
Owoce miksuję i przecieram przez sito.
Gruszki łączę z zimnymi galaretkami i wylewam na masę serową- wkładam do lodówki i przygotowuję kolejną porcję masy serowej.
Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy galaretkę.
Mimo że wygląda to na duży wkład pracy, ale każda kolejna warstwa zastyga bardzo szybko
i wszystko można zrobić w tak zwanym międzyczasie.
Ja w międzyczasie przygotowywałam obiad, lub jak kto woli ciasto przygotowałam podczas gotowania obiadu ;D
Smak ciasta wyjątkowy i polecam serdecznie:)
Najczęściej zjadamy owoce z kompotu, ale jak zostaną to szkoda wyrzucić i tak mam przepis na kolejne ciasto.
Ciasto lekkie i pełne gruszkowego smaku
Zresztą zobaczcie sami:)
Inspiracje znalazłam TUTAJ(klik) ale podaję z moimi zmianami
Składniki na blaszkę 24x24 cm
Biszkopt
3 jajka M
3/4 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
2 łyżki wody
2 łyżki oleju
1/4 łyżeczka proszku do pieczenia
Masa serowa x 2
350 g sera z wiaderka
2/3 szklanki kremówki 30%
1 kopiata łyżka cukru pudru
2 łyżki żelatyny
200ml kompotu z gruszek
Mus gruszkowy
0,5 kg owoców z kompotu
2 galaretki o smaku gruszek
1 1/3 szklanki kompotu z gruszek
Dodatkowo 1/2 szklanki kompotu do nasączenia blatu
Jajka ubijam z cukrem tak długo, aż masa zbieleje i podwoi swoja objętość.
Dolewam wodę i olej- ubijam przez chwilę a na końcu wsypuję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia.- mieszam już delikatnie, ale dokładnie do połączenia się wszystkich składników.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekę w piekarniku nagrzanym do 180 minut przez 18 minut.
Ciasto studzę i zdejmuję papier.
Przygotowuję pierwszą część masy serowej.
Żelatynę zalewam 3 łyżkami kompotu, a gdy napęcznieje podgrzewam do rozpuszczenia- łączę z pozostałym kompotem
Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy kompot z żelatyną
Ciasto wkładam z powrotem do blaszki, nasączam kompotem, wykładam masę i wyrównuję górę sprawdzając czy nie zostaje gdzieś wolna przestrzeń- wkładam do lodówki.
Przygotowuje mus owocowy.
Kompot podgrzewam i rozpuszczam w nim galaretki, odstawiam do ostudzenia.
Owoce miksuję i przecieram przez sito.
Gruszki łączę z zimnymi galaretkami i wylewam na masę serową- wkładam do lodówki i przygotowuję kolejną porcję masy serowej.
Śmietanę ubijamy z cukrem na sztywno, dodajemy ser- mieszamy dokładnie ale delikatnie, na końcu cienkim strumieniem wlewamy galaretkę.
Mimo że wygląda to na duży wkład pracy, ale każda kolejna warstwa zastyga bardzo szybko
i wszystko można zrobić w tak zwanym międzyczasie.
Ja w międzyczasie przygotowywałam obiad, lub jak kto woli ciasto przygotowałam podczas gotowania obiadu ;D
Smak ciasta wyjątkowy i polecam serdecznie:)
8 kwietnia 2018
"Truskawka w białej czekoladzie"
Opróżniam spiżarnie i zamrażalnik, bo to sezon zaprawowy mamy już tuż tuż:)
I choć co roku obiecuję sobie, że już tyle nie będę zaprawiać to kończy się jak zawsze
Tym razem wyciągnęłam mrożone truskawki i nie za bardzo wiedziałam co z nimi zrobić- deser, ciasto czy zwyczajny kompot?
Postawiłam na ciacho;)
Kto nie lubi truskawki w czekoladzie? chyba mało kto, ja lubię, a że zdecydowanie bardziej wolę białą ( która dla niektórych czekoladą nie jest:) i mam ja zawsze w szafce, to i taką wykorzystałam, a Wam przedstawiam efekt i przepis na pyszne ciacho
Mało słodkie, ale za to z wyczuwalnym smakiem truskawek, specyficznym smaku białej czekolady i bitej śmietany- dla nas pycha:)
Polecam.
