Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki do zup. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki do zup. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2018

domowa bulionówka #2

Jeden przepis ju jest tutaj(klik)
ta różni sie  składem i smakiem, ale beż względu którą wersje przygotujecie, macie pewność że przygotujecie o wiele zdrowszą wersje niż wszystkie sklepowe kostki.
Przygotowałam je na bazie przepisu z Termomixa, którego ja nie mam, ale dostałam przepis i musiałam go wypróbować
Wykorzystałam tez przyprawy firmy Tradismak, które testuję już od jakiegoś czasu i jestem nimi zachwycona.

Wiem, wiem, powiecie dostała i musi zachwalać, ale porównajcie tylko składniki  -choćby z vegetą i zobaczycie duża różnicę. Przede wszystkim są bez glutenu, soli, wzmacniaczy smaku i innych E dodatków.
Tylko znane zioła, a smak porównywalny do tych wiodących, dostępnych w sklepie.
Taka jest moja opinia, a Wy musicie sami zdecydować
Przepis podaje juz z moimi zmianami



Składniki:

200g selera naciowego
200g marchewki
150 g cukinii
100g pomidorów
50 g pora
50g cebuli
50 g pieczarek
50g wina białego ( u mnie półwytrawne)
50 g sera parmezan
1 duży liść laurowy
5 ziarenek ziela angielskiego
120 g soli
1 łyżka przyprawy jarskiej
1 łyżeczka przyprawy grzybowej
1 łyżka  przyprawy prowansalskiej
1 łyżka oleju
1/2 łyżeczki posiekanego rozmarynu


Seler, por, pieczarki kroję w plasterki.
Cukinię i pomidory w półplasterki, a cebulę w kosteczkę, natomiast marchewkę ścieram na dużych oczkach.
Wszystkie warzywa i przyprawy przekładam do garnka, wlewam 3/4 szklanki wody i wino- razem gotuję 25 minut.
Dodaję tarty żółty ser - mieszam i odstawiam na chwilkę do ostygnięcia.
Następnie dokładnie miksuję, można wyjąć liść laurowy i ziele.


Papkę przekładam do wyparzonych słoiczków i przechowuję do miesiąca w lodówce.
Z tej porcji wychodzą dwa takie słoiczki i jeżeli gotujecie regularnie to spokojnie je wykorzystacie
Jeszcze jedno ilość soli jest tutaj istotna- jest konserwantem i nie pozwala papce zamarznąć( jakby ktoś chciał ją mieć na dłużnej:)
Idealnie sprawdza się w zupach i sosach, do rosołu dodaję jednak mniej bo bałam się żeby nie wpłynęło na klarowność zupy.
W przepisie pisze że kopiata łyżeczka + 1 kostce bulionu/rosołku
ja dodaję jej jednak nieco więcej, szczególnie jeżeli w zupie są surowe ziemniaki.

Polecam:)




8 października 2017

Pszteciki nie tylko świąteczne

czyli z kapustą kiszoną i grzybami.
Użyłam do nich świeżych, ale można je zastąpić mrożonymi- po rozmrożeniu procedura taka sama, czyli przesmażamy do odparowania i lekkiego zrumienienia
Pyszne nie jako dodatek do barszczu lub solo zamiast kana




Składniki:
1  szklanka letniego mleka
4 szklanki mąki
2 łyżki oleju
2 jajka M
1 łyzka cukru
15 g świeżych drożdży
szczypta soli

dodatkowo
1 jajko
olej do smażenia
Farsz
500g grzybów leśnych
250 g kapusty kiszonej
1 cebula
1 łyżka bułki tartej2 łyżki posiekanej natki  pietruszki
pieprz do smaku


Farsz:
Grzyby oczyszczam i kroję w niezbyt cienkie plastry.
Kapustę płuczę - w zależności od jej kwasowości i preferencji 1- lub 2 krotnie i drobno siekam.
Na 2 łyżkach oleju szklę drobno pokrojoną cebulę, potem dodaję grzyby i  smażę do odparowania wody, czasami delikatnie mieszając.
Gotowe grzyby mieszam z kapustą, dodaję bułkę tartą i natkę, mieszam i doprawiam pieprzem
Ciasto:
W mleku rozpuszczam drożdże razem z cukrem.
Dodaję 2 jajka i olej dokładnie  mieszam.
Do mąki ( 3,5 szklanki) dodaję sól i wlewam mieszaninę mleka z dodatkami- wyrabiam .
Na początku można robotem, pod koniec już wyrabiam ręcznie i w razie potrzeby podsypuję mąką.
Ciasto jest elastyczne i miękkie, na początku wręcz mokre, ale takie ma być.
Ciasto przekładam do miski, przykrywam i odkładam na godzinę w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.


