15 lipca 2018

Szybki deser z morelami

Szybki i pyszny, choć zdania mogą być podzielone:)
Dal mnie to fajny sposób na podanie owoców, za którymi nie przepada ( niestety) Mała
a i ślubny zajada, ale On nie znosi ryżu:)
Można go zajadać i na ciepło i na zimno, choć wtedy robi się już  gęsty
Można dodać więcej mleka i będzie miał bardziej płynną konsystencje. lub przygotować w/g poniższego przepisu :)
Morele po ugotowaniu są kwaskowate ( mniam, uwielbiam i zdecydowanie bardziej wole już tak przygotowane) i fajnie kontrastują z słodkim ryżem,  ale można inne ulubione owoce i ominąć gotowanie.



Polecam:)

Składniki dla 2-3 osób

0,5 l mleka ( u mnie bez laktozy 3,2%)
2 szklanki płatków ryżowych błyskawicznych
1 łyżka cukru

Mus morelowy
6-7 moreli
2 łyżki cukru


Najlepiej zacząć od przygotowania musu-
Morele myjemy, wyjmujemy pestki i kroimy w mniejsze kawałki, dodajemy cukier i na małym ogniu gotujemy max 5 minut, W tym czasie owoce puszczą sok i zmiękną.
Morele miksujemy, ale niezbyt dokładnie,  albo zostawiamy w takiej postaci- wybór zostawiam juz Wam.

Mleko zagotowujemy z cukrem i szczyptą soli.
Do gotującego wsypujemy płatki ryżowe i gotujemy przez 2 minuty.

Przekładamy warstwami do pucharków, tak by na wierzchu był mus i podajemy od razu lub po wystudzeniu

Smacznego:)

8 lipca 2018

Ciasto z owocami i kruszonką

Ciacho proste, bez przekładania i mas, ale równie pyszne i znika nawet ciepłe.
Takie ciacha mają chyba największe wzięcie,  bo moje szybkie z porzeczkami (klik)
 ma najwięcej wejść w tej kategorii

Zamiast malin i borówek można dać inne owoce, ale najlepiej smakują właśnie te lekko kwaskowate.
 Ja dodałam borówkę amerykańska, bo taką mam w ogrodzie, jeżeli dodacie zwykłą to pamiętajcie, że ma ona więcej soku i najlepiej dać jej ciut mniej
Wybór jednak pozostawiam Wam.


Polecam:)

składniki na blachę 24x39 cm

4 jajka M
3 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1 szklanka oleju
0,5 szklanki mleka
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia

Kruszonka:
100g masła
120- 140 g cukru
120-125 g mąki

dodatkowo:
150 g malin
150g borówki amerykańskiej  ( można leśnej)
2-3 łyżki cukru pudru

Przygotowanie:
Całe jajka ucieram z cukrem tak długo aż masa zbieleje, podwoi swoja objętość, a  cukier się rozpuści.
Do jajek dodaję stopniowo i na przemian przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia i sodą, mleko i olej. Na końcu wlewam ocet i miksujemy jeszcze chwilkę.
Ciasto przelewam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia.
Na ciasto układam owoce.
Przygotowuję kruszonkę.
Jeżeli macie miękkie masło, to powinno wystarczyć 120 g cukru, ja swoje rozpuszczałam w mikrofali i dlatego cukru i mąki jest  ciut więcej,  przygotowanie jednak  jest zawsze takie samo- rozcieramy wszystkie składniki w palcach tak długo aż się połączą w mniejsze lub większe grudki.
Kruszonki jest dość dużo, ale my ja bardzo lubimy :)


Ciasto piekę przez  45-50 minut w temperaturze 170stopni.
Upieczone oprószam cukrem pudrem
Smacznego:)



1 lipca 2018

Czekoladowo- jogurtowa kostka z wiśniami

Mało się udzielam w necie, ale to sezon zapraw i siedzę w słoiczkach po uszy:)
Przepisy są już na blogu, ale jak tylko przygotuję coś nowego ( a na pewno będzie;) to oczywiście wstawię i tutaj.
Dzisiaj mam coś pysznego i lżejszego od innych przepisów- masa zrobiona na bazie jogurtu, a większość cukru zamieniłam na czekoladę- pysznie było, szczególnie masa mi zasmakowała, więc będą i kolejne "wariacje" na temat
Przepis powstał podczas drylowania wiśni- nie znoszę tego etapu, ale same wiśnie uwielbiam pod każdą postacią.
Polecam, bo ciasto jest lekko kwaskowate z wyraźną nutą owoców i delikatnym smakiem gorzkiej i białej czekolady.
Oczywiście białą czekoladę możecie zastąpić cukrem,dodać esencji lub cukru waniliowego, słodkość masy możecie dostosować do swoich potrzeb, nam odpowiadają właśnie takie, mało słodkie