Składniki na tortownicę o średnicy 21 cm
będą potrzebne 2 blaty i każdy piekłam osobno
Ciasto x2
2 jajka M
50 g mąki
2 łyżki cukru
1/2 płaskiej łyzeczki proszku do pieczenia
1/2 tabliczki białej czekolady
50 g (1/4 kostki)masła
Masa
500g serka mascarpone
250 g śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
4 łyzeczki żelatyny + 4 łyżki wody
sok z 1 cytryny
Galaretka truskawkowa
1 szklanka zmiksowanych truskawek
1 galaretka truskawkowa rozpuszczona w w 250ml wrzątku
Poncz
1/2 szklanki wody
sok z 1/2 cytryny
1 łyżeczka cukru ( można więcej )
Ciasto.
Rozpuszczam masło, dodaję czekoladę połamaną na kawałki i mieszam do rozpuszczenia- odkładam do wystudzenia.
Jajka ucieram z cukrem tak długo aż masa zbieleję, powiększy swoja objętość i na jej powierzchni pojawią się pęcherzyki.
Do masy dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, rozpuszczoną czekoladę, delikatnie mieszam aż będzie jednolita.
Przelewam do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i piekę w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 18-20 minut. Sprawdzam patyczkiem - jeżeli jest suchy wyjmuję i studzę.
Tak samo postępuję z drugim blatem
Zimne blaty nawadniam ponczem.
Galaretka
Galaretkę truskawkową rozpuszczam w szklance wrzątku, dodaję do zmiksowanych truskawek i odkładam do wystudzenia.
Masa
Żelatynę mieszam z zimną wodą, gdy napęcznieje podgrzewam ciągle mieszając aż się rozpuści, odkładam do wystudzenia,
Śmietanę ubijam z cukrem pudrem na sztywno.
Żelatynę łączę z łyżką śmietany- dokładnie mieszam z resztą
Teraz dodaję serek mieszam tylko do połączenia się masy.
Masę dzielę na dwie części.
Blat ciasta wkładam ponownie do tortownicy, nakładam połowę masy- wyrównuję górę.
Wylewam tężejącą już galaretkę,
Galaretka nie może być płynna, bo od razu układam na nią drugi blat- warstwy połączą się w całość i nie będą się rozdzielały podczas krojenia.
Na ciasto wykładam drugą porcję masy, a górę posypujemy stratą białą czekoladą.
Tort wkładam do lodówki na kilka godzi, u mnie to z reguły cała noc, a najlepiej smakuje wyjęty kwadrans przed podaniem
Smacznego
I choć co roku obiecuję sobie, że już tyle nie będę zaprawiać to kończy się jak zawsze
Tym razem wyciągnęłam mrożone truskawki i nie za bardzo wiedziałam co z nimi zrobić- deser, ciasto czy zwyczajny kompot?
Postawiłam na ciacho;)
Kto nie lubi truskawki w czekoladzie? chyba mało kto, ja lubię, a że zdecydowanie bardziej wolę białą ( która dla niektórych czekoladą nie jest:) i mam ja zawsze w szafce, to i taką wykorzystałam, a Wam przedstawiam efekt i przepis na pyszne ciacho
Mało słodkie, ale za to z wyczuwalnym smakiem truskawek, specyficznym smaku białej czekolady i bitej śmietany- dla nas pycha:)
Polecam.
Składniki na tortownicę o średnicy 21 cm
będą potrzebne 2 blaty i każdy piekłam osobno
Ciasto x2
2 jajka M
50 g mąki
2 łyżki cukru
1/2 płaskiej łyzeczki proszku do pieczenia
1/2 tabliczki białej czekolady
50 g (1/4 kostki)masła
Masa
500g serka mascarpone
250 g śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
4 łyzeczki żelatyny + 4 łyżki wody
sok z 1 cytryny
Galaretka truskawkowa
1 szklanka zmiksowanych truskawek
1 galaretka truskawkowa rozpuszczona w w 250ml wrzątku
Poncz
1/2 szklanki wody
sok z 1/2 cytryny
1 łyżeczka cukru ( można więcej )
Ciasto.
Rozpuszczam masło, dodaję czekoladę połamaną na kawałki i mieszam do rozpuszczenia- odkładam do wystudzenia.
