W końcu wyszło słoneczko i aż ciągnie nas na świeże powietrze, ale że wczoraj było najfajniejsze święto, a dzisiaj jest niedziela to trzeba było przygotować coś słodkiego.
Pralinki w dwóch kolorach- można je przygotować w formie ciasteczek, ( jak dla mnie za dużo zachodu;) albo tak jak prezentuje poniżej jako kuleczki.
Pralinki mocno mleczne, bo potrzeba mleko skondensowane - to z puszki i mleka w proszku- u mnie kokosowy napój w proszku, podbił jeszcze bardziej smak, a ja za zwykłym proszkiem niespecjalnie przepadam, choć też wykorzystuję.
Pralinki trzeba mocno schłodzić i dopiero przekładać do pojemnika- bardzo szybko miękną, wiec nie nadają się do wzięcia ze sobą do pracy, szkoły czy piknik, ale w domu mamy pod ręką coś słodkiego.
Nie dodaję juz do nich cukru- jak dla mnie to mleko jest już dość słodkie, ale mleko skondensowane nie słodzone, u nas jest niedostępne.
Przechowujemy w szczelnym pojemniku w lodówce góra do dwóch tygodni.
Składniki:
300g wiórków kokosowych
400g mleka skondensowanego ( zagęszczone, w puszce)
100g napoju kokosowego w proszku ( lub mleko w proszku)
Dodatkowo:
2 łyżki kakao
wiórki kokosowe do obtoczenia ( około 50g)
Wiórki, mleko skondensowane i napój ucieram robotem, aż dokładnie się połączą.
Masę dzielę na dwie części, przekładam do dwóch pojemników i wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Po tym czasie formuję kuleczki i obtaczam w wiórkach kokosowych.
Przekładam na deskę i wkładam do lodówki na kilka godzin, aż stężeją, potem przekładam do pojemnika.
Oczywiście pralinki można zajadać od razu, ale schłodzone smakują lepiej.
Jeżeli będziecie chcieli przygotować w formie ciasteczek, to z niedużej porcji ciasta rolujemy wałeczki i zwijamy, kroimy na mniejsze kawałki i obtaczamy w kokosie. Dalej postępujemy jak przy zwykłych pralinkach.
Smacznego :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez glutenu. Pokaż wszystkie posty
2 czerwca 2019
7 kwietnia 2019
Ciasto kruche orzechowe bez glutenowe
Tarty i tarteletki nie pojawiają sie u mnie za często- lubimy, ale nie tak jak kawałek ciasta.
Od kąt jednak wiem, ze Mała powinna być na diecie bezglutenowej ciągle eksperymentuję z ciastami.
To wyszło dopiero za trzecim razem i myślę że jest już ok, choć jest bardzo kruche i trzeba czekać z nadzieniem, aż porządnie wystygną.
Składniki:
150g mąki ryżowej
90g mąki orzechowej
80 g skrobi z tapioki
150 zimnego masła
3 jajka M lub 2 L
3 kopiate łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
Mąki mieszam ze sobą, przesypuję na stolnicę.
Dodaję pokrojone masło- siekam razem aż uzyskamy konsystencje kruszonki.
Ciasto zbieram w kopczyk, w środku robię dołeczek i wbijam jajka- razem siekam, a gdy sie połączą szybko wyrabiam rękoma.
Ciasto przekładam do woreczka i wkładam do lodówki na godzinę.
Następnie wylepiam foremki wysmarowane masłem, nakłuwam widelcem na górę kładę folie aluminiową, wysypuję obciążenie ( specjale kulki, groch lub fasole) i piekę w 180 stopniach przez 20 minut.
Po tym czasie ściągam folię i dopiekam przez 10 minut na złoty kolor.
Po wystudzeniu można podać z ulubionymi konfiturami, owocami i bitą śmietaną, lub pianką z poprzedniego przepisu:)
Smacznego :)
Od kąt jednak wiem, ze Mała powinna być na diecie bezglutenowej ciągle eksperymentuję z ciastami.
To wyszło dopiero za trzecim razem i myślę że jest już ok, choć jest bardzo kruche i trzeba czekać z nadzieniem, aż porządnie wystygną.
Składniki:
150g mąki ryżowej
90g mąki orzechowej
80 g skrobi z tapioki
150 zimnego masła
3 jajka M lub 2 L
3 kopiate łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
Mąki mieszam ze sobą, przesypuję na stolnicę.
Dodaję pokrojone masło- siekam razem aż uzyskamy konsystencje kruszonki.
Ciasto zbieram w kopczyk, w środku robię dołeczek i wbijam jajka- razem siekam, a gdy sie połączą szybko wyrabiam rękoma.
Ciasto przekładam do woreczka i wkładam do lodówki na godzinę.
Następnie wylepiam foremki wysmarowane masłem, nakłuwam widelcem na górę kładę folie aluminiową, wysypuję obciążenie ( specjale kulki, groch lub fasole) i piekę w 180 stopniach przez 20 minut.
Po tym czasie ściągam folię i dopiekam przez 10 minut na złoty kolor.
Po wystudzeniu można podać z ulubionymi konfiturami, owocami i bitą śmietaną, lub pianką z poprzedniego przepisu:)
Smacznego :)
31 marca 2019
Ciasto orzechowe z pianką mleczną (bezglutenowe)
Powiem Wam że ta pianka jest super!
Do deserów to idealny zamiennik bitej śmietany, mniej kaloryczny oczywiście:)
Delikatna i lekka jak ptasie mleczko, a po całkowitym zastygnięciu utrzymuje swoją formę.
Blat bezglutenowy z dodatkiem mąki orzechowej, która ostatnio u nas króluje.
Niestety trzeba mocno na ponczować, bo suche ciasto wychodzi, ale spróbujcie- koniecznie, bo warto:)
Składniki na formę 24x24 cm
50 g mąki kokosowej
50g mąki orzechowej
20 g skrobi kukurydzianej
80 g masła
2 jaja L
3 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Masa
500ml mleka zagęszczonego 7,5 %
2 galaretki cytrynowe
1 szklanka wrzątku
Dodatkowo
Puszka brzoskwiń
1 galaretka brzoskwiniowa
0,5 szklanki wrzątku
Ciasto.