Składniki na blachę 39x24
Ciasto:
3 jaja "M"
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki mąki pszennej
1 płaska łyżeczka kakao
2 kopiate łyżki ciemnego kakao
50 g startej gorzkiej czekolady

Masa jogurtowa
3 duże kubki jogurtu naturalnego ( każdy po 370g)
3- 4 łyżki cukru pudru
200g białej czekolady
2 łyżki żelatyny

Galaretka wiśniowa
3/4 l wydrylowanych wiśni
3 szklanki wody
2 galaretki wiśniowe


Ciasto przygotowuję tak samo jak biszkopt:
Oddzielam białka od żółtek.
Białka na sztywno  ubijam ze szczyptą soli, dodaję  stopniowo cukier, potem po jednym żółtku.
Wyłączam robot i do masy dodaję startą czekoladę, przesianą mąkę razem z proszkiem i kakao,
mieszam delikatnie szpatułką.
Ciasto przelewam do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia- wyrównuję dokładnie górę i piekę 25-30 minut w 170 stopniach.
Upieczone studzę i ponczuje (  użyłam soku z wiśni, który przygotowywałam do galaretki na końcu wpisu)


Masa jogurtowa:
Żelatynę zalewam 4 łyżkami zimnej wody i odstawiam do napęcznienia, następnie podgrzewam do rozpuszczenia.
Czekoladę rozpuszczam nad kąpielą wodną - rozpuszczoną łączymy z żelatyną.
Jogurt przekładam do misy włączam  robota i cienkim strumieniem wlewam czekoladę z żelatyną- teraz można dodać cukier i sprawdzić czy ta ilość wystarczy.
Masę przelewam na ciasto i władam do lodówki do stężenia


Galaretka wiśniowa
wydrylowane wiśnie zalewam wodą i gotuję 10 minut.
Powinno być dokładnie litr, ale jeżeli jest więcej odlewam nadprodukcje:) i używam jej do napączowania ciasta,dodaję galaretkę i delikatnie mieszam do rozpuszczenia.
Galaretkę studzę i lekko tężejącą wylewam na masę.
Ponownie ciasto wkładam do lodówki.


Smacznego:)



24 czerwca 2018

Ratafia z czerwonych owoców

Zanim przejdę do przepisu, to chciałabym Was zaprosić na stronę Charytatywni Allegro(klik), gdzie odbywają się aukcje prac moich i moich blogowych Przyjaciółek, a zbieramy na turnus rehabilitacyjny dla mojej córki- nie dostałyśmy dofinansowania, a jak wiecie koszty nie są małe:)
Zapraszam serdecznie, może znajdziecie coś dla siebie:)

Jak wiecie niespecjalnie przepadam za alkoholem, ale nie żebym była całkowitą abstynentką.
Przy większych okolicznościach, czy spotkaniach rodzinnych lampkę winę wypiję, ale częściej sięgnę po piwo, szczególnie cytrynowe;D
Lubię też nalewki, ale one są już od wielkiego święta i tak też często je robię:)
Podałam już przepis na szybką nalewkę truskawkową (klik)- ciągle nr1 w naszej babskiej części rodziny
a dzisiaj przyszedł czas na nalewkę długoterminową.
Nawet bardzo długoterminową, bo jej przygotowanie zaczęłam rok temu, a zaserwowałam w ubiegłym tygodniu, czyli rok dojrzewania mamy za sobą:)
Ratafia jest z samych czerwonych owoców- truskawek, poziomek, malin, czereśni, wiśni, czerwonej porzeczki- dodawana partiami i w szczycie dojrzewania, takie najbardziej czerwone owoce wybierałam, bo są najbardziej słodkie, a co za sobą niesie potrzebują mniej cukru.
Oczywiście przy ostatniej partii można dosłodzić- to już wasza decyzja jak bardzo słodką chcecie
Użyłam też wódki ( nazwa kojarzona z zupą) w prostokątnej butelce- tą znamy i nie mamy nieprzyjemnych objawów, ale tak jak zawsze mówię: używamy tego co sami lubimy, bo przecież gusta są różne i o nich się nie dyskutuje.
Nalewka co roku wychodzi inna, a to wszystko za sprawą owoców, ich smaku i słodkości, które co roku potrafią być inne
Zdjęć z czasów produkcji tym razem nie będzie, bo gdzieś się ulotniły:) a i jeszcze jedno- gdybyście próbowali nalewkę zaraz po zlaniu i doszli do wniosku, ze wam nie smakuje- to ją zamknijcie w ciemnym miejscu i zapomnijcie o niej na kilka miesięcy-  ja tak miałam i o mały figiel bym ją wylała, dobrze, ze moja natura na to nie pozwoliła i pomyślałam, ze po odparowaniu % będę miała do ciasta, tak też miałam zrobić w ubiegły tygodniu, przy okazji pieczenia tortu dla Teściowej, dobrze że ja wcześniej spróbowałam:)
Ok wstęp długawy, ale cała reszta jest tak krótka, że trzeba było trochę wyjaśnić.
Polecam od święta oczywiście i na poprawienie trawienia:)