Jajka ucieram z cukrem tak długo aż masa zbieleję, powiększy swoja objętość i na jej powierzchni pojawią się pęcherzyki.
Do masy dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, rozpuszczoną czekoladę, delikatnie mieszam aż będzie jednolita.
Przelewam do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i piekę w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez 18-20 minut. Sprawdzam patyczkiem - jeżeli jest suchy wyjmuję i studzę.
Tak samo postępuję z drugim blatem
Zimne blaty nawadniam ponczem.
Galaretka
Galaretkę truskawkową rozpuszczam w szklance wrzątku, dodaję do zmiksowanych truskawek i odkładam do wystudzenia.
Masa
Żelatynę mieszam z zimną wodą, gdy napęcznieje podgrzewam ciągle mieszając aż się rozpuści, odkładam do wystudzenia,
Śmietanę ubijam z cukrem pudrem na sztywno.
Żelatynę łączę z łyżką śmietany- dokładnie mieszam z resztą
Teraz dodaję serek mieszam tylko do połączenia się masy.
Masę dzielę na dwie części.
Blat ciasta wkładam ponownie do tortownicy, nakładam połowę masy- wyrównuję górę.
Wylewam tężejącą już galaretkę,
Galaretka nie może być płynna, bo od razu układam na nią drugi blat- warstwy połączą się w całość i nie będą się rozdzielały podczas krojenia.
Na ciasto wykładam drugą porcję masy, a górę posypujemy stratą białą czekoladą.
Tort wkładam do lodówki na kilka godzi, u mnie to z reguły cała noc, a najlepiej smakuje wyjęty kwadrans przed podaniem
Smacznego
11 marca 2018
Sernik z galaretką i mango
Ten sernik można zrobić z różnymi galaretkami, ja dodałam jeszcze zmiksowane mango co podkręciło smak.
A było pysznie i orzeźwiająco.
Sernik zniknął bardzo szybko i usłyszałam - kiedy znowu zrobisz??
Zrobię na święta, na pewno:)
Polecam:)
Składniki na tortownicę o średnicy 27 cm
ciasto:
1 jajko
1,5 szklanki maki pszennej
1/3 szklanki cukru
125 g masła lub palmy
3/4 łyzeczki proszku do pieczenia
2-3 łyżki jogurtu
Masa serowa:
700g sera twarogowego
3/4 szklanki cukru pudru
500ml śmietany kremówki 30%
150g białej czekolady
5 jaj
łyżka skrobi kukurydzianej
szczypta soli
Dodatkowo
2 galaretki z pianką o smaku mango
1 dojrzałe mango
800ml wrzątku.
Ciasto :
przygotowuję tak samo jak kruche- na stolnicę wysypuję mąkę z proszkiem do pieczenia i cukier , w środku robimy dołeczek i wbijam tam jajko , dodaję 2 łyżki jogurtu i posiekane masło- wszystko razem siekam aż zrobi nam się kruszonka. Teraz szybko zagniatam rękoma.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wykładam ciasto i nakłuwam widelcem.
Masa serowa:
Ser mielę w maszynce.
1/4 szklanki śmietanki podgrzewam, dodajemy czekoladę i mieszam do jej rozpuszczenia- lekko studzę.
Jaja ubijam z cukrem i szczyptą soli tak długo aż zbieleją i podwoją swoją objętość.
Kolejno dodaję ser śmietankę, czekoladę i skrobię.
Masę przelewam na ciasto i piekę w 175 stopniach przez 60-65 minut.
Studzę.
Galaretkę rozpuszczam w wrzącej wodzie studzę.
Mango obieram i kroję na mniejsze kwadraty- miksuję na gładko.
Do zimnej galaretki dodaję mango i lekko tężejąca wylewam na zimny sernik.
Wkładam do lodówki najlepiej na noc.
Brzegi można udekorować np bitą śmietana lub kokosem:)
Smacznego :)
A było pysznie i orzeźwiająco.
Sernik zniknął bardzo szybko i usłyszałam - kiedy znowu zrobisz??
