Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

5 maja 2019

Syrop z mięty i pokrzywy

Dla mnie zaczął się   słoikowi okres i choć co roku obiecuję sobie, że będę się ograniczać, to i tak zawsze kończy się tak samo. Nie potrafię przejść obojętnie obok takiego dobra, tym bardziej  że mam go za darmo i to w ekologicznej wersji.
Mam już sok z mlecza- przygotowany tak jak ten (klik) tylko gotowałam połowę krócej, idealnie sprawdza się przy racuchach i innych słodkich placuszkach, za kilka dni zapewne będzie syrop z kwiatów czarnego bzu (klik)


Syrop z mięty i pokrzywy przygotowuję cały rok-  rozcieńczony idealnie gasi pragnienie w letnie dni, ale tak samo uwielbiam pić go zimą z ciepłą herbatą, często miętową lub pokrzywową właśnie.
O dobroczynnych walorach mięty i pokrzywy pisać nie będę, bo chyba każdy wie, jak wiele one nam dają, a że warto przekonałam i przekonuję  się sama każdego dnia.

Cóż syrop nie zachęca wyglądem, ale przekonałam się nie raz, że to co nie wygląda smakuje równie dobrze, jak te "sklepowe" a jest bez konserwantów i ulepszaczy.
Jeszcze tylko moja podpowiedź.
W oryginalnym starym przepisie jest "weź i drobniutko posiekaj" kolor jest ładniejszy, ale poparzona byłam cała,a dłonie "szczypały" przez kilka dni.
Uczucie dość nieprzyjemne, dlatego pokrzywę miele w maszynce do mięsa.
Próbowałam na sokowirówce wolnoobrotowej, ale zaczęła się "dusić" i zrezygnowałam. Fakt można wycisnąć sok, ale raczej w mniejszych ilościach ( to sprawdziłam) a i zwykła sokowirówka daje radę, ta jednak "poszła " do Córki.
Jak widzicie możliwości jest kilka, wybór pozostawiam Wam, ale zachęcam  do wypróbowania :)


Składniki
 500g liści pokrzywy
100- 200 g liści mięty
3 l filtrowanej wody
1,5 kg cukru
2-3 cytryny lub 15g kwasku cytrynowego


Liście pokrzywy i mięty płuczę kilkakrotnie. Pokrzywę mielę w maszynce do mięsa można bardzo drobno posiekać.
Miętę pozostawiam w całości, dodaję cytrynę ( jeżeli używam kwasek, to dodaję dopiero następnego dnia)
Wszystko przekładam do garnka, wlewam litr wody i podgrzewamy na małym ogniu.
Nie zagotowuję!
Odstawiam na 24 godziny.

Następnego dnia zagotowuję 2l wody, rozpuszczam w nim cukier, dodaję pokrzywę i miętę- gotuję 3 minuty, dodaję kwasek ( jeżeli nie dodałam cytryny) i gotuję jeszcze 2 minuty.
Odstawiam jeszcze do naciągnięcia na 10 minut.
Całość odcedzam, najlepiej przez chustę serowarską, ale można użyć też płótna, lub gazy kilkukrotnie złożonej. Syrop przelewam do wyparzonych słoików lub butelek, zakręcam i od razu pasteryzuję przez 10 minut.
Syrop jest jeszcze ciepły, dlatego wkładam do gorącej wody.
Można też  słoiki przykryć kocem i zostawić tak do wystygnięcia, ale trzeba pamiętać o dokładnym ich umyciu i wyparzeniu. Według mnie pasteryzacja daje większe bezpieczeństwo przechowania, aczkolwiek tracimy nieco na wartości syropu


17 marca 2019

Frużelina z kiwi i melona

Frużelinę z kiwi już robiłam kilkakrotnie,
Tym razem miałam też do szybkiego zjedzenia melona, na którego jakoś nie znalazł się nikt chętny, a żeby nie wyrzucać wrzuciłam do garnka
Z podanych składników wyszedł 1litr frużeliny, dlatego część poleciała do słoików,
Najczęściej dodaje do deserów, tartaletek, ale mnie osobiście najbardziej smakuje z zwykłym jogurtem i zjadam na drugie śniadanie, jak i na podwieczorek.
Jogurt domowy ( klik) w przeciwieństwie do tych kupnych jest dobrze tolerowany przez nasze organizmy, a obie z Lilą mamy nietolerancje laktozy.