Składniki
potrzebujemy po pół kilograma owoców - truskawek, poziomek, malin, czerwonej porzeczki, czereśni i w śni( wydrylowanych),
Wódki tyle, by owoce były za każdym razem przykryte
3-4 łyżki cukru na każdą porcję owoców



Owoce myję, odsączam dokładnie na sitku, wkładam do dużego 5 litrowego słoja, zasypuję 3-4 łyżkami cukru, zalewam alkoholem, mieszam delikatnie i odstawiam do czasu aż dojrzeją kolejne owoce.
Po dodaniu ostatnich owoców ( u mnie to wiśnie)  sprawdzam stan słodkości ( jak trzeba to dosładzam) odstawiam słój w ciemne miejsce na 3 miesiące, po czym odcedzam owoce.
Następnie naleweczkę przelewam przez filtry do kawy ( wymieniam w razie potrzeby, bo wiadomo, ze nie są zbyt trwałe), przelewam do butelek i odstawiam w ciemne miejsce ( barek;)
Jak już wspominałam degustacja u nas przypadła po roku, czyli nalewka stała około 9 miesięcy, ale z tego co wiem, to wystarczą 2 miesiące
Na zdrowie kochani :)

17 czerwca 2018

Aksamitny krem ze szparagów

krem ze szparagów to jeden z najlepszych kremów jaki gotuję, przy tym prosty i dość szybki.
Można się nim zajadać na co dzień ale z powodzeniem można podać go na uroczysty /odświętny obiad. Nie gotuję go często, bo sezon dość krótki, a i czasami cena odstrasza, ale tym razem udało mi się je kupić bo bardzo przystępnej cenie:)
Osobiście szparagów do zupy nie obieram, żeby krem był gładki, po miksowaniu i tak zawsze przecieram przez sito, więc mam pewność ze nie wyrzucam niczego dobrego:)
Polecam:)



składniki
pęczek białych szparagów ( 400g)
5 szklanek lekkiego bulionu lub wywaru warzywnego
1/2 szklanki kremówki
2 żółtka
1 cebula
łyżka masła
przyprawy do smaku
gałka muszkatołowa, zioła prowansalskie (klik),
sól, pieprz

dodatkowo :
2 - 3 kajzerki
2 łyżki oleju ziołowego
szczypta ziół prowansalskich
 kilka plastrów boczku wędzonego


Szparagi myję ( jeżeli chcecie to obieracie ;)i kroję w talarki.
Cebulę kroję w kosteczkę i szklę na łyżce masła, pod koniec dodaję szparagi i chwilę razem smażę.
Warzywa przekładam do garnka, wlewam  bulion, dodaję przyprawy i gotuję przez 10 minut.
Całość dokładnie miksuję i przecieram przez sito- ponownie zagotowuję
Żółtka roztrzepuję dokładnie razem ze śmietaną, hartuję 3-4 łyżkami gorącego wywaru i wlewam do kremu- zupę podczas wlewania energicznie mieszam, żeby się nie zrobiła jajecznica:)
Doprawiam do smaku


Boczek wysmażam na oleju ziołowym- ściągam na ręcznik papierowy lub serwetkę i odkładam na bok.
Na wytopionym tłuszczu podsmażam pokrojone w kostkę bułki, zmniejszam maksymalnie gaz i wysuszam na grzanki. Na koniec posypuję szczyptą ziół prowansalskich.
Krem podaję z plasterkami boczku i grzankami:)
Smacznego :)

Jeżeli żółtka się zważą to miksujemy ponownie zupę i przecedzamy przez drobne sitko ;)