Gdy podwoi swoją objętość jest gotowe,  przekładam połowę  na stolnicę podsypaną mąką i wałkuję długi prostokąt .
Farsz rozkładam na obu stronach, środek smaruję rozbełtanym białkiem i zwijam ( do środka)
Kroję na kawałki- u mnie to około 6-7 cm długości
Jak ja to robię pokazałam już w wcześniejszych postach TUTAJ(klik)
Każdy kawałek smaruję białkiem i posypujem ulubionymi przyprawami lub ziarnami- u mnie czarnuszka.
Gotowe przekładam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w 175 stopniach przez 25 minut na złoty kolor

Smacznego :)

3 stycznia 2016

Poświąteczne gotowanie

Witam w Nowym Roku i wszystkim życzę samych dobrych chwil.
Trochę mnie nie było na blogu, ale święta Bożego Narodzenia to okres dla nas bardzo tradycyjny, przepisy nie zmieniane od bardzo wielu lat.
Jak twierdzi moja córa widoki są hard rockowe więc zdjeć nie robię- może ma i rację, ale też ilości na 7l gar podawać raczej trudno :)
Zupę rybną - taką z karpich głów, ogonów i podrobów nauczyła mnie gotować Babcia mojego M, bo w mojej rodzinie takiej sie nie jada i powiem wam, że początki były ciężkie- w pierwszym roku jej nie tknęłam:(  teraz sobie nie wyobrażam świąt bez niej, ale  boję się że moje dziewczyny dalej tradycji już nie pociągną.
Nie o tym jednak miał być post :)
Nie wiem jak Wy ale ja mimo że nie nigdy sie nie objadam, to jedzenia i tak miałam po dziurki- wiadomo zawsze gdzieś sie coś skubnie, popróbuje i człowiek nie wiadomo kiedy jest pełen, ale ciężko jest wyrzucić jedzenie, dlatego dzisiaj zamiast ciacha proponuję talarki wytrawne z ciasta krucho drożdżowego z masą mięsną.
Nie ważne jakie mięso wykorzystacie- byleby było gotowane.
Mogą to też być pieczarki, ale takie talarki pysznie smakują z czystymi zupami, lub solo, na ciepło lub na zimno, same lub polane ketchupem.
Polecam :)


Składniki:
Ciasto
2 szklanki mąki
125 g masła
1/2 szklanki maślanki
3 dag świeżych drożdży
1 płaska łyżeczka soli
1 płaska łyżka cukru
farsz:
200g mięsa gotowanego ( u mnie to było żebro wędzone)
1 jajko
1 kopiata łyżka musztardy
1 łyżeczka czosnku granulowanego
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz
6-7 pieczarek
mały kawałek sera żółtego ( około 50g)


Ciasto:
Drożdże rozcieram z cukrem i gdy będą już płynne dodaję do maślanki- dobrze mieszam.
Mąkę  siekam z masłem i gdy już będzie przypominało kruszonkę wlewam maślankę z drożdżami, dodaje jeszcze sól i dokładnie  wyrabiam.
Ciasto przykrywam ściereczką i zostawiam na pół godziny- w tym czasie powinno "ruszyć" a ja przygotowuję farsz.


Mięso mielę, dodaję do niego jajko, musztardę, pietruszkę i przyprawiam dość mocno, po pieczeniu trochę straci na swojej ostrości.
Pieczarki kroję na plasterki i obsmażam na patelni tak długo aż odparuje z nich woda.
Ser ścieram na małych oczkach tarki.


Ciasto  dzielimy na dwie części i rozwałkowuje na lekko podsypanej stolnicy na około 5 mm.
Mąki podsypuje tylko odrobinę, bo ciasto będzie coraz twardsze, a tego chcę uniknąć.
Z ciasta   wykrawam talarki- ja robię to szklanką, ale można też literatka, wtedy wychodzą takie malutkie na raz :)
W każdym łyżeczką robię wgłębienie- uważam żeby nie zrobić dziury!
a w dołek daje kopiatą łyżeczkę farszu.
Talarki przekładam na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia, pozostawiając centymetrowe luzy.
Na każdy talarek nakładam po 1-2 plasterku pieczarki posypuje startym serem i odstawiam do ponownego wyrośnięcia.