Polecam:)

500g obranego kiwi
500g obranego melona
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 galaretka o smaku kiwi
sok z 1 limonki
2-3 łyżki cukru
1,5 szklanki zimnej wody
0,5 szklanki wrzątku


Melona kroję  w kosteczkę, podlewam szklanką wody, dodaję cukier i gotuję około 5 minut.
Kiwi kroję w nieco większą kostkę, dodaję do melona- gotuję kolejne 5 minut.
Mąkę rozprowadzam w 0,5 szklanki zimnej wody, wlewam do owoców i gotuję 1 minutę, tylko tyle żeby mąka się podgotowała i straciła swój surowy smak.
Galaretkę rozpuszczam we wrzątku i wlewam na samym końcu, delikatnie mieszam i gotowe.
Jeżeli część przeznaczycie do słoików, to muszą być wyparzone i od razu przekładamy i pasteryzujemy  5 minut


9 września 2018

Grzaniec ze śliwkami i z winem

Smakuje trochę tak jak grzaniec, choć alkohol całkowicie wyparowuje podczas gotowania.
Zimą cudownie rozgrzewa i przypomina o ciepłej i słonecznej jesieni.
Owoce można wykorzystać do ciasta lub zajadać ze smakiem :)
Jak widać ja ciągle w słoiczkach siedzę, ale nie potrafię odmówić jak ktoś mówi- "Bierz, bo wyrzucę"
Zrobiłam już  powidła te dla leniwych (klik),   ocet śliwkowy (klik) i nutelle śliwkową w identyczny sposób jak tą jeżynową tylko zmieniłam owoce
i mam nadzieję że na tym skończę zaprawianie , bo pokażę jeszcze słodkości z śliwkami, a co za dużo to niezdrowo, prawda?

Polecam:)
tylko opiszcie sobie dokładnie słoiczki- mój Zięć wylał jeden słoik, myśląc, że kompot sfermentował;D
Młody jest to i mu wybaczono;D
śliwki upychałam do 5 słoików (3/4 l), ale można dać mniej i zwiększyć ilość zalewy


Składniki:
3 kg śliwek
500g cukru
2 szklanki wody
2 szklanki wina czerwonego ( wytrawne lub półsłodkie)
1 łyżka mielonego cynamony
1/2 płaskiej łyżeczki mielonego imbiru
po 2 goździki na słoik.


Śliwki myję, osuszam i wypestkuję.
Równomiernie rozkładam do słoików 3/4 l lub litrowych , tak do 3/4 wysokości słoików.
Wkładam po 2 goździki
Do garnka wlewam wino i wodę, dodaję cukier, imbir i cynamon, gotuję tak długo aż cukier się rozpuści i zniknie piana.

Gorącym syropem zalewam śliwki, zakręcam i od razu pasteryzuję przez 15 minut.
Słoiki ostrożnie wyciągam, odwracam do góry dnem i pozostawiam do wystudzenia.


2 września 2018

Sałatka z cukinii z cynamonem,

Jestem , choć trudno wrócić po takiej przerwie.
Wracam  pełna pomysłów i przepisów, tyle że muszę dokończyć zaprawy.
A jak tam u Was- zaprawiacie jeszcze, czy też nie?
Mnie zostały jeszcze na pewno śliwki gruszki i kapusta, czyli widać światełko w tunelu:D
choć jak znam życie, ktoś, coś jeszcze dorzuci, a ja nie umiem odmówić jak dostaje owoce i warzywa, takie swojskie, nie pryskane i na nawozach naturalnych.

Dzisiaj podrzucam przepis, który polecam wszystkim lubiącym cynamon i egzotyczne smaki, bo choć cynamonu niewiele, to ma moc,
No i sałatka mało reprezentacyjna, ale ja już nauczyłam się nie oceniać przed spróbowaniem
W przepisie mam "Sałatka z cukinii z cynamonem" choć dla mnie to raczej nie sałatka typowo obiadowa, a bardziej pasuje do kanapki czy śledzia, ale do mielonego też będzie pasować:)

Polecam, mnie bardzo smakuje:)




Składniki na 6 słoiczków po 330ml każdy:

1,50-1,70 kg cukinii
3 ( około 800g )papryki czerwone
0,5 kg cebuli
2,5 łyżki soli
2 szklanki cukru
3/4  szklanki octu
1 łyżeczka papryki słodkiej
1 łyżeczka pieprzu
0,5 łyzeczki papryki ostrej
0,5 łyżeczki cynamonu.