Wszystkie mąki i proszek do pieczenia łączę ze sobą i przesiewam.
Masło dokładnie ucieram z cukrem i żółtkami
Dodaję stopniowo mieszaninę mąk- miksuje tylko do połączania się składników.
Na końcu dodaję pianę z białek
Do formy wyłożonej papierem do pieczenia przekładam ciasto i piekę 35-40 minut w temperaturze175 stopni C do tzw suchego patyczka
Studzę i bardzo gęsto nakłuwam np patyczkiem do szaszłyków.
Galaretkę brzoskwiniową rozpuszczam w wrzątku i studzę.
Przestudzone ciasto ponczuję połową szklanki syropu z brzoskwiń.
6 połówek brzoskwiń miksuję z 3 łyżkami syropu, dodaję rozpuszczoną galaretkę i wylewam na ciasto.
Resztę brzoskwiń kroję w kostkę i rozsypuję równomiernie na musie.
Odstawiam do zastygnięcia.
2 galaretki cytrynowe rozpuszczam w wrzątku i studzę.
Gdy galaretki zaczną lekko gęstnieć, robotem ubijam mleko aż 3-krotnie zwiększy swoją objętość (około 5 minut)
Nie przerywając ubijania, cienkim strumieniem wlewam galaretkę .
Masę od razu wylewam na ciasto i odstawiam do lodówki na minimum 2-3 godziny.
Smacznego :)
Do deserów to idealny zamiennik bitej śmietany, mniej kaloryczny oczywiście:)
Delikatna i lekka jak ptasie mleczko, a po całkowitym zastygnięciu utrzymuje swoją formę.
Blat bezglutenowy z dodatkiem mąki orzechowej, która ostatnio u nas króluje.
Niestety trzeba mocno na ponczować, bo suche ciasto wychodzi, ale spróbujcie- koniecznie, bo warto:)
Składniki na formę 24x24 cm
50 g mąki kokosowej
50g mąki orzechowej
20 g skrobi kukurydzianej
80 g masła
2 jaja L
3 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
Masa
500ml mleka zagęszczonego 7,5 %
2 galaretki cytrynowe
1 szklanka wrzątku
Dodatkowo
Puszka brzoskwiń
1 galaretka brzoskwiniowa
0,5 szklanki wrzątku
Ciasto.
Wszystkie mąki i proszek do pieczenia łączę ze sobą i przesiewam.
Masło dokładnie ucieram z cukrem i żółtkami
Dodaję stopniowo mieszaninę mąk- miksuje tylko do połączania się składników.
Na końcu dodaję pianę z białek
Do formy wyłożonej papierem do pieczenia przekładam ciasto i piekę 35-40 minut w temperaturze175 stopni C do tzw suchego patyczka
Studzę i bardzo gęsto nakłuwam np patyczkiem do szaszłyków.
Galaretkę brzoskwiniową rozpuszczam w wrzątku i studzę.
Przestudzone ciasto ponczuję połową szklanki syropu z brzoskwiń.
6 połówek brzoskwiń miksuję z 3 łyżkami syropu, dodaję rozpuszczoną galaretkę i wylewam na ciasto.
Resztę brzoskwiń kroję w kostkę i rozsypuję równomiernie na musie.
Odstawiam do zastygnięcia.
2 galaretki cytrynowe rozpuszczam w wrzątku i studzę.
Gdy galaretki zaczną lekko gęstnieć, robotem ubijam mleko aż 3-krotnie zwiększy swoją objętość (około 5 minut)
Nie przerywając ubijania, cienkim strumieniem wlewam galaretkę .
Masę od razu wylewam na ciasto i odstawiam do lodówki na minimum 2-3 godziny.
Smacznego :)
10 marca 2019
Ciasto czekoladowe z serową masą- bezglutenowe
Pycha!!
Na pewno będę wracała do przepisu na ten bezglutenowy biszkopt, bo w końcu wyszedł taki jak chciałam, lekki i puszysty, o mocno czekoladowym smaku.
Do tego masa z serka, polewa czekoladowe i można powiedzieć że mieliśmy niebo w gębie;D
mieliśmy, bo przepisy publikuję z dużym opóźnieniem.
Polecam :)
Składniki:
Biszkopt czekoladowy
6 jaj M
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki ciemnego kakao
50g mąki ryżowej
50 g mąki z tapioki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki oleju
Masa serowa
800g serka z wiaderka / homogenizowanego
4 kopiate łyżki cukru pudru
440ml śmietany kremówki 30%
3 listki żelatyny + 60 ml śmietany
2 op śmietan-fix
Polewa
100g czekolady gorzkiej
1/4 szklanki mleka
2 łyżki cukru
2 łyżki kakao
Ciasto:
przygotowuję jak typowy biszkopt.
Przesiewam mąki razem z proszkiem do pieczenia i kakao- kilkakrotnie, tak żeby wszystko sie dobrze połączyło.
Białka oddzielam od żółtek i ubijam ze szczyptą soli.
Do ubitych białek stopniowo dodaję cukier, potem żółtka.
Na końcu dodaję mąki i olej- delikatnie mieszam szpatułką.
Przelewam ciasto na blachę wyłożoną papierem do pieczenie i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25-30 minut ( do suchego patyczka)
Upieczone ciasto studzę i przekrawam na dwa blaty.
Masa.
żelatynę moczę w śmietance, a po 5 minutach podgrzewam i rozpuszczam, nie doprowadzam do zagotowania!
Śmietanę ubijam na sztywno razem z proszkiem śmietan-fix.
Serek przekładam do miski- ubijam przez minutkę razem z cukrem, dodaję śmietanę i nie przerywając ubijania dodaję żelatynę.