Zrobię na święta, na pewno:)
Polecam:)
Składniki na tortownicę o średnicy 27 cm
ciasto:
1 jajko
1,5 szklanki maki pszennej
1/3 szklanki cukru
125 g masła lub palmy
3/4 łyzeczki proszku do pieczenia
2-3 łyżki jogurtu
Masa serowa:
700g sera twarogowego
3/4 szklanki cukru pudru
500ml śmietany kremówki 30%
150g białej czekolady
5 jaj
łyżka skrobi kukurydzianej
szczypta soli
Dodatkowo
2 galaretki z pianką o smaku mango
1 dojrzałe mango
800ml wrzątku.
Ciasto :
przygotowuję tak samo jak kruche- na stolnicę wysypuję mąkę z proszkiem do pieczenia i cukier , w środku robimy dołeczek i wbijam tam jajko , dodaję 2 łyżki jogurtu i posiekane masło- wszystko razem siekam aż zrobi nam się kruszonka. Teraz szybko zagniatam rękoma.
Tortownicę wykładam papierem do pieczenia, wykładam ciasto i nakłuwam widelcem.
Masa serowa:
Ser mielę w maszynce.
1/4 szklanki śmietanki podgrzewam, dodajemy czekoladę i mieszam do jej rozpuszczenia- lekko studzę.
Jaja ubijam z cukrem i szczyptą soli tak długo aż zbieleją i podwoją swoją objętość.
Kolejno dodaję ser śmietankę, czekoladę i skrobię.
Masę przelewam na ciasto i piekę w 175 stopniach przez 60-65 minut.
Studzę.
Galaretkę rozpuszczam w wrzącej wodzie studzę.
Mango obieram i kroję na mniejsze kwadraty- miksuję na gładko.
Do zimnej galaretki dodaję mango i lekko tężejąca wylewam na zimny sernik.
Wkładam do lodówki najlepiej na noc.
Brzegi można udekorować np bitą śmietana lub kokosem:)
Smacznego :)
21 stycznia 2018
Brzoskwiniowiec
Kolejne ciasto składak:)
Wygląda na pracochłonne, ale przy dobrej organizacji i większej ilości blaszek praca idzie szybko i sprawnie.
Ciacho jest wilgotne, lekko kwaskowate i owocowe- takie jakie lubimy najbardziej
Polecam :)
Składniki:
Biszkopt jasny
3 jaja L
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
Biszkopt ciemny
3 jaja L
1/3 szklanki cukru
1/4 szklanki maki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
Krem budyniowy
sok z puszki brzoskwiń ( owoce osobno kroimy w kostkę)
4 łyżki cukru
5 żółtek
2 budynie waniliowe
300g masła
3 łyżki wody
łyżeczka ekstraktu waniliowego
sok z połowy cytryny
Beza
5 białek
1/2 szklanki cukru
130 g wiórek kokosowych
2 łyzki octu
1 łyżka mąki ziemniaczanej
dodatkowo
1/2 szklanki przegotowanej wody+ sok z połowy cytryny do nasączenie blatów
Biszkopt:
Oba biszkopty przygotowuję i piekę tak samo, ale osobno
Białka oddzielam od żółtek i ubijam na sztywno ze szczyptą soli.
Do ubitych dodaję stopniowo cukier i ubijam do jego rozpuszczenia, potem dodaję po jednym żółtku i chwilę ubijam.
Wyłączam robota i do masy przesiewam mąki ( do drugiej z kakao) mieszam dokładnie ale delikatnie do połączenia się składników.
Ciasta przekładam na blaszki wyłożone papierem do pieczenia i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 minut.
Ciasta studzę i ściągam papier.
Beza:
Do białek dodaję szczyptę soli i ubijam na sztywno.
Do ubitych dodaję po łyżce cukru i ubijam nadal, aż cukier się rozpuści, a masa będzie błyszcząca.
Na końcu dodaję ocet.
Dodaję kokos i przesianą mąkę- ale mieszam juz ręcznie.
Masę bezową przekładam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i piekę w 175 stopniach przez 25 minut.
Upieczoną lekko studzę i ścigam papier.
Gdy beza wystygnie będzie trudniej go już ściągnąć i może nam się kruszyć
Krem.
Do żółtek dodaję 3 łyżki wody i budynie w proszku- dokładnie rozrabiam
Do odlanego soku dolewamy wodę- ma być 0,5 l płynu, dodaję cukier i zagotowuję.