Cukinie obieram i pozbywam się gniazd nasiennych- ścieram na dużych oczkach.
Cebule i paprykę obieram i drobno kroję.
Warzywa solę, mieszam i odstawiam na 3 godziny.
Po tym czasie odlewam trochę soku.


Do warzyw dodaję wszystkie przyprawy, mieszam i gotuję przez 1 godzinę.
Sałatkę przekładam do wyparzonych słoików, oczyszczam  i zakręcam.
Słoiki pasteryzuję przez 15 minut, studzę obrócone do góry dnem.

Smacznego :)


22 lipca 2018

Dżem wiśniowo bananowy




Przepis na ten dżem znalazłam na portalu- " Przyślij Przepis" w ubiegłym roku.
Wiśnie uwielbiam pod każdą postacią  to musiałam wypróbować- pycha!!
W tym roku też przygotowałam, ale jakoś czasu na pisanie posta brakowało, niestety.
Widziałam jednak że jeszcze są wiśnie dostępne to podaje do wypróbowania, a mnie dla pamięci:)
Przepis przeszedł lekką modernizację i w takiej formie go podaję



Polecam:)

Składniki na 6-7 małych słoiczków
1kg wiśni
2-3 dojrzałe ( mogą być z plamkami) banany
15 g pektyny
300g cukru


Zaczynam od wyparzenia słoików i zakrętek- przekładam na czystą ściereczkę i zostawiam do wystudzenia.
Wiśnie myję i zostawiam na durszlaku do ocieknięcia, dryluję.
Mała nie lubi skórek w dżemach, dlatego wiśnie razem z bananami zmiksowałam w "Kasi" nasadką do siekania, ale można użyć dobrego blendera.
Pulpę przekładam  do rondla z grubym dnem i zagotowuję.
Cukier mieszam razem z pektynami i wsypuję do gotujących się owoców- dokładnie mieszam i gotuję kolejne 3 minuty.
Po wyłączeniu gazu mieszam do zniknięcia piany.
Gorący dżem przekładam do słoiczków, czyszczę gwinty i zakręcam.
Słoiki odwracam do góry dnem na 15 minut.

Smacznego:)

19 listopada 2017

Dżem marchewkowy



miało juz nie być zapraw w tym roku, ale jak znam siebie, to znowu nie wrzucę na bloga a byłoby szkoda:)
Przepisów jest wiele, ja dostałam od Koleżanki, ale z czasem dokonałam kilku zmian, dopasowując do siebie i mojej rodziny.
Przede wszystkim dodałam żel-fixy, jednak wolę, gdy dżem ma konsystencje i właściwości dżemu, a nie papki, dodałam dwie przyprawy, które według mnie podkręciły jego smak.
No właśnie smak- nikt się nie domyśli, ze to dżem z marchewki, szczególnie polecany dzieciom, które jej nie chcą jeść, lub jedzą warzyw za mało, za to lubią takie smarowidełka.

 dżem w miseczce " Serce-Salsa" Firmy Ambition

Polecam:)

Składniki:
2 kg marchwi
3 cytryny ( skórka z 2 sok z 3)
500g cukru
płaska łyżeczka ostrej papryki w proszku
łyżeczka cynamonu w proszku


Marchew obieram i ścieram na dużych oczkach tarki do warzyw (  posiłkowałam sie Kasią, ale można pokroić ją w plasterki)
Zalewam wodą, tak by była do poziomu marchwie ( około 2l) i gotuję do miękkości, około 20-25 minut
Ugotowaną marchew odcedzam zachowując 200ml wody z jej gotowania i wszystko  razem miksuję
W zależności jak lubicie, ja jednak zmiksowałam ( Kasią -noże do mięsa) na mus.
Mus przekładam do garnka z grubym dnem, dodaję cukier i skórkę+sok z cytryn i przyprawy- gotuję, ciągle mieszając przez 15-18 minut.


