Ten przepis razem z cydrem wręczyła mi znajoma razem ze słowami- " masz i spróbuj, jak dla mnie cudo"
ok, ja na takie przepisy jestem bardzo łasa:D
Cydr swojski- jakże inny od tego który można kupić, choć oba bardzo lubię, to sklepowy jest słabszy.
Domowy tez ma bardzo wyraźny smak jabłka i na pewno nie jest musujący - jest po prostu pyszny
Faworki cydrowe są pyszne, ale żeby były chrupiące muszą być bardzo cieniutko rozwałkowane- prawie że przezroczyste, inaczej w grubszych warstwach będą gumowate.
Ilość alkoholu w cieście zapobiega też wchłanianie tłuszczu.
W przepisie jest jeszcze jedna świetna metoda napowietrzania ciasta.
Nie trzeba sie męczyć i tłuc ciasto wałkiem.
Nie trzeba też długo wyrabiać ciasto wystarczy ...... no ciekawe czy ktoś na to wpadła?
Trzeba ciasto zmielić w maszynce do mięsa i ponownie, ale krótko wyrobić.
Ciekawe? dla mnie tak, bo pierwszy raz słyszałam o mieleniu ciasta na faworki, a jaki efekt- zobaczcie sami.
Specjalnie zrobiłam zdjęcie przed oprószeniem cukrem pudrem- faworki są pokryte pęcherzykami jak stare ropuszki :D i cudnie chrupiące, nawet na drugi dzień.
Przepis polecam - spróbujcie koniecznie:)
z tej porcji ciasta wychodzi 500g pysznych domowych faworków, albo chruściku jak wolicie
Składniki:
300g mąki pszennej
5 dużych żółtek
40 g masła
30 g cukru pudru
1/2 szklanki cydru
olej lub smalec do smażenia
cukier puder
Masło rozpuszczam i studzę.
Wszystkie składniki łączę w misce i szybko wyrabiam.
Gdy składniki się już połączą, dzielę na 4 części i formuje wałki- takie ,żeby można je zmielić w maszynce do mięsa.
Mielę.
Ciasto ponownie szybko łączę w całość.
Ponownie dzielę - jedną część bardzo cienko wałkuje, lekko posypując mąką.
Resztę ciasta przykrywam.
Rozwałkowane ciasto kroję na paseczki o szerokości 3 cm i długości około 5-6 cm.
Olej lub smalec mocno rozgrzewam - ciasto wrzucone musi natychmiast się wynurzyć, ale nie nie może też być za gorące, bo faworki będą spalone.
Ja podzieliłam ciasto na dwie części i tak przygotowywałam i smażyłam faworki.
Jeżeli olej jest za gorący to wrzucam surowego ziemniaka pokrojonego na plastry.
Smażę na złoty kolor, partiami, po kilka sztuk.
Usmażone przekładam na ręcznik kuchenny lub serwetki do odsączenia nadmiaru tłuszczu.
Na koniec posypuję cukrem pudrem- ilość dowolna :D