Do gotującego się soku dodaję zawiesinę z żółtek i budyniu i nie przerywając mieszania, bo zrobi nam się kluchy zagotowuję- studzę.
Masło ucieramy na puszysto dodajemy po łyżce budyniu i ucieramy do wykorzystania całego budyniu i połączenia się w jednolity krem.
Do masy dodaję ekstrakt, sok z cytryny i pokrojone w kosteczkę brzoskwinie
Masę dzielę na połowę.
Łączenie ciasta:
Ciemny blat wkładam do blaszki wyłożonej czystym papierem do pieczenia, nasączam wodą i sokiem z cytryny, wykładam połowę masy.
Przykrywam jasnym blatem,lekko dociskam nasączam , wykładam krem, przykrywam bezą
Ciasto wkładam do lodówki najlepiej na noc żeby masa się ścielą i najlepiej się kroi mocno schłodzone
Smacznego
Wygląda na pracochłonne, ale przy dobrej organizacji i większej ilości blaszek praca idzie szybko i sprawnie.
Ciacho jest wilgotne, lekko kwaskowate i owocowe- takie jakie lubimy najbardziej
Polecam :)
Składniki:
Biszkopt jasny
3 jaja L
1/3 szklanki cukru
1/3 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej
Biszkopt ciemny
3 jaja L
1/3 szklanki cukru
1/4 szklanki maki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
2 łyżki kakao
Krem budyniowy
sok z puszki brzoskwiń ( owoce osobno kroimy w kostkę)
4 łyżki cukru
5 żółtek
2 budynie waniliowe
300g masła
3 łyżki wody
łyżeczka ekstraktu waniliowego
sok z połowy cytryny
Beza
5 białek
1/2 szklanki cukru
130 g wiórek kokosowych
2 łyzki octu
1 łyżka mąki ziemniaczanej
dodatkowo
1/2 szklanki przegotowanej wody+ sok z połowy cytryny do nasączenie blatów
Biszkopt:
Oba biszkopty przygotowuję i piekę tak samo, ale osobno
Białka oddzielam od żółtek i ubijam na sztywno ze szczyptą soli.
Do ubitych dodaję stopniowo cukier i ubijam do jego rozpuszczenia, potem dodaję po jednym żółtku i chwilę ubijam.
Wyłączam robota i do masy przesiewam mąki ( do drugiej z kakao) mieszam dokładnie ale delikatnie do połączenia się składników.
Ciasta przekładam na blaszki wyłożone papierem do pieczenia i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25 minut.
Ciasta studzę i ściągam papier.
Beza:
Do białek dodaję szczyptę soli i ubijam na sztywno.
Do ubitych dodaję po łyżce cukru i ubijam nadal, aż cukier się rozpuści, a masa będzie błyszcząca.
Na końcu dodaję ocet.
Dodaję kokos i przesianą mąkę- ale mieszam juz ręcznie.
Masę bezową przekładam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i piekę w 175 stopniach przez 25 minut.
Upieczoną lekko studzę i ścigam papier.
Gdy beza wystygnie będzie trudniej go już ściągnąć i może nam się kruszyć
Krem.
Do żółtek dodaję 3 łyżki wody i budynie w proszku- dokładnie rozrabiam
Do odlanego soku dolewamy wodę- ma być 0,5 l płynu, dodaję cukier i zagotowuję.
Do gotującego się soku dodaję zawiesinę z żółtek i budyniu i nie przerywając mieszania, bo zrobi nam się kluchy zagotowuję- studzę.
Masło ucieramy na puszysto dodajemy po łyżce budyniu i ucieramy do wykorzystania całego budyniu i połączenia się w jednolity krem.
Do masy dodaję ekstrakt, sok z cytryny i pokrojone w kosteczkę brzoskwinie
Masę dzielę na połowę.
Łączenie ciasta:
Ciemny blat wkładam do blaszki wyłożonej czystym papierem do pieczenia, nasączam wodą i sokiem z cytryny, wykładam połowę masy.
Przykrywam jasnym blatem,lekko dociskam nasączam , wykładam krem, przykrywam bezą
Ciasto wkładam do lodówki najlepiej na noc żeby masa się ścielą i najlepiej się kroi mocno schłodzone
Smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)