U mnie ostatnio to było 40 minut - tylko dlatego że w piekarniku wygrzewał sie chlebuś :)
ale  wystarczy  około 30 minut.
Piekę 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Smacznego !



6 kwietnia 2015

Kołduny pyszny dodatek do rosołu

Kiedyś kołduny robiło sie bardzo malutkie, ja robię większe z czystego lenistwa, bo nie dość że robi się je krócej to i tak znikają z talerzy i nigdy nie jest ich za dużo:)
Do ciasta pierogowego nie dodaję jajek- uważam, ze to one odpowiadają, za to że ciasto jest twardawe, ale kołduny to już coś innego.
Tutaj czas gotowania jest dłuższy i zwyczajnie musimy je dodać, bo inaczej ciasto nam sie rozgotuje.
Musimy też pamiętać o bardzo, ale bardzo dokładnym zlepieniu brzegów, bo inaczej cały smak farszu nam sie wygotuje.
Najlepsze kołduny to takie które mają farsz z mięsa wołowego i gotowane na rosole wołowym, ale ja najczęściej przygotowuję rosół z indyka i z nim też smakują wybornie:)
Rosół powinien być doprawiany lubczykiem :)


Składniki:
Ciasto:
300g mąki pszennej
1 jajko*
1/8 szklanki ciepłej wody*
szczypta soli
Farsz:
500g mięsa wołowego- powinno być poprzerastane tłuszczem
1/2 średniej cebuli
1 -2 ząbki czosnku
sól i pieprz do smaku
garść majeranku

*Ciasto zarabiam tak jak na pierogi i tutaj moja uwaga.
Wody dolewam tyle żeby ciasto nie było zbyt rzadkie, czy też zbyt twarde- ma być elastyczne i dobrze się wyrabiać, a ilość wody może być różna od jakości i gatunku mąki.
Ciasto wyrabiam, tak długo,aż będzie jednolity, przykrywam ściereczką i robię farsz.


Farsz:
Mięso mielę razem z cebulka, dodaje do niego czosnek przeciśnięty przez praskę i roztarty z szczyptą soli.
Przyprawiam do smaku pieprzem, solą i dodaje roztarty w dłoniach majeranek.
Wszystko bardzo dokładnie wyrabiam.

Ciasto cieniutko wałkuje, zaznaczam sobie lekko literatka miejsca , na każdy krążek nakładam kulkę farszu i przykrywam drugim płatem ciasta.


Drugi może być ciut grubszy i większy- nakładam z lekkim luzem, żeby ciasto się nie porozrywało.
Wykrawam krążki literatką, dodatkowo dokładnie zlepiam jeszcze ręcznie.



Kołduny wrzucam na gorący rosół ( wywar warzywny lub ewentualnie wodę) i gotuje od wypłynięcia 10 minut


Podaje w zależności od upodobań i okazji- mniej lub bardziej odświętnie
Można podawać od razu w rosole lub osobno i rosół w bulionówce, ale w takim wypadku z widelcem i łyżką :)

10 stycznia 2015

Kolorowe kluski do rosołu

Rosół wiadomo najlepiej smakuje z makaronem, ale dobrze tez smakuje z ziemniakami- szczególnie wołowy,
czy też z lanym ciastem.
U mnie w domu przygotowuje się też kluski grysikowe i wątrobiane.
Dobry, esencjonalny rosół i te kluseczki-  uwielbiam:D
Te ostatnie wiadomo, że nie każdemu przypadną do gustu, bo trzeba jednak lubić wątróbkę
Dlatego przygotowuję dwa rodzaje kluseczek i przyznam że oba bardzo lubię, choć w tym duecie jak dla mnie wątrobiane wygrywają o głowę.
Przepis pochodzi od mojej mamy, skąd go wzięła sama nie pamięta, ale to jeden ze smaków mojego dzieciństwa i żeby nie zginął dziele sie nim z Wami,  bo moje córki wątróbki niestety nie znoszą.