Masę od razu przekładam na dolny blat biszkoptu, przykrywam i przygotowuję polewę
Polewa.
Czekoladę łamię na kosteczki, dodaję resztę składników i mieszając doprowadzam do wrzenia- gotuję tylko do chwili aż czekolada i cukier rozpuszczą się.
Letnią polewę wylewam na ciasto i odstawiam na kilka godzin w chłodne miejsce.
Ciasto przed podaniem wyciągam na minimum 20 minut z lodówki.
Smacznego :)
Na pewno będę wracała do przepisu na ten bezglutenowy biszkopt, bo w końcu wyszedł taki jak chciałam, lekki i puszysty, o mocno czekoladowym smaku.
Do tego masa z serka, polewa czekoladowe i można powiedzieć że mieliśmy niebo w gębie;D
mieliśmy, bo przepisy publikuję z dużym opóźnieniem.
Polecam :)
Składniki:
Biszkopt czekoladowy
6 jaj M
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki ciemnego kakao
50g mąki ryżowej
50 g mąki z tapioki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki oleju
Masa serowa
800g serka z wiaderka / homogenizowanego
4 kopiate łyżki cukru pudru
440ml śmietany kremówki 30%
3 listki żelatyny + 60 ml śmietany
2 op śmietan-fix
Polewa
100g czekolady gorzkiej
1/4 szklanki mleka
2 łyżki cukru
2 łyżki kakao
Ciasto:
przygotowuję jak typowy biszkopt.
Przesiewam mąki razem z proszkiem do pieczenia i kakao- kilkakrotnie, tak żeby wszystko sie dobrze połączyło.
Białka oddzielam od żółtek i ubijam ze szczyptą soli.
Do ubitych białek stopniowo dodaję cukier, potem żółtka.
Na końcu dodaję mąki i olej- delikatnie mieszam szpatułką.
Przelewam ciasto na blachę wyłożoną papierem do pieczenie i piekę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 25-30 minut ( do suchego patyczka)
Upieczone ciasto studzę i przekrawam na dwa blaty.
Masa.
żelatynę moczę w śmietance, a po 5 minutach podgrzewam i rozpuszczam, nie doprowadzam do zagotowania!
Śmietanę ubijam na sztywno razem z proszkiem śmietan-fix.
Serek przekładam do miski- ubijam przez minutkę razem z cukrem, dodaję śmietanę i nie przerywając ubijania dodaję żelatynę.
Masę od razu przekładam na dolny blat biszkoptu, przykrywam i przygotowuję polewę
Polewa.
Czekoladę łamię na kosteczki, dodaję resztę składników i mieszając doprowadzam do wrzenia- gotuję tylko do chwili aż czekolada i cukier rozpuszczą się.
Letnią polewę wylewam na ciasto i odstawiam na kilka godzin w chłodne miejsce.
Ciasto przed podaniem wyciągam na minimum 20 minut z lodówki.
Smacznego :)
3 marca 2019
Ciasteczka orzechowe, bezglutenowe
Nazbierało mi się kilka przepisów bezglutenowych, a ze dawno ich nie było to będzie pewnie ciąg;D
Dzisiaj ciasteczka na mace orzechowej.
Inspiracja był przepis z opakowania mąki, ale to było kilka opakowań temu i przepis który dziś podam jest już przeze mnie zmieniony.
Pyszne, mocno orzechowe, delikatne i mięciutkie- nie mam pojęcia ile można je przechowywać, u nas znikają w ciągu 1-2 dni
Polecam
Składniki
2 jajka M
200g mąki z orzechów ziemnych
150 g cukru pudru + kilka łyżeczek do formowania
2 łyżki płynnego miodu
Białka ubijam na sztywno, ze szczyptą soli.
Stopniowo dodaję cukier, potem po jednym żółtku.
Do ubitej piany dodaję mąkę orzechową i dokładnie, ale delikatnie mieszamy szpatułką.
Masę wkładam na 2 godziny do lodówki.
Łyżeczką nabieram schłodzoną masę i obtaczam w cukrze pudrze- formuję kulki wielkości orzecha włoskiego i układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekę w 180 stopniach, do zrumienienia się ciasteczek
Przy włączonym termoobiegu to góra 10 -12 minut
Studzę na blaszce, ciasteczka są jeszcze bardzo miękkie:)
Przed podaniem można lekko oprószyć cukrem pudrem, ale nie ma takiej potrzeby.
Smacznego :)
Dzisiaj ciasteczka na mace orzechowej.
Inspiracja był przepis z opakowania mąki, ale to było kilka opakowań temu i przepis który dziś podam jest już przeze mnie zmieniony.
Pyszne, mocno orzechowe, delikatne i mięciutkie- nie mam pojęcia ile można je przechowywać, u nas znikają w ciągu 1-2 dni
Polecam
Składniki
2 jajka M
200g mąki z orzechów ziemnych
150 g cukru pudru + kilka łyżeczek do formowania
2 łyżki płynnego miodu
Białka ubijam na sztywno, ze szczyptą soli.
Stopniowo dodaję cukier, potem po jednym żółtku.
Do ubitej piany dodaję mąkę orzechową i dokładnie, ale delikatnie mieszamy szpatułką.
Masę wkładam na 2 godziny do lodówki.
Łyżeczką nabieram schłodzoną masę i obtaczam w cukrze pudrze- formuję kulki wielkości orzecha włoskiego i układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Piekę w 180 stopniach, do zrumienienia się ciasteczek
Przy włączonym termoobiegu to góra 10 -12 minut
Studzę na blaszce, ciasteczka są jeszcze bardzo miękkie:)
Przed podaniem można lekko oprószyć cukrem pudrem, ale nie ma takiej potrzeby.