Dodaję żel-fix i gotuję jeszcze 1 minutę.
Gorący dżem przekładam do wygotowanych słoiczków, oczyszczam gwint, dokładnie zakręcam.
Słoiczki pasteryzuje 8-10 minut.
Odwracam do góry dnem, po 15 minutach, ponownie odwracam i odstawiam do ostygnięcia
Z czym jeść?

https://dajar.pl/ambition
na przykład z deserami, z naleśnikami, można  z słodką bułeczką, albo tak jak ja lubię najbardziej   prosto ze słoiczka;)
Smacznego :)




Zdrowa jesień na talerzu



5 listopada 2017

Żurawina

Po grzybach zastał czas żurawiny i podobno mają obfite zbiory:)
 i coś w tym chyba jest, bo tak taniej świeżej żurawiny u nas jeszcze nie było
Ja za żurawiną nigdy nie przepadałam- ale też znałam tylko suszoną, teraz gdy spróbowałam przetworów ze świeżej przekonują się do niej coraz bardziej.
Dostałam sprawdzone przepisy i pewnie wrzucę je jeszcze w tym roku, bo nigdy nie wiadomo jak będzie w następnym, a mam nadzieję że komuś sie przydadzą.
Dzisiaj przepis na sok,.
Chociaż sok to chyba za dużo powiedziane, bo tutaj żeby go otrzymać trzeba go gotować, a mnie sok kojarzy sie z czymś bardziej surowym.
Choć właściwie, jak przygotowuje sok w sokowniku to też jest ściągany na parze.
Przepis od Mamy, podobno z gazetki kościelnej, od sióstr, hm tylko jakich?
Nie wiemy:)
ale jest nieco przeze mnie zmodyfikowany, po odciśnięciu soku, zostało jeszcze dużo owoców pełne smaku i soku i żal było tego wyrzucić.
Przejrzałam jeszcze raz przepis od Beatki (klik) i pomyślałam, ze jest nawet podobny- wlałam jedną butelkę soku, zmiksowałam, ponownie zagotowałam i przełożyłam do wyparzonych słoiczków- odstawiłam i mam pyszny dodatek do wędlin, mies i serów.
Mimo dodania cukru i sok i konfitura jest kwaskowata i gdzieś tam w tyle gorzkawa- przepyszna!
A od Beatki dostałam już przepis na brusznicę (klik) jest świetna, ale tych w tym roku u nas nie było, a szkoda :)


Polecam:)
Składniki:

500g żurawiny
25 dag brązowego cukru"Diamant"
1/2 l wody
sok z połowy cytryny
kawałek imbiru ( ominęłam)



Żurawinę myję i dokładnie osuszam, zasypuję  na noc cukrem ( nie wiem czy to ma sens, bo nic sie po nocy nie zmieniło, ale jak było w przepisie tak zrobiłam)
Rano dodaję 0,5l wody i sok z cytryny ( oraz imbir)- gotuję od momentu wrzenia przez 10 minut.
Przecedzam i wlewam do wygotowanych słoiczków lub butelek, dokładnie zakręcam i odstawiam do wystygnięcia- nie trzeba pasteryzować.

I tyle, szybko i prosto:)
I gwarantuję wam, że ten sok wiele sie różni od tego który można kupić- jest bardziej aromatyczny i gęstszy - po prostu przepyszny, bo o zdrowotności pisać chyba nie trzeba:)



Złocista Kuchnia Diamant


23 sierpnia 2017

Bób po bolońsku do słoików na zimę

Zaczynam sie gubić i nie wiem kiedy przeleciały mi trzy ostatnie dni.
Zapraw zamiast ubywać to przybywa, robota goni, a ja zaczynam myśleć o zimie.
Nie dlatego ze lubię, jestem ciepłolubna, ale w zimie mam chwilę oddechu i mogę nieco odpocząć
W zimie też będziemy wcinać wszystko to co teraz upycham w słoikach i to chyba jedyny motywator ;)
Dzisiaj coś na co wpadłam juz w ubiegłym roku- mój M nie przepada za bobem, ja z Małą możemy za to go jeść na okrągło- i tak powstał ten przepis.
W takiej formie ślubny wcina, więc postanowiłam przygotować kilka słoiczków i na zimę, gdy świeży  bób nie jest juz dostępny, a mrożonego u nas nie widziałam.
Bób pasteryzowany (klik) używam do past, sałatek i innych przepisów(klik), a ten będzie na szybki obiad, bo wystarczy podsmażony boczek i wędlina ( nawet resztki) pajda dobrego chleba i gotowe.
To co dacie sie skusić na kilka słoiczków?
u nas bób jeszcze dostępny więc polecam.
Porcja na około 3 litry