Składniki:

Kluski wątrobowe:
200g wątróbki wieprzowej lub cielęcej
1/2 suchej kajzerki
2 czubate łyżki kaszy manny
1 jajko
1 płaska łyżeczka soli
1/2 łyżeczki pieprzu
1 łyżka majeranku
szczypta gałki muszkatołowej
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
łyżka masła lub oleju

Kluski białe grysikowe
1 jajko
5 łyżek wody
4 łyżki kaszy manny
3 łyżki maki
szczypta soli

Kluski wątrobowe:


Wątróbkę mielę razem z bułka.
Do powstałej masy dodaje roztopione i wystudzone masło lub olej, kasze mannę, jajko i przyprawy razem z natką pietruszki i majerankiem.
Całość dokładnie mieszam, masa jest dość rzadka  i odstawiam na 20 minut.
Kluski formuje dwoma łyżkami moczonymi w  wodzie, mocno dociskam i wrzucam na osolony wrzatek.
Kluseczki gotuje około 5 minut od wypłynięcia.
Jeżeli nie będziemy podawać od razu, zalewamy je rosołem bo wyschnięte nie wyglądają najlepiej



Kluski białe grysikowe:


Postępuje podobnie : wbijam jajko, dodaje resztę składników, dokładnie wyrabiam i odstawiam na 15 minut.
Formuje kluseczki dwoma łyżkami i gotuje 8-10 minut.
Kluski grysikowe można gotować od razu w rosole, ale wątrobowe muszą być gotowane już osobno


Smacznego!!

20 grudnia 2014

Zakwas buraczany

Barszcz to ulubiona zupa wielu, ale dla mnie barszcz musi być doprawiony kiszonym sokiem z buraków, zwanym też zakwasem
Robię go często i właściwie to nie wiem dlaczego nie było go na blogu do tej pory
Zrobić jest go bardzo prosto- właściwie robi się sam:) Gotowy zlewamy a buraki możemy zalać  ponownie,
co prawda kolor nie jest już taki ciemny ale smak jest łagodniejszy i taki pije się łatwiej ( to podpowiedź dla tych co nie lubią zbyt kwaśnych pokarmów:)



Składniki:

1 kg buraków
około1 l wody 
2 łyżki soli ( u mnie niejodowana kamienna)
3 ząbki czosnku
2 listki laurowe
kilka ziarenek pieprzu


Wodę zagotowuję z liściem laurowym, zielem angielskim i solą-  studzę
Buraki bardzo dokąłdnie myję i cieniutko obieram ze skórki, kroję w dużą kstkę.


Przekładam do wyparzonego słoja, dodaję czosnek i zalewam wystudzoną wodą.
Słój przykrywam czystą ściereczką i odstawiam w ciemne i ciepłe miejsce na 5-7 dni, ale codziennie mieszam zawartość słoika.
Ukiszony sok przelać do wyparzonych butelek i gotowe.
U mnie najdłużej wytrzymuje 3-4 dni i przechowuję w zimnej spiżarni, z lodówki jest zbyt zimny do picia:D
Jeżeli na górze zrobi sie biały kożuch to wystarczy sok przelać przez gęstą gazę lub płótno
 Ale kiszony sok nie tylko do zupy dodaję, piję go regularnie,a pomaga wtedy gdy mamy problem z:




1/  anemią
2/  nadwagą, otyłością, bulimia-  sok    zawiera powstałe w wyniku fermentacji bakterie kwasu mlekowego, które pobudzają trawienie, regulują pracę jelit, ale działa też w drugą stronę i pomaga gdy mamy
3/  problemem nabrania wagi, anoreksja
4/  występuje osłabienie organizmu, lęki
5/  trzęsą nam  się ręce i przy drgawkach
6/   pomaga przy rzuceniu nałogów: palacze, alkoholicy i   kawy ( no tego akurat nie rozumiem, bo jak kawa może być nałogiem? :)
7/ znakomity dla kobiet w ciąży- buraki są świetnym źródłem kwasu foliowego, żelaza, magnezu, potasu, witaminy C
- problemy z krążeniem, sercem
- wrzody żołądka i inne podobne dolegliwości z przewodem pokarmowym, np  łagodzi zgagę

Dlaczego warto jeszcze pić?



   -   bo buraki są tanie i mega zdrowe – szczególnie zimą i wiosną kiedy mamy sezon na  warzywa
       korzeniowe dostarczą nam więcej witamin niż cytrusy i inne
      egzotyczne owoce dostępne o tej porze   roku
-kiszonki to kopalnia witamin – kiszone warzywa: kapusta, ogórki, buraki mają dwa razy więcej witamin z grupy B w porównaniu do tych surowych/świeżych.
 Witaminy te wpływają na usprawnienie metabolizmu, wzmacniają układ nerwowy, koncentrację,
pamięć, a także korzystnie wpływa na wygląd włosów, skóry, paznokci;