Smacznego :)
18 listopada 2018
Tort pralinkowy mocno czekoladowy ( bezglutenowy)
W oryginalnym przepisie jest alkohol- mocno podkręca smak tego tortu, ale biorąc pod uwagę, ze 1/3 ogółu to kierowcy, 1/3 dzieci to już wiadomo, ze u nas % są mocno ograniczone, ale polecam dodatku wiśniaku :)
Można też tak jak ja wygotować alkohol- smak zostaje ,a to co zbędne wyparowuje.
Zamiast mąki ryżowej można użyć zwykłej mąki pszennej
Tort jest pyszny mocno czekoladowy, przełamany smakiem wiśni - dla mnie połączenie idealna, ale ja bardzo lubię wiśnie;)
Prace przy nim trzeba rozłożyć na dwa dni- w pierwszym pieczemy blaty i przygotowujemy masę.
W drugi dzień przekrawamy ciasto na blaty, ubijamy masę i składamy ciasto, podajemy po nocnym leżakowaniu w lodówce.
Tort jak widać do tanich nie należy tak samo do szybkich w przygotowaniu, jednak od czasu do czasu i od większego święta można sobie pozwolić na kawałek .
Polecam:)
Składniki na tortownicę 21 cm średnicy
5 jaj M
3 żółtka
100g cukru
2 kopiate łyżki ciemnego kakao
1/2 szklanki mąki ryżowej
Masa truflowa
150g czekolady gorzkiej
150 g czekolady mlecznej
400g kremówki
400g serka mascarpone
100g masła
Dodatkowo
Wiśnie w syropie - słoik 330ml
wiśniak lub inny alkohol
czekolada na wierzch
Oddzielam żółtka od białek, a mąkę razem z kakao przesiewam przez sito
Białka ubijam za szczyptą soli tak długo aż białka będą naprawdę sztywne.
Nie przerywając ubijania dodaję stopniowo cukier- jak już dodam cały to ubijam jeszcze przez chwilę aż cukier się dobrze rozpuści.
Następnie dodaję po jednym żółtku.
Odstawiam robota i dodaję do masy połowę mąki razem z kakao- delikatnie mieszam szpatułką, tak samo postępuję z drugą połową
Masę można przelać do jednej tortownicy, ja rozkładam od razu do dwóch takich samych - wkładam do piekarnika nagrzanego ( góra dół, bez termoobiegu) do 170 stopni i piekę 25 minut.
Upieczone ciasto studzę i przekrawam na pół- mam 4 dość cienkie blaty ciasta.
Masa.
Zaczynam od podgrzania śmietanki - uwaga! nie wolno zagotować ściągam z palnika i
dodaję połamaną na małe kawałki obie czekolady i pokrojone w kosteczkę masło- mieszam do rozpuszczenia.
Całość studzę i wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Na następny dzień do śmietanki z czekoladą dodaję serek i miksuję do połączenia i zgęstnienia masy. Masę dzielę na 4 części ( jedna może być większa, będzie potrzebna do obłożenia boków)
Wiśnie odcedzam z syropu, pozwalam im dobrze ocieknąć.
Do syropu dodaję alkohol i gotuję ( lub nie;) lekko studzę i wykorzystuję jako poncz.
Ponczuje każdy blat, ale dopiero po nałożeniu kolejnej warstwy,
Ciasto jest bardzo delikatne i takie mokre nie da się przełożyć.
Dolny blat wkładam do tortownicy- tej samej w której się piekł.
Ponczuje i nakładam pierwszą cześć masy- rozsypuję część wiśni, lekko je wbijając w masę.
Układam 2 i 3 krążek i postępuję tak samo jak przy pierwszym
Powtarzam z czwartym blatem, ale masę rozsmarowuję również na bokach.
Tort dekoruję np startą czekoladą i wkładam do lodówki na kilka godzin.
Smacznego :)
Tort podałam na talerzykach firmy Ambition (klik)

Można też tak jak ja wygotować alkohol- smak zostaje ,a to co zbędne wyparowuje.
Zamiast mąki ryżowej można użyć zwykłej mąki pszennej
Tort jest pyszny mocno czekoladowy, przełamany smakiem wiśni - dla mnie połączenie idealna, ale ja bardzo lubię wiśnie;)
Prace przy nim trzeba rozłożyć na dwa dni- w pierwszym pieczemy blaty i przygotowujemy masę.
W drugi dzień przekrawamy ciasto na blaty, ubijamy masę i składamy ciasto, podajemy po nocnym leżakowaniu w lodówce.
Tort jak widać do tanich nie należy tak samo do szybkich w przygotowaniu, jednak od czasu do czasu i od większego święta można sobie pozwolić na kawałek .
Polecam:)
Składniki na tortownicę 21 cm średnicy
5 jaj M
3 żółtka
100g cukru
2 kopiate łyżki ciemnego kakao
1/2 szklanki mąki ryżowej
Masa truflowa
150g czekolady gorzkiej
150 g czekolady mlecznej
400g kremówki
400g serka mascarpone
100g masła
Dodatkowo
Wiśnie w syropie - słoik 330ml
wiśniak lub inny alkohol
czekolada na wierzch
Oddzielam żółtka od białek, a mąkę razem z kakao przesiewam przez sito
Białka ubijam za szczyptą soli tak długo aż białka będą naprawdę sztywne.
Nie przerywając ubijania dodaję stopniowo cukier- jak już dodam cały to ubijam jeszcze przez chwilę aż cukier się dobrze rozpuści.
Następnie dodaję po jednym żółtku.
Odstawiam robota i dodaję do masy połowę mąki razem z kakao- delikatnie mieszam szpatułką, tak samo postępuję z drugą połową
Masę można przelać do jednej tortownicy, ja rozkładam od razu do dwóch takich samych - wkładam do piekarnika nagrzanego ( góra dół, bez termoobiegu) do 170 stopni i piekę 25 minut.
Upieczone ciasto studzę i przekrawam na pół- mam 4 dość cienkie blaty ciasta.
Masa.
Zaczynam od podgrzania śmietanki - uwaga! nie wolno zagotować ściągam z palnika i
dodaję połamaną na małe kawałki obie czekolady i pokrojone w kosteczkę masło- mieszam do rozpuszczenia.