Składniki:
1 kg bobu
2 kg pomidorów
4-6 z czosnku
2 marchewki (mniejsze)
1 pietruszkę
2 duże cebule
3-4 łyżki oleju
garść posiekanego koperku
łyżeczka soli
0,5 łyżeczki mielonego pieprzu
2-3 gałązki tymianku
kilka listków bazylii i oregano


Bób wrzucam do osolonego wrzątku i gotuję 5 minut.
Ma być al dente- 3krotna pasteryzacja zrobi resztę.
Ugotowany odcedzam, zalewamy zimną wodą i obieram  skórki (jeżeli wam nie przeszkadzają można zostawić)
Pomidory parzę w wrzątku, ściągam skórkę  i miksuję blenderem- część można pokroić w kostkę
Marchewkę i pietruszkę obieram i ścieram na dużych oczkach tarki do warzyw
Cebulę drobno kroję i szklę na oleju, dodaję marchewkę i pietruszkę, czosnek przeciśnięty przez praskę, przyprawy,zmiksowane pomidory i gotuję do miękkości warzyw.


 Dodaję bób i posiekany koperek- zagotowuję, (w tym momencie wyciągam łodygi tymianku) przekładam do słoików i od razu zakręcam.
Pasteryzuję 30 minut.
Po upływie 24 godzin pasteryzuję ponownie i powtarzam ten proces po upływie kolejnej doby.
Polecam.


9 lipca 2017

Delikatna galaretka porzeczkowa

U mnie porzeczki już dojrzały, ale że jest ich zdecydowanie mniej, to zamiast soku zrobiłam taki prawie dżem, bo bez pestek i skórek

Na blogu jest przepis na "Szybkie ciasto z porzeczkami" (klik), które jak widzę nie tylko u mnie robi furorę- wiec polecam i ten przepis 
Ten przepis to coś pomiędzy sokiem, a galaretką na surowo i można go zrobić z dowolnych porzeczek.
Galaretki na surowo bardzo lubię, ale przez kwaśne deszcze lubią sie psuć, dlatego przepis lekko zmodyfikowałam i poddałam krótkiej pasteryzacji.
Nie straciły wiele ze swoich dobroci, a smak jest przepyszny i bardzo przypomina smak surowych porzeczek
Zmniejszyłam też ilość cukru- jeżeli pasteryzuje to nie trzeba go aż tak dużo.
Galaretka nie jest za słodka i ciągle kwaskowata, nie zmniejszałabym już ilości cukru


Potrzebujemy tylko i wyłącznie dwóch produktów,  jak widać galaretka  nie jest bardzo twarda, dobrze się rozsmarowuje,ale można jej też użyć do ciast, deserów czy do babeczek
I właśnie dlatego też nie podam ilości słoiczków- przelewam galaretkę do 3 różnych wielkości i wykorzystuje jak wyżej

Przepis mam od Teściowej, ale podaje juz z moimi zmianami.
Polecam, bo jest przepyszny :)

Składniki
2- 2,200kg porzeczek (obranych, bez szypułek)
2 -2,200kg cukru
 Ilość cukru zależna od tego ile będzie ważył sok proporcje 1:1


Obowiązkowo słoiki gotuję ( można  wyparzyć w piekarniku) tak samo pokrywki.
Umyte, oczyszczone owoce przepuszczam przez wyciskarkę, ale można przez sokowirówkę, czy specjalną maszynkę do pomidorów.
Sok ważę i tyle samo wsypuję cukru.


Podgrzewam na małym ogniu, nie doprowadzając do wrzenia.
Gdy syrop jest już gorący, a cukier sie rozpuścił przelewam do gorących słoików, momentalnie zakręcam

Dodatkowo pasteryzowałam słoiki 5 minut, żaden nie będzie miał prawa sie zepsuć- Wy robicie według uznania i na własna odpowiedzialność.
Słoiki odwracam do góry dnem i przykrywam grubym wełnianym kocem.
Po kwadransie odwracam, przykrywam i zostawiam do całkowitego wystudzenia.
Smacznego :)



2 listopada 2016

Syrop z pigwowca lub pigwy

Banalnie prosty przepis na syrop pełen witamin i smaku.
Herbata smakuje nieziemsko i mogę ją pić na okrągło:)
Polecam, szczególnie teraz gdy z oknem mamy deszczową jesień, a wirusy szaleją


Składniki
1kg cukru ( 1,5 kg)*
1 kg owoców pigwowca lub pigwy


Owoce dokładnie myję i odsączam na durszlaku.
Suche przekrawam na pół i wydrążam gniazda nasienne, a następnie kroję na cienkie plasterki.
.
Owoce układam w dużym wyparzonym słoju przesypując warstwy cukrem.
Ugniatam, przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce na 2-3 dni.