        -   sok ma właściwości przeciwwirusowe, wzmacniające odporność; 
    - jest lekiem na tzw „chorobę dnia poprzedniego” czyli kaca :)
    -  szklankę takiego soku łatwiej wypić niż przygotować surówkę i mamy jedną porcję warzyw w
      ciągu dnia zaliczoną :)


20 września 2014

Paszteciki inaczej


Lubicie paszteciki? ja bardzo, ale nie takie pieczone, tylko smażone na patelni.
Te pieczone w piekarniku są też pyszne i przygotowuję je od święta, ale smażone są zupełnie inne, wilgotne i miękkie, co szczególnie lubią dzieci- moje zabierają do szkoły i wcinają zamiast kanapek
Nie lubię włączać często mojego piekarnika, bo licznik waruje, a rachunki rosną- tym bardziej, że na takie smakołyki jak zapiekanka, pizza czy paszteciki mamy ochotę bardzo często:)  przepis powstał jednego pięknego dnia gdy wyłączyli nam prąd, a ja miałam przygotowane ciasto.
Jest to też dobra opcja dla tych co nie mają piekarnika, lub dostępu do niego- zawsze można przygotować coś pysznego, domowego,opierając się  tylko na patelni :)
Jako farsz można wykorzystać -jak w tym przepisie - mięso z rosołu, ale przygotowywałam już z farszem grzybowym i warzywnym.
Polecam, nawet tym którym ciasto drożdżowe nie wychodzi- to jeszcze nigdy nie zawiodło, ale podstawa to świeże drożdże:)
Paszteciki można też upiec w piekarniku nagrzanym do 160- 170  st na złoty kolor




Składniki:
Ciasto:
500g mąki pszennej + do podsypania
25 g świeżych drożdży
1 płaska łyżeczka cukru
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka suszonego czosnku- można ominąć
3 łyżki roztopionego masła
1/2 szklanki letniego mleka
1/2 szklanki ciepłej wody
2 jajka
1 łyżka octu- tylko do pasztecików smażonych na patelni

Farsz:
2 ugotowane udka
1 cebula
1 łyżka musztardy
1 łyżeczka posiekanego lubczyku
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
sól i pieprz do smaku
1 łyżeczka suszonego czosnku
1 jajko
Farsz:
Cebulkę kroję w kosteczkę i rumienię na łyżce oleju, następnie studzę i mielę razem z mięsem.
Farsz doprawiam do smaku, dość mocno, ale to już jak wolicie:) dodaje jajko i zieleninę- dokładnie wyrabiam do połączenia sie produktów.
Ciasto.
Zaczynam od zrobienia  zaczynu
Drożdże mieszam z cukrem i gdy się rozpuszczą, dodaje łyżkę mąki, dokładnie mieszam.
Rozprowadzam ciepłym mlekiem i odstawiam na 15 minut w ciepłe miejsce.
Resztę mąki przesypuję do miski, dodaje wyrośnięty zaczyn i resztę składników.
Wyrabiam przez około 10 minut- jeżeli ciasto jest zbyt luźne dodaję jeszcze odrobinę mąki.
Ciasto ma odchodzić od ręki,a zarazem być lśniące i dobrze wyrobione.


Dzielę je na dwie części i wałkuje nadając od razu formę prostokąta o grubości około 0,5 cm,
Farsz dzielę na cztery części i rozkładam na bokach ciasta
Środek smaruje  białkiem, zwijam i kroję na około 5 centymetrowe kawałki .
Przykrywam ściereczką i zostawiam dosłownie na 15 minut.

Smażę partiami,na małym ogniu, ale na gorącym oleju ze wszystkich stron, na złoty kolor.
Nie daję jednorazowo zbyt dużo pasztecików- podczas pieczenia jeszcze rosną
Różnicę widać na zdjęciu:)

Usmażone odkładamy na serwetkę i jak lekko przestygną podajemy np do barszczyku lub wcinamy zamiast kanapki:)
\
Smacznego:)

28 stycznia 2014

Domowa bulionetka - idealny dodatek do zup

Przepis znalazłam na blogu Olgi Smile ale przerobiłam go po swojemu tzn dostosowałam do tego co akurat miałam w spiżarni:)
Przetestowałam też przepis na zupach i powiem jedno- zupy były pyszne :)
Nie muszę już teraz gotować wywaru, wyciągam z zamrażarki, dodaję do wody i mam wywar warzywny gotowy.
Pasta nie zamarza- jest dość mocno słona, dlatego trzeba się wstrzymać z doprawianie do końca.
Polecam Wam gorąco.
Ps.
 Jedna uwaga- następnym razem dodam odrobinę więcej ziela angielskiego i liścia laurowego, których się bałam  dodawać teraz są mało wyczuwalne, a następnym razem dodam też mniej soli:)