Całość studzę i wkładam do lodówki na minimum 12 godzin.
Na następny dzień do śmietanki z czekoladą dodaję serek i miksuję do połączenia i zgęstnienia masy. Masę dzielę na 4 części ( jedna może być większa, będzie potrzebna do obłożenia boków)
Wiśnie odcedzam z syropu, pozwalam im dobrze ocieknąć.
Do syropu dodaję alkohol i gotuję ( lub nie;) lekko studzę i wykorzystuję jako poncz.
Ponczuje każdy blat, ale dopiero po nałożeniu kolejnej warstwy,
Ciasto jest bardzo delikatne i takie mokre nie da się przełożyć.
Dolny blat wkładam do tortownicy- tej samej w której się piekł.
Ponczuje i nakładam pierwszą cześć masy- rozsypuję część wiśni, lekko je wbijając w masę.
Układam 2 i 3 krążek i postępuję tak samo jak przy pierwszym
Powtarzam z czwartym blatem, ale masę rozsmarowuję również na bokach.
Tort dekoruję np startą czekoladą i wkładam do lodówki na kilka godzin.
Smacznego :)
Tort podałam na talerzykach firmy Ambition (klik)

4 listopada 2018
Kluski wrocławskie
Przeszukuję moje stare przepisy w poszukiwaniu takich które łatwo zmienić na te bezglutenowe i znalazłam ten, na kluski wrocławskie.
Wieki ich nie robiłam, a szkoda bo to świetny na wykorzystanie resztek.
Ziemniaki z obiadu i czerstwy chleb to chyba nie tylko mój problem, a tak łatwo zmienić go na coś pysznego.
Tym razem wykorzystałam biały chleb bezglutenowy na zakwasie, ale może to być każdy drożdżowy.
Najlepiej ( w/g nas) smakuje z gulaszem - tym razem z indyka, ale może być też i wieprzowy czy wołowy, ale można je też podać z skwarkami z boczku/ masłem i kefirem w letnie dni smakują wybornie
Polecam :)
Składniki:
200g chleba
500g ugotowanych ziemniaków
2 jajka
3-4 łyżki mąki ziemniaczanej + trochę do formowania
sól i pieprz do smaku
kilka gałązek tymianku do gotowania ( można ominąć, choć uważam, że nadaje świetny smak)
Chleb kroję w kosteczkę i przesmażam na oleju/maśle do zrumienienia - tak jak grzanki.
Ziemniaki mielę , lub jeszcze ciepłe przepuszczam przez praskę i studzę odkryte, żeby odparowały.
Do ziemniaków dodaję grzanki i pozostałe składniki- dobrze mieszam, tak żeby grzanki były jednakowo rozprowadzone w cieście
Mąki dodaję w zależności od ziemniaków i stopnia odparowania, może to być mniej lub więcej niż 4 łyżki, ciasto na kluski ma być elastyczne ale łatwo dające się uformować.
Ręce oprószam mąką ziemniaczaną i formuję kluseczki wielkości orzecha włoskiego.
Kluski wkładam do osolonego wrzątku z tymiankiem partiami i tylko tak żeby woda lekko pyrkała przez 8-10 minut
Wyszło mi około 35 klusek i gotowałam na dwa razy po 9 minut.
Po ugotowaniu od razu podaję lub przelewam zimną wodą, a później chwilę odgrzewam w wodzie, lub obsmażam na boczku- pycha:)
Polecam:)
Wieki ich nie robiłam, a szkoda bo to świetny na wykorzystanie resztek.
Ziemniaki z obiadu i czerstwy chleb to chyba nie tylko mój problem, a tak łatwo zmienić go na coś pysznego.
Tym razem wykorzystałam biały chleb bezglutenowy na zakwasie, ale może to być każdy drożdżowy.
Najlepiej ( w/g nas) smakuje z gulaszem - tym razem z indyka, ale może być też i wieprzowy czy wołowy, ale można je też podać z skwarkami z boczku/ masłem i kefirem w letnie dni smakują wybornie
Polecam :)
Składniki:
200g chleba
500g ugotowanych ziemniaków
2 jajka
3-4 łyżki mąki ziemniaczanej + trochę do formowania
sól i pieprz do smaku
kilka gałązek tymianku do gotowania ( można ominąć, choć uważam, że nadaje świetny smak)
Chleb kroję w kosteczkę i przesmażam na oleju/maśle do zrumienienia - tak jak grzanki.
Ziemniaki mielę , lub jeszcze ciepłe przepuszczam przez praskę i studzę odkryte, żeby odparowały.
Do ziemniaków dodaję grzanki i pozostałe składniki- dobrze mieszam, tak żeby grzanki były jednakowo rozprowadzone w cieście
Mąki dodaję w zależności od ziemniaków i stopnia odparowania, może to być mniej lub więcej niż 4 łyżki, ciasto na kluski ma być elastyczne ale łatwo dające się uformować.
Ręce oprószam mąką ziemniaczaną i formuję kluseczki wielkości orzecha włoskiego.
Kluski wkładam do osolonego wrzątku z tymiankiem partiami i tylko tak żeby woda lekko pyrkała przez 8-10 minut
Wyszło mi około 35 klusek i gotowałam na dwa razy po 9 minut.
Po ugotowaniu od razu podaję lub przelewam zimną wodą, a później chwilę odgrzewam w wodzie, lub obsmażam na boczku- pycha:)
Polecam:)
21 października 2018
Ciasto z burakami i malinami
To ciasto piekłam już kilkanaście razy, ale do tej pory nie doczekało się publikacji i właściwie dopiero teraz moi domownicy dowiedzieli się że to z burakami:D
Dodawałam do niego różne owoce, jabłka, gruszki, wiśnie i maliny- świeże owoce są najlepsze, ale maliny chyba najbardziej nam smakują.