Słój należy kilkukrotnie potrząsnąć, tak żeby cukier rozpuścił się w powstałym syropie.
Gdy mam już gotowy syrop, całość przekładam na durszlak i odcedzam.
Syrop rozlewam do wyparzonych słoiczków /butelek, zakręcam wyparzonymi zakrętkami i pasteryzuję 5 minut, od zagotowania wody.
Odcedzonych owoców nie wyrzucam, tylko zalewam wodą i zagotowuję- gotowy kompot/ syrop pijemy na bieżąco.
Może nie ma już tyle właściwości, ale smaku i cukru jest wystarczająco dużo i szkoda, żeby się zmarnowało:)

*Jeżeli  dodacie cukru w proporcji 1,5 do 1, czyli 1,5 kg cukru na 1 kg owoców, to syrop można przechowywać bez pasteryzacji i odcedzania.
Wystarczy po ułożeniu owoców przesypanych cukrem dokładnie oczyścić ranty, zakręcić wyparzonymi słoikami, odstawić na 2 -3 dni w ciepłe miejsce i pamiętamy o wstrząsaniu.
Potem wynosimy do zimnego pomieszczenia



19 października 2016

Dżem z pigwowca

Pigwę odkryłam stosunkowo niedawno i zaczęłam od syropu- pycha !!
Mój syrop już sie robi  więc pewnie wrzucę jeszcze na bloga:)
A dlaczego warto?
bo ma tyyyle właściwości, a witaminy C więcej od cytryny:)
Do tego pigwowca czy pigwę można kupić na bazarku i ma się pewność że nie są pryskane.
Szkoda ze tak mało osób wie o tym owocku i często jest wyrzucane, bo niestety na surowo sie nie nadaje do zjedzenia.
Jest twarde jak kamień i do tego niemożebnie kwaśne:)
Owoce można dość długo przechowywać, wiec też nie trzeba całego przetwarzać i robić sobie syropy na bieżąco, ja jednak zrobiłam porcję dżemu- będzie idealne do słodkich tortów i ciast.

Nie można pomylić pigwowca z pigwą- różnią się i kształtem i wielkością ( oba owoce na zdjeciach) podobno trzeba go też inaczej przetwarzać
Ja jednak nie znalazłam  szczegółowszych  informacji i robię oba jednakowo.
Tu też muszę podziękować Kuzynowi dzięki któremu mam niezły zapas pigwowca :)
Do dżemu dodaje jednakową ilość i owoców i cukru- jeżeli lubicie słodsze to można zwiększyć proporcje 1:1,5



Składniki:

1, 5 kg owoców pigwowca
1,5 kg cukru.


Owoce myję dokładnie, przekrawam na pół i wydłubuję łyżeczka gniazda nasienne
Układam na brytfance wyłożonej papierem do pieczenia i piekę w temperaturze 150 st około 45-50 minut.
Owoce myszą zmięknąć, a skórka się zmarszczyć.
Ciepłe miksuję na papkę, którą później przecieram przez sito.
Do papki dodaje cukier i podsmażam na małym ogniu nie przerywając mieszania przez kolejne 20-30 minut.
Masa  zgęstnieje i po nałożeniu odrobiny na zimny talerzyk  szybko tężeje.
Dżem  zbrązowieje, niestety.

Gorący przekładam do wyparzonych, gorących słoiczków, wycieram dokładnie rant i zakręcam wyparzonymi zakrętkami,
Dokładnie zakręcam i odwracam do góry dnem.
Koniec:)
choć wszyscy stali czytelnicy wiedz, że ja i tak wstawiłam do gorącej wody do pasteryzacji na 5 minut:)
No cóż, tego już chyba nie zmienię;)

Dżem mimo takiej ilości cukru jest dalej kwaskowaty, ale jak wspomniałam będzie idealnie równoważył słodkie wypieki