Składniki:

por- miałam około 160 g razem z zieloną częścią
400g warzyw mieszanych ( 3 małe marchewki, pietruszka, 1/2 średniego selera)
100g soli
3 duże ząbki czosnku
2,5- 3  cm imbiru ( cienki kawałek)
3 liście laurowe
7 ziarenek ziela angielskiego
3 łyżki maggi

Obrany imbir, czosnek, połowa soli i pokruszone liście laurowe z zielem angielskim rozdrobniłam blenderem na papkę.
Warzywa obierałam, starłam na małych oczkach, zasypałam pozostałą solą i odstawiłam na bok, aż puściły sok- około 1 godziny
Następnie dodałam papkę z przypraw plus maggi i dusiłam do miękkości warzyw około 30 minut- zostawiłam do wystudzenia
Całość zmiksowałam na jednolitą papkę, podzieliłam na mniejsze porcję i włożyłam do zamrażarki.
Taka ilość soli nie pozwala zamrozić i kiedy potrzebuję mogę nabierać potrzebną ilość łyżką.
Jak na razie na 2 litry wody dodawałam 1,5 łyżkę papki warzywnej lub 2 przy dodaniu do zupy ziemniaków


Polecam!!


15 stycznia 2014

Domowa vegeta

jest lepsza i zdrowsza od kupnej, nie zawiera sztucznych dodatków a tylko same przyprawy i warzywa suszone.
To pierwszy przepis na domowe wspomagacze smaku:)
przepisy krążą po sieci, ale każdy ma swój, a teraz chcę Wam zaproponować swój



Potrzebne nam będą:

200g suszonej włoszczyzny
4 płaskie łyżki soli
2 płaskie łyżki słodkiej papryki
1łyżka suszonego lubczyku
1 łyżka suszonej zielonej pietruszki
2 łyżki czosnku suszonego
20g kurkumy

Wszystkie składniki miksuję na dowolną grubość- ja lubię bardzo drobno, częściowo na proszek
Potem wykorzystuję do zup i doprawiania sosów:)


10 lipca 2013

Sakiewki grzybowe do barszczu

Od rana chodziły za mną uszka, ale że jest z nimi dużo roboty lepię je tylko na święta i uroczystości rodzinne.
Dlatego dzisiaj zrobiłam sakiewki- smakują tak samo, są tylko trochę większe i roboty z nimi o wiele mniej.
Grzyby mam jeszcze w zamrażalce, ale można je zastąpić suszonymi lub pieczarkami.

Sakiewki grzybowe.



Składniki:

Farsz :
200g grzybów
1/2 cebuli
2łyżki oleju
2 łyżki pokrojonej zielonej pietruszki
mała marchewka
sól i pieprz
2 łyżki bułki tartej

Ciasto
2,5 szkl mąki
1 szkl gorącej wody
płaska łyżeczka soli

Do mąki wlewam gorącą wodę dodaję sól i dokładnie wyrabiam- na początku łyżką, potem rękami.
Przykrywam ściereczką i pozostawiam na ok 0,5 godziny - w tym czasie przygotowuję
 Farsz:
Grzyby rozmrażam i odparowuj.
Pokrojoną cebulkę rumienię na oleju, dodaje grzyby i jeszcze chwilę smażę.
Ostudzone mielę w maszynce do mięsa.
Dodaję zieleninę i marchewkę startą na małych oczkach.
Marchewkę dodaję surową dla przełamania koloru i nie jest konieczna.
Dodaję bułkę tartą i przyprawiam do smaku solą i pieprzem.


Ciasto rozwałkowuję i wykrawam dużym kubkiem- większe kółka niż na pierogi, ale tu już jest dowolność
Nakładam łyżeczką farsz i  trzymając sakiewki miedzy kciukiem a palcem wskazującym   lekko sklejam i przekręcam ciasto.



Wrzucam gotowe sakiewki do wrzątku i gotuję 9-10 min.
Smacznego!

Z tej porcji wyszło mi 21 sakiewek.
Jeżeli zostanie mi trochę ciasta to nie wyrzucam go tylko rozwałkowuję go na makaron i podaję jak
TUTAJ