Maliny ostatnie już chyba w tym roku, choć zaprzyjaźniona Pani twierdzi że do listopada jak nic będą, byleby nie było przymrozku:)
Tym razem w wersji bezglutenowej, ale mąkę wystarczy zamienić w sumie 1,5 szklanki maki pszennej) i wyjdzie nam pyszne czekoladowe ciasto, bez posmaku buraków ale z słodką kwasowością malin.
W wersji bezglutenowej to ciasto wyrasta ciut bardziej :)
Polecam:)
Składniki na blaszkę 24x 36 cm
0,5 szklanki mąki kukurydzianej
0,5 szklanki mąki ryżowej
0,5 szklanki maki ziemniaczanej
6 jajek M
1,5 szklanki cukru
3 łyżki ciemnego kakao
2 łyzeczki proszku do pieczenia
300 g ugotowanych buraków
200 g świeżych malin
2 łyżki oleju ( u mnie rzepakowy)
Polewa czekoladowa
1/2 kostki masła
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mleka
3 łyżki kakao
Buraki gotuję w łupinkach około 25 minut i studzę.
Zimne obieram i ścieram na tarce, tak samo jak ziemniaki na placki.
Wszystkie mąki przesiewam razem z proszkiem do pieczenia i kakao
Jajka ubijam z cukrem tak długo aż masa zbieleje i powoi swoja objętość, dodaję mieszaniną z mąk, buraki i dokładnie, ale delikatnie mieszam szpatułką.
Ciasto przelewam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wyrównuję górę.
Na cieście rozsypuję maliny.
Ciasto piekę w 180 stopniach30-35 minut do suchego patyczka.
W garnuszku rozpuszczam masło i resztę składników i zagotowuję ciągle mieszając.
Gotuję razem przez kilka minut i od razu wylewam na ciasto
Smacznego:)
Dodawałam do niego różne owoce, jabłka, gruszki, wiśnie i maliny- świeże owoce są najlepsze, ale maliny chyba najbardziej nam smakują.
Maliny ostatnie już chyba w tym roku, choć zaprzyjaźniona Pani twierdzi że do listopada jak nic będą, byleby nie było przymrozku:)
Tym razem w wersji bezglutenowej, ale mąkę wystarczy zamienić w sumie 1,5 szklanki maki pszennej) i wyjdzie nam pyszne czekoladowe ciasto, bez posmaku buraków ale z słodką kwasowością malin.
W wersji bezglutenowej to ciasto wyrasta ciut bardziej :)
Polecam:)
Składniki na blaszkę 24x 36 cm
0,5 szklanki mąki kukurydzianej
0,5 szklanki mąki ryżowej
0,5 szklanki maki ziemniaczanej
6 jajek M
1,5 szklanki cukru
3 łyżki ciemnego kakao
2 łyzeczki proszku do pieczenia
300 g ugotowanych buraków
200 g świeżych malin
2 łyżki oleju ( u mnie rzepakowy)
Polewa czekoladowa
1/2 kostki masła
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mleka
3 łyżki kakao
Buraki gotuję w łupinkach około 25 minut i studzę.
Zimne obieram i ścieram na tarce, tak samo jak ziemniaki na placki.
Wszystkie mąki przesiewam razem z proszkiem do pieczenia i kakao
Jajka ubijam z cukrem tak długo aż masa zbieleje i powoi swoja objętość, dodaję mieszaniną z mąk, buraki i dokładnie, ale delikatnie mieszam szpatułką.
Ciasto przelewam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i wyrównuję górę.
Na cieście rozsypuję maliny.
Ciasto piekę w 180 stopniach30-35 minut do suchego patyczka.
W garnuszku rozpuszczam masło i resztę składników i zagotowuję ciągle mieszając.
Gotuję razem przez kilka minut i od razu wylewam na ciasto
Smacznego:)
8 października 2018
Białe i czekoladowe ciasteczka bezglutenowe
Ten przepis (i kilka innych ) dostałam od znajomej, która ma w rodzinie osoby bezglutenowe.
Zrobiłam i od razu wrzucam, bo znowu zapomnę:)
Jak będzie dalej, zobaczymy, ale po wykluczeniu pieczywa zwykłego juz widzę u nas poprawę, więc będzie nauki ciąg dalszy.
Ten sam przepis jest na ciemne i jasne ciasteczka- wystarczy,że kakao zamienicie na skrobię ziemniaczaną lub tapiokę.
Wałkowanie nie jest najłatwiejsze, szczególnie na samym początku, ale nie podsypujcie za dożo mąki/skrobi, bo ciasto zrobi się kruche
Przypuszczalny czas pieczenia zależy od grubości ciasteczek- cienkie krócej sie pieką i trzeba pilnować żeby się nie przypaliły
Ciasteczka po upieczeniu są twarde i dopiero przełożenie ich dżemem, powoduję że miękną, ale i tak trzeba im dać kilka godzin, suche miękną po 2-3 dniach.
Najlepsze z kwaskowatymi dżemami- u mnie jasne z powidłami, a ciemne z konfiturą z pigwowca- pycha!!
Osobiście wolę tą ciemną wersję, ale warto wypróbować obie.
Ciasteczka można upiec i w "normalnej" wersji- mąkę zamieniamy na pszenną i po sprawie:)
Polecam
Składniki:
130 g mąki kukurydzianej
50 g skrobi kukurydzianej + kilka łyżek do podsypania
100g masła
1 jako M
łyżeczka olejku z "Migałów z Maroka"
1-2 łyżki mleka
3/4 szklanki cukru
20 g kakao ciemnego
Dodatkowo dżem do przełożenia- u mnie powidła śliwkowe i dżem z pigwowca
Wszystkie składniki na ciastka zagniatam tak samo jak ciasto kruche- czyli siekam nożem do powstania kruszonki, a potem szybko zagniatam rękoma.
Ciasto można włożyć na 30 minut do lodówki, ale opuściłam ten etap.
Stolnicę i wałek posypuję skrobią kukurydzianą - można użyć mąkę ziemniaczaną.