Owoce pigwy nie nadają się do jedzenia na surowo, ponieważ są twarde i kwaśne (dlatego nazywane bywają polską cytryną), jednak można z nich przygotować wiele przetworów o zaletach zarówno smakowych, jak i zdrowotnych: miód, marmolady, dżemy, powidła, kompoty, soki, pasty, nalewki oraz wina. Ze względu na wygląd, pigwa pospolita często jest mylona z pigwowcem japońskim (Chaenomeles japonica), jednak owoce pigwowca są wyraźnie mniejsze, twardsze i kwaśniejsze niż owoce pigwy, ale jednocześnie bardziej aromatyczne. To właśnie ich kwaskowy smak można odnaleźć w klasycznej nalewce zwanej pigwówką. Jednak w kuchni oba rodzaje owoców można stosować zamiennie i wytwarzać na ich bazie liczne przetwory

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/pigwa-nie-tylko-na-przeziebienie-wlasciwosci-lecznicze-pigwy_42012.html
Owoce pigwy nie nadają się do jedzenia na surowo, ponieważ są twarde i kwaśne (dlatego nazywane bywają polską cytryną), jednak można z nich przygotować wiele przetworów o zaletach zarówno smakowych, jak i zdrowotnych: miód, marmolady, dżemy, powidła, kompoty, soki, pasty, nalewki oraz wina. Ze względu na wygląd, pigwa pospolita często jest mylona z pigwowcem japońskim (Chaenomeles japonica), jednak owoce pigwowca są wyraźnie mniejsze, twardsze i kwaśniejsze niż owoce pigwy, ale jednocześnie bardziej aromatyczne. To właśnie ich kwaskowy smak można odnaleźć w klasycznej nalewce zwanej pigwówką. Jednak w kuchni oba rodzaje owoców można stosować zamiennie i wytwarzać na ich bazie liczne przetwory

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/pigwa-nie-tylko-na-przeziebienie-wlasciwosci-lecznicze-pigwy_42012.html

12 października 2016

Ciuć-pajs pasta paprykowa

Myślałam, ze sezon zapraw mam juz za sobą, ale dostałam słoiczek i przepis na coś co wcześniej nie spotkałam, a i w necie nie ma nic pod tą nazwą.
Dostałam ją od Mamy, a Ona od swojej dobrej Koleżanki- takie przepisy uwielbiam i jak tylko mogę gromadzę  w moim zeszycie i blogu.

Co to ciuć-pajs?
Nie mam pojęcia z jakiej kuchni przywędrowała i dlaczego taka nazwa, ale  to ostra pasta paprykowa.
Powiedziałabym nawet że jak na nas bardzo ostra, ale smak uzależnia- spróbujesz raz, krzywisz sie i za chwilkę sięgasz po następna porcję:)
Na pewno zastępuje ketchup i tak też go zjadamy, choć ostatnią łyżkę dodałam do zupy pomidorowej i było pysznie:)

W mojej wersji już nieco łagodniejsza, ale kto lubi ostre to w nawiasach podam oryginalną gramaturę
Zamiast przecieru pomidorowego w słoiczkach można dodać ten w płynie, ale trzeba dużej gotować, żeby płyny  odparowały


Składniki:
3 kg papryki czerwonej
20og papryki chili ( 300g)
2 główki czosnku
200g przecieru pomidorowego
1 szklanka oleju
0,5 szklanki octu
3-4 łyżeczki soli (do smaku)
0,5 szklanki cukru
5 liści laurowych
10 ziarenek ziela angielskiego


Papryki myję i oczyszczam z gniazd nasiennych, a następnie razem z czosnkiem mielę w maszynce do mięsa.
Dodaję sól, przecier pomidorowy, cukier, olej i gotuję 20 minut
Do  pulpy dodaję liście laurowe i ziele angielskie gotuję kolejne 10 minut.
Teraz dopiero dodaję ocet i gotujemy kolejne 10 minut.


Można jeszcze doprawić, cukrem czy solą .
wyjmuję liście laurowe i jak się da ziele angielskie.
Teraz moje zmiany:
Pulpę zmiksowałam blenderem, nie lubię takiej ziarnistej konsystencji, ale można ten krok ominąć.
Gorące przekładam do wyparzonych słoików, oczyszczam gwinty, zamykam wyparzonymi zakrętkami i odwracam do góry dnem do całkowitego ostudzenia.
Ci co tu wpadają, wiedzą, ze prawie wszystkie przetwory pasteryzuję i tak było i tym razem- gorące włożyłam do  gorącej wody, a że słoiczki małe to 10 minut wystarczyło:)

To jak- skusicie się?