To już przedostatni przepis na przetwory w tym roku, choć i tak nie wszystkie udało mi się opublikować to i było ich za dużo :)
Lubie różnorodność w mojej spiżarni, dlatego robię po trochę wszystkiego, nawet jak czegoś braknie to wiem że sie nie znudzi.
Dzisiaj proponuję marynowane gruszki, do których mam ogromną słabość, nawet mała je bardzo lubi i wcina razem ze mną :)
Gruszki są przepyszne- słodko kwaśne, jeszcze twardawe, choć akurat z tym można mieć kłopot.
Przetwarzam bardzo twarde, zielone gruszki i tylko takie sie nadają.
Trzeba uchwycić TEN moment gdy gruszka staje się ledwo szklista, bo przeciągniemy jeszcze tylko minutę i będą za miękkie.
Jeżeli wyciągniemy za wcześnie będą twarde, ale lepsze to niż papka.
A do czego podawać?
Jak każde pikle pasują do obiadu, nam szczególnie smakują w połączeniu z zwykłym kotletem mielonym i schaboszczakiem, ale równie pysznie smakują z pasztetami.
Gorąco polecam :)
Składniki:
2 - 2 , 5 kg twardych, zielonych
gruszek
Zalewa
6 szklanek wody
3/4 szklanki octu spirytusowego 10%
1 1/4 szklanki cukru ( mozna mniej jeżeli gruszki są słodkie)
1/4 łyżeczki cynamonu
6-8 goździków
1-2 łyżki gorczycy
6 szklanek wody
3/4 szklanki octu spirytusowego 10%
1 1/4 szklanki cukru ( mozna mniej jeżeli gruszki są słodkie)
1/4 łyżeczki cynamonu
6-8 goździków
1-2 łyżki gorczycy
Składniki zalewy gotuję na małym ogniu, pod przykryciem, przez 15 - 20 min.. Gruszki
obieram cienko, przekrawam na połówki lub ćwiartki, zależnie od wielkości i łyżeczką usuwam gniazda nasienne, Obrane owoce od razu wkładam do zakwaszonej niewielką ilością
octu wody aby nie ściemniały.
Gdy wszystkie już są
obrane, partiami gotuję je w zalewie przez 10- 20 min., na małym ogniu.
Zalewa
ma tylko lekko mrugać a gruszki mają zrobić się lekko szkliste -trzeba
uważać bo wystarczy tylko chwila i są rozgotowane
Wyjmuję owoce łyżką cedzakową i układam w
wyparzonych słoikach.
Zalewę przecedzam przez gęste sito i powtórnie
zagotowuję.
Przyprawy z zalewy rozkładamy w równych częściach do słoików.
Gruszki zalewam gotującą zalewą, zakręcam wyparzonymi zakrętkami.
Pasteryzuję góra 10 minut i odstawiam do
góry dnem do ostygnięcia.
Ja je otwieram dopiero po 2-3 tygodniach