Ciasto dzielę na dwie części i wałkuję na grubość około 2- 3 milimetrów.
Ciasto lubi się przyklejać do stolnicy i wałka, ale jak pisałam oszczędnie podsypujemy, bo ostatnie będą już bardzo twarde.
Ciasteczka przy pomocy szerokiego noża przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładam do nagrzanego piekarnika- piekę 10-12 minut
Zimne przekładam dżemem i pozwalam im zmięknąć lub chrupiemy od razu:)
Smacznego :)
Zrobiłam i od razu wrzucam, bo znowu zapomnę:)
Jak będzie dalej, zobaczymy, ale po wykluczeniu pieczywa zwykłego juz widzę u nas poprawę, więc będzie nauki ciąg dalszy.
Ten sam przepis jest na ciemne i jasne ciasteczka- wystarczy,że kakao zamienicie na skrobię ziemniaczaną lub tapiokę.
Wałkowanie nie jest najłatwiejsze, szczególnie na samym początku, ale nie podsypujcie za dożo mąki/skrobi, bo ciasto zrobi się kruche
Przypuszczalny czas pieczenia zależy od grubości ciasteczek- cienkie krócej sie pieką i trzeba pilnować żeby się nie przypaliły
Ciasteczka po upieczeniu są twarde i dopiero przełożenie ich dżemem, powoduję że miękną, ale i tak trzeba im dać kilka godzin, suche miękną po 2-3 dniach.
Najlepsze z kwaskowatymi dżemami- u mnie jasne z powidłami, a ciemne z konfiturą z pigwowca- pycha!!
Osobiście wolę tą ciemną wersję, ale warto wypróbować obie.
Ciasteczka można upiec i w "normalnej" wersji- mąkę zamieniamy na pszenną i po sprawie:)
Polecam
Składniki:
130 g mąki kukurydzianej
50 g skrobi kukurydzianej + kilka łyżek do podsypania
100g masła
1 jako M
łyżeczka olejku z "Migałów z Maroka"
1-2 łyżki mleka
3/4 szklanki cukru
20 g kakao ciemnego
Dodatkowo dżem do przełożenia- u mnie powidła śliwkowe i dżem z pigwowca
Wszystkie składniki na ciastka zagniatam tak samo jak ciasto kruche- czyli siekam nożem do powstania kruszonki, a potem szybko zagniatam rękoma.
Ciasto można włożyć na 30 minut do lodówki, ale opuściłam ten etap.
Stolnicę i wałek posypuję skrobią kukurydzianą - można użyć mąkę ziemniaczaną.
Ciasto dzielę na dwie części i wałkuję na grubość około 2- 3 milimetrów.
Ciasto lubi się przyklejać do stolnicy i wałka, ale jak pisałam oszczędnie podsypujemy, bo ostatnie będą już bardzo twarde.
Ciasteczka przy pomocy szerokiego noża przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładam do nagrzanego piekarnika- piekę 10-12 minut
Zimne przekładam dżemem i pozwalam im zmięknąć lub chrupiemy od razu:)
Smacznego :)
30 września 2018
Ryżowy chleb bezglutenowy
No cóż, zaczynam się na nowo uczyć gotować i piec.
I choć z gotowaniem to jeszcze nie ma takiego problemu to ciasta i pieczywo trochę mnie przerażają.
Będzie pewnie trochę przepisów bez glutenu, ale nie tylko, bo jak wiecie osoby zdrowe i tolerujące gluten nie powinny go całkowicie wykluczyć z swego menu.
Ale nim przejdę do przepisu to sobie ponarzekam- ponarzekam na naszą kochaną służbę zdrowia- kurcze, Małą na hoshimoto leczymy od kilku już lat, a nasza pani doktor , ani razu nie wspomniała, że dobrze by było zrezygnować z niektórych pokarmów-wkurzyłam się, bo to lekceważenie pacjenta, lub obojętność czy niedouczenie ??
Wkurza mnie to, że pielęgniarki chcą zarabiać po 6000 zł widząc jak na oddziałach matki warujące przy swoich dzieciach, wkurza mnie jak staruszek z ograniczoną komunikacją i na wózku czeka po kilkanaście godzin, bez jedzenia i bez przebrania, żeby ktoś go przebadał i odwiózł do domu, wkurza mnie jak kobieta z skomplikowanym złamaniem nogi czeka przez tydzień na operację, bo lekarz wyraźnie zwleka, szukając coraz to nowych przeciwwskazań -na co czeka? na łapówkę??
No ludzie co z wami??
Ja wiem, ze to odpowiedzialność większa i praca nie najłatwiejsza przecież sami wybieraliście ten zawód a teraz wszystkich wokoło szantażujecie, bo chcecie mieć więcej niż inni?
Nie wrzucam też wszystkich do jednego wora, bo są też lekarze i pielęgniarki z powołania i naprawdę służą wiedzą i pomocą, ale jakby tak ich coraz mniej:(
To takie moje przemyślenia z ostatnich miesięcy i 14tu lat życia Małej , ale czy tylko moje?
Wracam do przepisu, bo jednak to blok kulinarny.
Zaczynam od przepisu na chleb bezglutenowy, bo jeść coś trzeba, a te w sklepach są zwyczajnie nie smaczne.
Jako, że w temacie pełzam, bo do raczkowania mi daleko, to wspieram się przepisami osób z większym doświadczenie, ale że ja dość przekorna jestem to zawsze coś w przepisach zmieniam.
Ważne jest to, że pełne szklanki mąk muszą być z kopką, a czas wyrastania nie był za długi, w innym wypadku chleb opadnie, przed włożeniem do piekarnika dobrze jest też nacinać górę, lub po nakłuwać patyczkiem, żeby nadmiar powietrza wydostał się na zewnątrz.
składniki:
2,5 szklanki białej mąki ryżowej
1,5 szklanki skrobi z tapioki
1,5 szklanki maślanki naturalnej lub jogurtu ( nie greckiego)
5 jaj M (4 L)
1 łyżka cukru
2 łyżki zmielonych nasion chia
1 łyżeczka soli himalajskiej
50g świeżych drożdży
60g roztopionego masła
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżki ziaren słonecznika
Jajka powinny mieć temperaturę pokojową
Z drożdży, cukru, 4 łyżek maślanki i 2 łyżek mąki ryżowej robię zaczyn i odstawiam do wyrośnięcia.
W tym czasie maślankę lekko podgrzewam- przez cały czas mieszam bo lubi się rozwarstwiać.
Do miski wsypuję mąkę ze skrobią, dodaję ziarna i sól.
Mieszam.
Dodaję maślankę i jajka, delikatnie wyrabiam do połączenia się składników.
Dodaję zaczyn i przestudzone masło i mieszam.
Ciasto powinno mieć konsystencje gęstej śmietany.
Przekładam do keksówki wysmarowanej tłuszczem i przykrywam folią spożywczą
Autorka przepisu napisała że wyrasta godzinę, ale to chyba zależy od temperatury otoczenia, mój już po 30 minutach włożyłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-50 minut.
Sprawdzam patyczkiem i upieczony wyciągam.
Oddzielam ciasto od blaszki i studzę na kratce kuchennej.
Bochenek po całkowitym wystudzeniu otulam czystą ściereczką i przechowuję w lodówce.
Chleb podczas krojenia nieco się kruszy, ale na ta chwilę nie wiem co jest tego przyczyną.
Może podpowiedzą mi osoby bardziej obeznane w temacie??
I choć z gotowaniem to jeszcze nie ma takiego problemu to ciasta i pieczywo trochę mnie przerażają.
Będzie pewnie trochę przepisów bez glutenu, ale nie tylko, bo jak wiecie osoby zdrowe i tolerujące gluten nie powinny go całkowicie wykluczyć z swego menu.
Ale nim przejdę do przepisu to sobie ponarzekam- ponarzekam na naszą kochaną służbę zdrowia- kurcze, Małą na hoshimoto leczymy od kilku już lat, a nasza pani doktor , ani razu nie wspomniała, że dobrze by było zrezygnować z niektórych pokarmów-wkurzyłam się, bo to lekceważenie pacjenta, lub obojętność czy niedouczenie ??
Wkurza mnie to, że pielęgniarki chcą zarabiać po 6000 zł widząc jak na oddziałach matki warujące przy swoich dzieciach, wkurza mnie jak staruszek z ograniczoną komunikacją i na wózku czeka po kilkanaście godzin, bez jedzenia i bez przebrania, żeby ktoś go przebadał i odwiózł do domu, wkurza mnie jak kobieta z skomplikowanym złamaniem nogi czeka przez tydzień na operację, bo lekarz wyraźnie zwleka, szukając coraz to nowych przeciwwskazań -na co czeka? na łapówkę??
No ludzie co z wami??
Ja wiem, ze to odpowiedzialność większa i praca nie najłatwiejsza przecież sami wybieraliście ten zawód a teraz wszystkich wokoło szantażujecie, bo chcecie mieć więcej niż inni?
Nie wrzucam też wszystkich do jednego wora, bo są też lekarze i pielęgniarki z powołania i naprawdę służą wiedzą i pomocą, ale jakby tak ich coraz mniej:(
To takie moje przemyślenia z ostatnich miesięcy i 14tu lat życia Małej , ale czy tylko moje?
Wracam do przepisu, bo jednak to blok kulinarny.
Zaczynam od przepisu na chleb bezglutenowy, bo jeść coś trzeba, a te w sklepach są zwyczajnie nie smaczne.
Jako, że w temacie pełzam, bo do raczkowania mi daleko, to wspieram się przepisami osób z większym doświadczenie, ale że ja dość przekorna jestem to zawsze coś w przepisach zmieniam.
Ważne jest to, że pełne szklanki mąk muszą być z kopką, a czas wyrastania nie był za długi, w innym wypadku chleb opadnie, przed włożeniem do piekarnika dobrze jest też nacinać górę, lub po nakłuwać patyczkiem, żeby nadmiar powietrza wydostał się na zewnątrz.
składniki:
2,5 szklanki białej mąki ryżowej
1,5 szklanki skrobi z tapioki
1,5 szklanki maślanki naturalnej lub jogurtu ( nie greckiego)
5 jaj M (4 L)
1 łyżka cukru
2 łyżki zmielonych nasion chia
1 łyżeczka soli himalajskiej
50g świeżych drożdży
60g roztopionego masła
2 łyżki siemienia lnianego
2 łyżki ziaren słonecznika
Jajka powinny mieć temperaturę pokojową
Z drożdży, cukru, 4 łyżek maślanki i 2 łyżek mąki ryżowej robię zaczyn i odstawiam do wyrośnięcia.
W tym czasie maślankę lekko podgrzewam- przez cały czas mieszam bo lubi się rozwarstwiać.
Do miski wsypuję mąkę ze skrobią, dodaję ziarna i sól.
Mieszam.
Dodaję maślankę i jajka, delikatnie wyrabiam do połączenia się składników.
Dodaję zaczyn i przestudzone masło i mieszam.
Ciasto powinno mieć konsystencje gęstej śmietany.
Przekładam do keksówki wysmarowanej tłuszczem i przykrywam folią spożywczą
Autorka przepisu napisała że wyrasta godzinę, ale to chyba zależy od temperatury otoczenia, mój już po 30 minutach włożyłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-50 minut.
Sprawdzam patyczkiem i upieczony wyciągam.
Oddzielam ciasto od blaszki i studzę na kratce kuchennej.
Bochenek po całkowitym wystudzeniu otulam czystą ściereczką i przechowuję w lodówce.
Chleb podczas krojenia nieco się kruszy, ale na ta chwilę nie wiem co jest tego przyczyną.
Może podpowiedzą mi osoby bardziej obeznane w temacie??
Subskrybuj:
Posty (Atom)








